Z rosnącą ciekawością obserwuję to wzmożenie wokół Durczoka . Nie, nie ma w tym nic z niezdrowego pudelkowego wścibstwa. Znam ciekawsze tematy, niż cudza alkowa czy brudny stół. Zastanawia mnie , ile z tego co się wczoraj stało, zostanie w tzw. środowisku. Wczoraj Monia O, jakby w odpowiedzi przypomniała sobie przez chwilę co oznacza bycie dziennikarką. Wprawdzie jak na jej możliwości, to było to raczej delikatne łaskotanie, ale dobre i to. Pytanie tylko, na ile i na jak długo ta pamięć Jej i jej podobnym wróciła. Od Wiertniczej po Czerską, a i tu na S24 słychać coraz więcej święcie oburzonych. Łamanie demokracji, zamach na media, grzebanie w życiorysach, jak tak można, biedny Kamil , bla bla bla. Jeszcze moment, a doczekamy swojskiego, nadwiślańskiego Je suis, tym razem Durczok.
Tyle, że to raczej malowana solidarność, krotochwilna i podszyta strachem. Nie było jej , gdy policja bezprawnie aresztowała dziennikarzy, gdy system zaatakował Wojciecha Sumlińskiego, gdy wyrzucono dziennikarza z Konferencji prasowej. Dla prorządowych przekaziorów to nie byli dziennikarze. Tzw. media wręcz prześcigały się w wazelinie i szyderstwach. Zresztą po co daleko szukać. Wystarczy wspomnieć niedawny incydent z J. Kulczyckim i Ł. Warzechą w TVP INFO. Jakoś nie usłyszałam oburzenia z "tamtej" strony. Nie było go także , gdy bohater obecnej afery i jego podwładni przez lata obrażali ofiary smoleńskie i wszystkich chcących rzetelnego śledztwa. Normalnie PRL w pełnym rozkwicie. Wtedy nie było protestów, wtedy żadne Moniki O., Kamile D., Ł. Sobieniowskie i inne Czuchnowskie nie protestowały, jak na komendę zapominały , co znaczy być DZIENNIKARZEM.
W takim razie , czy ta nagła solidarność z szefem Faktów ze strony "środowiska" to jakieś prawdziwe przebudzenie? Nie sądzę. Raczej próba samoobrony tych, którym władza, której dotąd wiernie służyli, pokazała kim są w istocie i co można z nimi zrobić, jeśli ta władza będzie miała akurat fantazję. Skończy sie pewnie jak z psem, któremu właściciel pozwala od czasu do czasu szarpnąć za smycz, po to żeby za chwilę znów ściągnąć kolczatkę, a ułożony pies wie kiedy przestać wierzgać.


Komentarze
Pokaż komentarze (17)