Nieśmiertelność jest ideą towarzyszą ludzkości niemal od zarania. Wszyscy mniej lub bardziej otwarcie dążą do jej urzeczywistnienia. Bez względu na światopogląd, zwykle tak ukłądamy nasze życie , żeby "coś po nas zostało". Jedni stawiają na dzieci inni na dorobek zawodowy, a jeszcze inni wierzą w faktyczne "życie po drugiej stronie". Strach przed śmiercią, nieistnieniem? Całkiem być może, tak samo jak próba nadania jakiegoś sensu życiu, byciu tu i teraz. Większość "popularnych" wartości z biegiem czasu się dewaluuje. Warto więc mieć jakis punkt odniesienia, coś dzięki czemu zostaniemy zapamietani, choćby tylko przez kogoś jednego, komu ofiarujemy siebie, dosłownie i w przenośni.
To możliwe, dzięki transplantologii, łączącej najnowocześniejsze zdobycze medycyny z transcendencją. Z jednej strony specjalistyczne procedury i wiedza, z drugiej uratowane życie i pamięć po kimś, kto świadomie zdecydował kiedyś o ofiarowaniu "serca" potrzebującym. Wszak narządów "nie zabierze do nieba". "Nie wszystek umrę"- wołał Horacy. Współczesna medycyna, od ponad pół wieku udowadnia, że nie tylko twórczosc artystyczna zapewnia nieśmiertelność, że ludzką pamięć, wdzięczną za darowanie zycia, zyskujemy również decydując sie na oddanie narządów po śmierci. A o tym jak ważny i potrzebny to dar, przekonują się każdego dnia tysiące pacjentów i lekarzy na odziałach transplantologii i hematologii na całym świecie, a szczególnie w Polsce, gdzie służba zdrowia wciąż niedomaga.
Postęp w medycynie spowodował, iż coraz więcej chorób da się wyleczyć, lub poprawić znacznie komfort życia chorego dzięki transplantologii. Na Zachodzie dostęp do narządów i tkanek do przeszczepów jest łątwiejszy niż u nas, a tym samym czas oczekiwania na przeszczep zdecydowanie krótszy. Jednak i u nas, mimo kondycji służby zdrowia , mogłoby z tym być lepiej, gdyby idea "dzielenia się sobą" zdołała zyskać szerszy rozgłos. Podobnie jak w krajach zachoidnich, równiez u nas funkcjonują deklaracje, na odpowiednich drukach, lub własnoręcznie spisane i podpisane oświadczenia woli, o tym że po śmierci dany X lub Y decyduje o oddaniu swoich narządów potrzebującym chorym. Wydawałoby się , że to wystarczy, jednak to delikatna materia ilekarze często jeszcze, mimo formalnej zgody zmarłego pacjenta, liczą się ze zdaniem rodzin.
A przeciez tak niewiele brakuje, aby kogos trwale unieśmiertelnić, we wdzięcznej pamięci uratowanych chorych i ich rodzin. Propagowaniu takich postaw i przekonaniu, głównie bliskich dawców narządów, służy Ogólnopolski Dzień Transplantologii, obchodzony każdego roku 26 stycznia, dla upamiętnienia pierwszego przeszczepu nerki w Polsce. To ważny dzień dla lekarzy i tych wszystkich, którzy czekają na czyjś dar serca i odrobinę zrozumienia. Tak niewiele potrzeba żeby ich uszczęśliwić. Narządów nie zabierzemy "na drugą stronę" gdziekolwiek się ona nie znajduje, a ofiarując siebie dajemy największy dar serca jaki człowiek może dać drugiemu człowiekowi. Wraz z najbliższą osobą cierpliwie czekam na taki dar i wierzę, że ludzi, którzy zrozumieja jak ważna to idea, z roku na rok będzie coraz więcej.


Komentarze
Pokaż komentarze (11)