Analiza sytuacji wojennej a politycznej na Ukrainie wyznacza obecność stabilnie skomplikowanej sytuacji na całej szerokości frontu na Donbasie. Zjednoczone siły separatystów rosyjskich nadal atakują pozycje armii ukraińskiej, niszczą obiekty infrastruktury na terytoriach okupowanych, przykrywając się działalnością Sił Zbrojnych Ukrainy albo ukraińskich grup dywersyjno-rozpoznawych. W tym, wśród ludności prowadzi się czynna kampania informacja, dotycząca dyskredytacji władz ukraińskich.
Na stronie nielegalnych uzbrojonych oddziałów separatystów Donbasu walczy duża ilość najemników z państw postradzieckich a nawet niektórych krajów Europy. Werbunek spełnia się po linii działania szeregu organizacji terrorystycznych neofaszystów rosyjskich. Wśród nich, dużą rolę odgrywa działalność tzw. „Interbrygad”, pod przewodnictwem ekstremisty rosyjskiego Eduarda Łymonowa, który do 2014 r. miał problemy z FSB, jak i wiele członków, przewodniczącej nim ekstremistycznej „Partii Narodowo-Bolszewickiej”. Później militarni rosyjscy dołączyli go do procesu rozwoju konfliktu zbrojnego na Donbasie.
W ramach działalności organizacji terrorystycznej „Interbrygadom” wraz z innymi siłami ekstremistycznymi Rosji, zajmującymi werbowaniem najemników, udało się dołączyć w swoje struktury separatystów z Serbii, Francji, Węgrów, Hiszpanii, Włoch, Czechów, Słowacji, Niemiec, Polski i in. Niektórzy najemnicy, po wracaniu do domu, przedstawiają sobą zagrożenie bezpośrednio już dla bezpieczeństwa narodowego państwom, z jakich pochodzą. Takie tendencje, na przykład spostrzegano w Serbii, o czym wcześniej zawiadamiał najemnik serbski Radomir Poczucza.
Oprócz najemników rosyjskich, poszególnym problemem są ekstremiści z Węgrów a Polski, z jakimi Ukraina dzieli granicy. Reprezentując organizacje prawicoworadykalne w swoich krajach, po wróceniu do domu ekstremiści nadal kontynuują prowadzić działalność antyukraińską. W Węgrach najemnicy korzystają się wsparciem czynnej ekstremistycznej partii „Jobbik”, części Rządu i polityków różnego poziomu. W Polsce ekstremiści nie uzyskują poparcia państwowego, oni reprezentują siły marginesowe, jednak w trakcie aktywizacji swojej działalności w ciągu ostatniego czasu szerzą się.
Zastanowimy się na analizie radykałów polskich i aktywistów prorosyjskich, część z których uczestniczyła na stronie separatystów Donbasu albo popiera politykę rosyjską na Ukrainie i prowadzi aktywną działalność antyukraińską w Polsce.
«Falanga»
Ekstremistyczna organizacja radykalna Polski, część jej członków uczestniczyła w akcjach zorganizowanych przez separatystów z nielegalnych organizacji zbrojnych na Donbasie. Na czele tego ugrupowania stoi nacjonalista, ukrainofil Bartosz Bieker.
Aktywista ultraprawicowy Bartosz Bekier należy do tego zgromadzenia nacjonalistów polskich, którzy wspierają politykę Wołodymyra Putina, propagandują panslawizm pod egidą Rosyjskiej Federacji. W maju 2014 r., nieduża ilość radykałów z organizacji „Falanga” przyjechali na Donbas, żeby wziąć udział w konflikcie na stronie ugrupowań separatystycznych. Wówczas czynnie rozpowszechniały się w sieci internetowej zdjęcia, na jakich radykały polscy pozycjonowali się obok techniki wojennej z flagą Polski i organizacji „Falanga”, ukrywszy twarze chusteczkami.
Lider „Falangi” Bartosz Bekier – student-historyk, zwolennik donbaskich,separatystów jest redaktorem portalu ekstremistów polskich portal.pl. W 2014 r. spotykał się z Denysem Puszylinym. 1 czerwca zeszłego roku dokonał reportażu z liderem separatystów w Doniecku. Z przeszłości Bekiera wiadomo też, że w czerwcu 2013 r. spotykał się z premierem Syrii Wailem Nadirem el-Halki oraz z zastępcą ministra spraw zagranicznych Fejsałem Miktadem. Bywał Bartosz Bekiek również na terytorium Libanu, gdzie odwiedził bazę terrorystycznej organizacji szyitów z „Hezbollah”, czyje bojówkarzy doświadczeni walczą w Syrii przeciw terrorystów z „Dżabhat an-Nusra” i „Państwa Islamskiego”. Organizacja terrorystyczna „Hezbollah” jest kontrolowana przez specsłużby Iranu i wywiera duży wpływ na proces polityczny w Libanie. Lider „Falagi” zaczął swoją działalność w organizacji ultraprawicowej „ONR”. W 2009 r. w wywiadzie dla strony internetowej Nacjonalista.pl, Bartosz Bekier opowiadał, że dołączył się do ruchu nacjonalistycznego sześć lat temu i najpierw odnosił się do „Młodzieży Wszechpolskiej”, a później, biorąc pod uwagę niektóre różnice ideologiczne wyszedł z tej organizacji i przeszedł do „ONR”. Tu przewodniczył „Brygadę Mazowiecką”, działającą w Warszawie oraz jej okolicach. Pełniąc tę rolę, wyróżnił się organizacją szeregu prowokacji, na przykład: na akcjach lewicy, organizacją pierwszomajowego pochodu pod hasłem „Praca w Polsce – Polakom”, na akcji przeciw aborcji i t.p.
Bartosz Bekier występuje przedstawicielem tej grupy radykałów prawicowych, którzy popularyzują idee rewanżyzmu, zafundowaną na marzeniu o odrodzenie Wielkopolski „od morza do morza”. 20 września 2008 r. Bartosz Bekier, szefując brygadę „ONR”, przeprowadził w Warszawie Marsz Państwowy, poświęcony rocznice założenia w 1942 r. partyzanckich „Narodowych Sił Zbrojnych”. Wtedy i wygłosił o konieczność odrodzenia granic wschodnich w takim stanie, w jakim istniały w 1939 r. Chodzi o tzw. „Kresach Wschodnich”: część Litwy wraz z Wilnem, Białoruś Zachodnia i Ukraina Zachodnia oraz granicy zachodnie do Odry. Na marszu Bartosz Bekier i jego zwolennicy skandowały: „Polskie Wilno, polski Lwów – to musi być odnowione!”.
Zauważymy, że w lutym 2009 r. Bekier zawiadomił w wywiadzie dla strony internetowej Nacjonalista.pl, że „być może, przyjdzie czas i dla Freikorps”. Tak nazywano na początku lat 20-ch „odziały ochotnicze” w Niemczech, które walczyły zachowanie ziem polskich i nadbałtyckich w składzie "Reicha". W ten okres Bekier wychodzi z „ONR”, stworzywszy organizacje autonomiczną „Falanga”.
„Narodowi rewolucjoniści”, jak nazywają siebie „falangiści”, są niedużym ugrupowaniem ekstremistów, należącym do zupełnie prawicowego spektrum politycznego Polski. Tytuł a symbolika (ręka z mieczem) organizacji prosto apeluje faszystowskiemu „Obozu Narodowo-Radykalnemu – Falanga”. W latach 30-ch, to ugrupowanie zorganizowało w Polsce liczne pogromy żydowskie. Spostrzega się tożsamość z rosyjską „Setką Czarną”.
Wyróżnimy to, że w 1995 r. uliczni radykali polscy stworzyli nową organizację pod starym tytułem „Obóz Narodowo-Radykalny, ONR”, pozostawiwszy też symbolikę przedwojenną. Według informacji Лента.ру, w ciągu ostatnich lat „ONR” występuje, wraz z organizacją społeczną o charakterze ideowo-wychowawczym „Młodzież Wszechpolska”, organizatorem marszy nacjonalistów w Dzień Niepodległości 11 listopada. W 2013 r. jedna z tych manifestacji zakończyła się próbą podpalenia ambasady rosyjskiej w Warszawie. W tym całkiem jest możliwe, że ta akcja była rzetelnie zaplanowaną prowokacją przez Rosjan, którzy prawdopodobnie mają związek z niektórymi siłami ultraprawicowymi w Polsce. Podobnego rodzaju akcje, stwarzają negatywny imidż Polski w UE oraz i w Rosji, co jest korzystnym zarządzaniu Federacji Rosyjskiej, z jakim Polska ma stosunki nieco skomplikowane. Korzenie tego problemu sięga do historii stosunków wzajemnych między dwoma państwami.
„Falangiści” szybko nabierali obrotów: w listopadzie 2009 r. zdjęcia ich kolumny pod czas marszu Niepodległości pojawiły się w czasopiśmie „Gazeta Wyborcza”. Radykałów wyróżniały: wyprostowane skrzydła orła na flagi, czarny mundur, opaski na rękawach i lider w długim skurzanym płaszczu. Widocznie, że wtedy brzmiały hasła „Wstrzymać żydowską okupację Polski”. W tym roku, Bekier też uczestniczył w akcji w Słowacji, poświęconej ku pamięci Józefowi Tiso, przywódcy faszysyzmu w Słowacji w latach 1939-1945. W kwietniu 2010 r. „Falanga” brała udział w marszu ku pamięci Katyni wraz z monarchistami polskimi, a w lipcu tego roku zaproponowała sojusz „Rewolucyjnej Lewicie Komunistycznej”, na co ostatni się zgodzili. „Falangiści” są zaciekłymi eurosceptykami, krytykują NATO, a Bekier w wywiadach dziennikarzom zawiadamia, że „potoczna sytuacja geopolityczna...nie daje szansę na odnowienie wschodnich granic Polski, ponieważ to będzie ogłoszono naruszaniem prawa międzynarodowego”.
Pod czas uczestnictwa „falangistów” w konflikcie zbrojowym na stronie separatystów w Donbasie, oni aktywnie rozwijali związki z ekstremistami partii rosyjskiej „Inna Rosja” Eduarda Łymonowa, członkowie jakiej werbowali najemników w państwach UE oraz przestrzeni postradzieckiej. Stosunki towarzyskie były założone i z „euroazjatami” Aleksandra Duhina, przewódźcy liderów separatystskich na Donbasie w „pierwszą chwilę”. Spostrzega się również nawiązanie kontaktów z liderami zupełnie prawicowej (istotnie neofaszystowskiej) partii Węgrów - „Jobbik” („Za lepsze Węgry”). Jej przewodniczący, Gabor Wona z zawodu również historyk. Z „Jobbik” „Falangę” polską łączy retoryka ksenofobska i antysemicka. Obydwie organizację popierają Syrię oraz Iran jako swoich sojuszników w „walce z syjonizmem”, sympatyzują władze rosyjskiej. Z ich punktu widzenia Wołodymyr Putin – prawidłowy lider narodowy, broniący wartości moralne, co występuje przeciwko gej parad, nie „zgina się” przed SZA.
Wyróżnia się, że z początkiem agresji rosyjskiej na Ukrainie noefaszystowcy z „Jobbika” zorganizowali akcję protestu pod Węgierskim MSZ pod hasłem „Krym – Rosji, Zakarpacie – Węgrom!”. Węgry prawicy ogłosili o rekrutację bojówkarzy do nielegalnego ugrupowania zbrojnego „Legion Św. Isztwana”, jakie, o co stwierdzili w „Jobbik”, uczestniczy na Donbasie „przeciwko Unii Europejskiej i SZA” oraz związanej z nimi władzy w Kijowie.
Członkowie „Falangi” krytykują udział nacjonalistów z krajów Skandynawii na stronie batalionów ochotniczych Ukrainy. Chodzi o przedstawicielach „Młodzieży Północnej” („Nordisk Ungdom”) i „Partii Szweckiej” („Svenskarnas parti”)
«Zmiana»
Inną siłą prorosyjską, która występuje głośnikiem Kremla w Polsce, jest marginesowa partia prorosyjska z orientacją prawiciwą - „Zmiana”. Liderem partii jest Mateusz Piskorski. On ma bliskie stosunki z ekstremistami rosyjskimi z organizacji „Sojusz Eurazyjski Młodzieży”, bojowkarzy jakiej walczą na Donbasie, wspierając separatystów. Wcześniej Piskorski szefował struktury polskie „SEM”, był deputowanym partii „Samoobrona”.
Stworzoną partię prorosyjską „Zmiana” czynnie przedstawia Tomasz Jankowski, były sekretarz partii „Samoobrona”, zająwszy tożsame stanowisko i w „Zmianie”. Znany paleniem flag NATO pod Sejmem albo pochodami z pochodniami, zorganizowanymi neofaszystowcami.
Partia „Zmiana” czynnie współpracuje z organizacją „Falanga”, a wyżej wymieniony T. Jankowski brał udział w marszu „falangistów” w Krakowie 11 listopada 2014 roku, gdy było spalono flagę NATO. Duża ilość członków partii prorosyjskiej „Zmiana” - zwolennicy zupełnie ideologii prawicy, bliskiej ku neofaszyzmu. Również podtrzymują kontakty z innym marginesowym politykiem prorosyjskim w Polsce Januszem Korwin-Mikke.
