16 obserwujących
84 notki
489k odsłon
  3388   0

Makdonaldyzacja polityki, czyli więcej seksu i przemocy

Z pewną taką nieśmialością muszę wyznać, że chętnie oglądam programy publicystyczne, w których - obdarzeni choć odrobiną autorytetu, charyzmy bądź inteligencji - ludzie o różnych poglądach rozmawiają na ważne tematy. Nie tylko polityczne tematy, ale również społeczne, czy kulturalne. Takie dyskusje pozwalają poznać różne opinie i wyrobić sobie własną. Zwykle oglądam m.in. niedzielną TVN-owską „Kawę na ławę”, gdzie reprezentanci wszystkich klubów poselskich dyskutują na temat bieżących wydarzeń politycznych, zapodanych przez prowadzącego program dziennikarza. Dziś również dyskutowali. I tu pojawił się problem…

W dzisiejszej dyskusji zgromadzeni przy owalnym stole politycy dyskutowali na dwa tematy. Pierwszy z nich to problem, kto kogo pobił: poseł Wipler policjantów, czy policjanci posła Wiplera. Drugi temat to wycieczka posłów PISu  wraz z małżonkami do Madrytu, sposób jej finansowania oraz – stanowiąca zarzewie problemu - kwestia oprowiantowania. Niby nie można narzekać - tematy na swój sposób urocze, a przy tym aktualne i wystarczająco kontrowersyjne. A jednak, jeśli w ostatni weekend przez wyborami samorządowymi są to jedyne tematy warte omówienia przez grono polityków, budzi to pewien – delikatnie rzecz ujmując – niedosyt.

TVN nie jest tu oczywiście bez winy, walcząc o swoją oglądalność kosztem poziomu programu.  Jeśli rozejrzymy się jednak po pozostałych mediach, w tym - portalach internetowych, wnioski nie natchną nas większą nadzieją na wzrost poziomu politycznego menu. Dostaniemy to, co lubimy: leżącego na chodniku pijanego posła kopiącego policjantów, okładającą go pałką policjantkę, szarpiące się ze stewardessami żony posłów oraz wyłudzanie przez posłów publicznej kasy na wycieczki (szkoda tylko, że lecieli z żonami, a nie z jakimiś innymi paniami, bo mogłoby być jeszcze ciekawiej). Najwyraźniej to tematy bardziej frapujące niż, chociażby, konwencje wyborcze dwóch wiodących w Polsce partii. Jeśli jednak natkniemy się gdzieś w popularnych mediach na relacje z konwencji wyborczych, będzie to albo uroczyste przekazanie szalika w łonie polityków PO, albo ustosunkowanie się prezesa PIS do madryckiego rajdu PIS-owskiej młodzieży.

   

Jakie były przyczyny, dla których akurat tematy posła Wiplera i wycieczki do Madrytu zdominowały debatę publiczną w ostatnich dniach? Czy trudne przypadki posła Wiplera dają nam większą wiedzę na temat szkodliwości picia alkoholu, spania na ulicy i prowadzenia walk ulicznych z policją? A może temat ten stanowi przyczynek do zajęcia się stanem wyszkolenia naszych policjantów (jeden wierzgający Wipler zmusił niemal do wzywania posiłków)? A może ten frapujący przypadek skłania nas do zastanowienia się nad większą niż się spodziewaliśmy agresywnością kobiet (policjantka złamała przecież na Wiplerze pałkę…)?  Przypadek madryckiej eskapady zaś to przestroga przed rodzinnymi awanturami w samolotach (choć w tej kwestii próbowało nas już przecież uświadamiać małżeństwo Rokitów)? Czy może temat ten otworzy nam, po raz pierwszy i jedyny, oczy na niski poziom, drobne cwaniactwo i  bezkarność naszej klasy politycznej?

Śmiem wątpić, czy takie są przyczyny dominującej pozycji tych dwóch tematów w medialnych przekazach. Raczej dostajemy po prostu, to, co lubimy najbardziej. Przekaz ma być atrakcyjny, emocjonujący i łatwy. Ma przyciągnąć uwagę jak największej rzeszy odbiorców. W efekcie dostajemy wciąż nasze ulubione danie: seks i przemoc. 

W przypadku tych dwóch konkretnych tematów, które tak przykuły naszą uwagę w ciągu ostatnich kilkudziesięciu godzin - ku mojemu ubolewaniu - z braku seksu więcej było, niestety, przemocy... ;)

Lubię to! Skomentuj240 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale