Helena Orzeszkowa Helena Orzeszkowa
259
BLOG

Kuchnia propagandy. Jak Rosja szuka sojuszników w Polsce Jak informacja staje si

Helena Orzeszkowa Helena Orzeszkowa Polityka Obserwuj notkę 3

22 lipca strona internetowa polskiej ultraprawej organizacji Falanga oświadczyła o początku "patrolowania" ukraińsko-polskiej granicy przez zagrożenie przenikania na terytorium Polski uzbrojonych "neobanderowców" z " Sektora prawego ", którzy uciekły od prześladowania po strzelaninie w Mukaczewie. Incydent odbył się 11 lipca w obwodzie Zakarpackim, który nie ma wspólnej granicy, lecz radykałów nie niepokoiły detale.

3 sierpnia falangi zawiadomili o sukcesie swojej akcji: w dzień przedtem o niej zawiadomił rosyjski kanał telewizyjny MTV.19 sierpnia na kanale telewizyjnym "Rosja 24" pojawiła się fabuła pod nazwą "Od Ukrainy odgradzają się sąsiedzi", w której, w szczególności, mówiło się, że " Gazeta Wyborcza zawiadamia, że na granicy z Ukrainą tworzą się i już działają drużyny polskich ultraprawych nacjonalistów" Falanga ". Oni patrolują granicy lasu, szukając uczestników Sektora Prawego i innych ugrupowań nacjonalistycznych Ukrainy. Polscy "aktywiści" są uzbrojone bojowymi karabinami i automatami, mają w swoim rozporządzeniu zmechanizowane części i regularnie przeprowadzają nauczanie z wojskowego przygotowania. Oni nazywają się "antybanderowskimi patrolami”.

Tekst fabuły na stronie internetowej "Rosji" zawierał powoływanie na "Gazetę Wyborczą", lecz nie na konkretny artykuł, którego autor zaznaczał, że "w Polsce mało kto słyszał o" patrolach antybanderowkich ". W Rosji "manewry" wkrótce opisał jeden z największych kanałów telewizyjnych -MTV. Kanał telewizyjny należy koncernowi gazowemu "Gazprom" i realizuje politykę Kremla ... "Grupa ochotników przeczesuje polskie lasy przy granicy z Ukrainą w poszukiwaniu uczestników Sektora prawego ", - opowiada widzom czołowa MTV. - Ekstremiści znikli w górach Zakarpacia, lecz mogą przesunąć się do sąsiednich państw. Tak uważa polski ekspert z bezpieczeństwa Andrzej Zapałowski. Wspomniany Andrzej Zapałowski... dzisiaj wykłada w Rzeszowskim uniwersytecie i jest kolejnym ekspertem radia kremlowskiego "Sputnik". Przekonuje tam słuchaczy, że propozycje Włodzimierza Putina są jedynym ratunkiem dla Ukrainy”.

Ukaranie rublem
 

W październiku ukraińskie Media podniosły panikę: Polacy ogłosili to, że skierowały do sądów Kijowa i Łucka powództwa o restytucji majątku, co należało do Drugiej wojny światowej Polakom, które mieszkały na ukraińskich terytoriach "kresów". Wschodnimi kresami w Polsce nazywają się ziemie współczesnych Ukrainy, Białorusi i Litwy, że były przedtem polskie. Zwrócenie do sądów zorganizowała społeczna organizacja "Restytucja Kresów". Po raz pierwszy o niej stanęło wiadomo dzięki telewizyjnemu kanałowi "Rosja 24" i polskiej wersji tej samej strony internetowej "Sputnik". Na "Rosji" 19 kwietnia 2015 o inicjatywie Konrada Rękas zawiadomił osobiście top-propagandysta FR. D. Kisielów.

Urodzony w Lublinie Konrad Rękas i występuje w publicznym obszarze jak inicjator "Restytucji Kresów". W wywiadzie "Wyspie" on zaznaczył, że "w związku z układaniem teraźniejszą władzą Ukrainy ugody o asocjacji z Unią Europejską przed mieszkańcami R.P. (a także innych państw, które nie tylko wchodzą w UE) otworzyła się prawna droga, co czyni możliwą restytucję własności. Tak samo, jak to było z niemieckim i żydowskim majątkiem w Polsce po naszej asocjacji, a potem i wstępowi do UE ".Jak mówił Rękas, z pretensjami na rozmieszczone na Ukrainie domy i przedsiębiorstwa do jego organizacji za stanem na wrzesień 2015 odwołały się 6,5 tys. rodzin, sprawdzenia dokumentów o prawie do majątku oczekuje jeszcze blisko 12 tys. Dokumenty, co przeszło weryfikację, będą podawały się do ukraińskich, europejskich "i nawet amerykańskich" sądów.

Co warto wydzielić: powojenny przesuwanie granic Polski na zachód nie wolno interpretować jak odszkodowanie za majątek w kresach- mówił K. Rękas-Polscy przesiedleńcy ze wschodu nie zostali właścicielami majątku na terytoriach, odebranych u Trzeciego Reicha, i zmuszone dziś oddawać jego obywatelom Niemiec, okazuje takie same akta własności, jak i u nas względem majątku na Kresach. To nie ma stosunku do przesuwania granic, tego i nie wymagamy. To wasz rząd już właśnie symbolicznie przesunęło tę granicę, asocjując Ukrainę z Unią Europejską".

Przewodniczący "Restytucji Kresów" również podkreślał, że rozmowa dotyczy o majątku, zostawionemu Polakami nie tylko po Drugiej światowej wojnie na Galicji, ale i po Październikowej rewolucji w Centralnej Ukrainie.

Czynne twarze


Popierana przez Rosję działalność ultraprawych europejskich i wsparta europejskimi ultraprawymi międzynarodowa polityka FR. - akurat to, o czym zastanawiali się rosyjscy, ukraińscy i niemieckie politolodzy w Berlinie. Strona internetowa "Falangi" Xportal regularnie publikuje tłumaczenia artykułów jednego z czołowych ideologów Kremla Aleksandra Dogina, zawiadamia o całych krokach Rosji i wydarzenia polityki zagranicznej w "Noworosji".Przewodniczącym "Falangi" i głównym redaktorem Xportal jest Bartosz Baker, on jest – zastępcą przywódcy polskiej partii ultraprawej "Przemiana" (Zmiana). Innym zastępcą przewodniczącego "Przemiany" jest ... K. Rękas.Przewodniczący "Przemiany" – Mateusz Piskorski, jeden z polskich spikerów czołowych prokremlowskich Mediów Rosji i okupowanego Donbasu, jeden z "obserwatorów" na "referendum" na Krymie w marcu 2014-go i "wyborach" w DNR w listopadzie tegoż roku.

Strategie propagandy rosyjskiej i jej wykonawców są różne w różnych krajach. W zasadzie ona posila rusofilów i eurosceptyków. W Polsce ona rozwija antyukraińskie sentymenty. W całych krajach UE do ostatnich miesięcy do tego dodała się i bez tego nagminna przeciwemigrancka retoryka. Lęk przed uciekinierami ze wschodu po raz pierwszy za 10 lat serio obniżył ranking kanclerza Anioły Merkel w Niemczech i wyraźnie wzmocnił pozycje europejskich ultraprawych. Cel "Restytucji Kresów", sądząc z wszystkiego, nie tylko w podgrzewaniu "антибандерівських" humorów, ale i w edukacji eurosceptycyzmu wśród Ukraińców, którym probują przekonać, że integracja z UE będzie oznaczała stratę majątku albo ogromne kompensacje za jego z państwowego budżetu "prawnym właścicielom ".
Polscy eksperci mówią o "kresach" niechętnie. "O nich jeszcze mogą wspominać ludzie starszego wieku, lecz ich pozostały jednostki. Dla młodszych pokoleń to prosto śmiesznie. Niektóre polityczne siły chcą rozgrywać Wołyń politycznie. Młodzież może tego nie rozumieć ", - - wyróżnia przewodniczący departamentu bezpieczeństwa wewnętrznego we Wschodniej Europie Centrum wschodnioeuropejskich badań (OSW) Jolanta Darczewska.

Tymczasem, w zapisku sprawozdawczym zastępcy ministra skarbca Polski Jana Bury od 7 marca 2008 roku, w szczególności, mówi się, że "według informacji przewodniczącego Rady ministrów od 6 grudnia 2002 roku, skierowanej do trybunału Konstytucyjnego, ... ekwiwalent za majątek, zostawiony w byłych wschodnich Kresach, otrzymały blisko 1500000 osób, również wydzielono blisko 300 tys. gospodarek rolnych placem 1,7 hektarów ziem razem z budowlami. Trybunał konstytucyjny w uzasadnieniu decyzji od 15 grudnia 2004 roku potwierdził, że większa część pełnomocników na otrzymanie kompensacji za majątek nieruchomy, zostawiony za granicami, otrzymała pełne albo, co najmniej, cząstkowe zadowolenie".

Rozmowa dotyczy o tym, że kompensacje za majątek, zostawiony na kresach, Polacy otrzymują od Swojego państwa — ale nie tak łatwo i szybko, jak, być może, komuś się chciałoby.

Bardzo mnie niepokoi przyszłość Polski i dzisiejsza sytuacja na Ukrainie.

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (3)

Inne tematy w dziale Polityka