Widoczną rolę w przewodzeniu „Zmiany” pełnią także Justyna Wrublewska i Łudmiła Dobrzenicka. W skład tej partii politycznej wchodzą: przywódca – Mateusz Piskorski; zastępcy przywódcy – Bartosz Bekier, Jarosław Augustyniak, Konrad Renkas, Habil al-Malazii; sekretarz – Tomasz Jankowski; skarbnik – Łudmiła Dobrzenicka; członkowie rządu – Jacek Kamiński, Justyna Wrublewska, Łukasz Gajewski, Adam Danek, Bartosz Tomasso, Michał Radzikowski, Janusz Niedźwiedzki, Łukasz Jastrzębski, Tomasz Trump, Tadeusz Bartoldi.
Mówiąc o liderze prawicy prorosyjskiej „Zmiana” Mateuszu Piskorskim, zauważymy, że to były działacz neofaszystowski, który później pozostał politykiem marginesowym a lobbystą „eurazyjstwa” rosyjskiego, jakie reprezentuje A. Duhin. Mateusz Piskorski stoi na czele centrum analitycnego „Europejskie Centrum Analizy Geopolitycznej” („ECAG”), w jakim pracują zaciekłe neofaszystowcy, zwolennicy „eurazyjstwa”. W przeszłości Mateusz Piskorski był przedstawicielem zespołów ekstremistycznych skinheadów polskich, był członkiem frakcji „Samoobrona” (analog polski „LDPR”), był edytorem czasopisma neonazistowskiego „Odalan” i liderem zespołu neformalnego skinheadzi „Nyklot”. W Polsce znany jako rasista i antysemita. Wcześniej, wspólnie z przedstawicielami skinhead-ruchu „Zakon Zadrugi "Północny Wilk"”, M. Piskorski odwiedział zjazd skinahedów a neopoganów w Moskwie.
Według www.compromat.ru, właśnie za pośrednictwem ultraprawicowych prokremlowskich Duhina-Tułajewa-Awdiejewa prezes rosyjskiej misji monitoringowej Ołeksiej Koczetkow CIS-EMO ustalił kontakt z Mateuszem Piskorskim. W tym sam O. Koczetkow wcześniej był członkiem partii ekstremistycznej RNE, bojowkarzy jakiej obecnie biorą udział z separatystami na Donbasie. Według opinii wyżej wymienionej strony internetowej, M. Piskorski być może związany z działalnością specsłużb rosyjskich.
Przedstawiciele „ECAG”, współpracując i wykorzystując dawne kontakty Piskorskiego z Koczetkowym, zorganizowali misje obserwacyjne pod czas konfliktów w Libanie, Syrii oraz na Donbasie, jakim miejscowi bojówkarze zapewniali rozmieszczenie i finansowali ich działalność. Przy tym, M. Piskorski uczestniczył i w organizacji referendum w Krymie, inspirowanego przez specsłużby rosyjskie. „ECAG” w partii przedstawiają, wiceprezes Konrad Rękas i członek rządzenia Jacek Kamiński.
Należy też wyróżnić wśród członków rządzenia „Zmiany” zastępcę prezesa Nabila Al-Malazi - wychodźca Syrii, przedsiębiorca, zamieszkujący w Polsce z 1974 roku. Pełni funkcje pośrednika między ultraprawicowymi a klanem Asadów i „Hezbollah”. W 2013 roku był jednym z organizatorów konferencji w Syrii, na jaką przybyli M. Piskorski, B. Bekier, delegowani „Hezbollah”, również lider brytyjskiej partii narodowej Nick Griffin i lider partii „Forza Nuova” - były terrorysta, odpowiadający za terakt na dworcu bolonskim - Roberto Fiore.
Paradoksalnie, lecz w „Zmianie” są przedstawiciele jak prawicy tak i lewicy. Łączy ich nieprzyjaźń do SZA i NATO, stosunek do żydzi i do polityki Kremla na Ukrainie. Członkowie „Zmiany” współpracują z przedstawicielem „Jedności Pracowniczej”, Piotrem Kretem.
W tym, na zjazd „Zmiany” w Warszawie planował przyjechać przywódca tzw. „MSZ DRN”, współbojownik Ołega Cariowa – Aleksander Kofman. Jednak milicjanci polscy wygłosili zakaz wjazdu do państwa jednemu z liderów separatystów, wniesionego do listy sankcjonowanych przez UE.
Analiza działalności prowokacyjnej
W 2014 r. w Internecie aktywną pracę rozwinęły strony w sieciach społecznościowych, które aktywnie propagandują rozwój separatyzmu w Litwie, Białorusi oraz Ukrainie. Chodzi o „Wołyńską Republikę Ludową”, „Lwowską Republikę Ludową”, „Wileńską Republikę Ludową” i t.p. Chociaż związek z moderacją tych wspólnot i działalnością wymienionych marginesowych, prorosyjskich sił polskich nie udowodniony, lecz możemy przypuścić obecność takiego faktu.
Uczestnicy organizacji „Falanga” czynnie atakują grób Stepana Bandery w Niemczech, spełniają akty wandalizmu na pamiątki ukraińskie na terytorium Polski. „Falangiści” zorganizowali szereg akcji w miastach polskich, w jakich liczy się sporo studentów ukraińskich, apelując im „zabierać się z Polski” w Ukrainę.
Miały też miejsce poszczególne fakty napisów „Polski Lwów” oraz symboliki radykałów polskich we Lwowie i obwodzie Lwowskim. „Falangiści” rozpowszechniają w sieciach ulotki antyukraińskie, proponują kupować koszulki z symboliką antyukraińską. Marginesowe zespoły radykałów polskich rozpowszechniają informację o kupnie koszulek z symboliką antyukraińską, w jakiej stwierdza się, że „Ukrainiec nie jest bratem polakowi”. Czasami można spotkać przemówienia obraźliwe, skierowane dziewczynom ukraińskim.
W tym polscy ekstremiści prorosyjscy wołają do okupacji obwodów Ukrainy Zachodniej, jakie wcześniej należały „kresom wschodnim” Polski do 1939 r. Sami radykały czynnie rozpowszechniają niniejsze idei w środowisku młodzieżowym. Ich można spotkać i dzisiaj w kontekście przyszłych parlamentarnych wyborów w Polsce jesienią tego roku, dzięki jakim radykały „Zmiany” pragną otrzymać kapitał polityczny i zwiększyć odsetek wsparcia elektoralnego w środowisku marginesowym.
Zauważymy, że w październiku 2014 r. Straż Graniczna Ukrainy zatrzymała na granicy z Polską zespół ekstremistów organizacji prawicowej „Falanga” na czele z Bartoszem Bekierem. Po dokonaniu kontroli dokumentów ekstremistom odmówiono przekraczać granicę ukraińską w ciągu następujących trzech lat.„Ochotniczy patrol antybanderowski”
Odrębnie wyświetlimy działalność tzw. „Antybanderowskiego patrula ochotniczego”.
Więc 3 sierpnia ekstremiści z „Falangi” na swojej stronie internetowej xportal.pl rozpowszechnili wideo, w jakim wyraźnie widać, że nieznani radykały z organizacji „Falanga”, z bronią w rękach pilnują odcinek granicy polski-ukraińskiej. Naprawdę, to wygląda jako działalność nielegalnych ugrupowań zbrojnych w zakresie granicy państwowej. Przy tym, trudno powiedzieć, czy w ekstremistów była broń rzeczywista czy były to makiety. Jednak sam fakt, że te czynności miały miejsce już wywołuje zaniepokojenie i obawę.
Jak zaświadczyli sami radykały: „Akcja formowania ochotniczych patroli granicznych, o której informowaliśmy po raz pierwszy dwa tygodnie temu, wciąż trwa w odpowiedzi na eskalację walk wojsk Kijowa z banderowskim "Prawym Sektorem" w pobliżu polskiej granicy i postępującą destabilizację Ukrainy”.
Członkowie nielegalnego ugrupowania zbrojnego „Falangi” zaświadczyły, że w końcu lipca w Bieszadach, bliż granicy polsko-ukraińskiej, miały miejsce szkolenia tzw. „taktycznych patroli antybanderowskich”. Podzieleni na sekcje ekstremiści się ćwiczyli: skryte przemieszczanie się i docieranie w rejon działania, zakładanie baz przejściowych i posterunków obserwacyjnych, orientowanie się w terenie oraz utrzymywanie łączności i koordynację działań zmotoryzowanych patroli. Działając w dzielnicy trudno dostępnych sektorów granicy, „falangiści” oświadczyli, że określili potencjalne słabe punkty i możliwe kanały przenikania do Polski nielegalnych imigrantów lub „bojówkarzy”. Radykały polscy stwierdzają, że po czas rozmów z mieszkańcami rejonów Podkarpacia, znajdujących się w pobliżu granicy, otrzymali cenną informację na temat możliwych wariantów tzw. „Prowokacji antybanderowskich” w tych dzielnicach.
“Falangiści” zaświadczyli, że akcją formowania „patroli antybanderowskich” zainteresowały się media, którym udzielono wszelkich niezbędnych informacji. Chodzi o rosyjską propagandówka stację - „NTv” („НТВ»). Ekstremiści świadczą, że w najbliższe miesięcy zaczną nabierać w swoje szeregi „ochotników”.




Komentarze
Pokaż komentarze (3)