Hella76 Hella76
1022
BLOG

Elementarz Pani Asi...

Hella76 Hella76 Społeczeństwo Obserwuj notkę 13

Już ze 3 dekady minęły, odkąd dostałam swój pierwszy podręcznik. Całe pokolenia chowane były na Elementarzu Falskiego. Nasz był nieco inny. Zamiast Ali była Dorotka, ale do dzisiaj pamiętam, że raczej, zwłaszcza na siermięgę wczesnych lat 80-tych, był dosyć atrakcyjny. Co więcej, tamta "pierwsza książka malucha" równiez była za darmo i też była jedyną dostępną na rynku. To z niej uczyliśmy sie języka, matematyki, biologii, ale z tego co zapamietałam musiało być to raczej logiczne i dopracowane, skoro nauka i zrozumienie poleceń na ogół nie sprawiało nam problemu. Wprawdzie nie wiem, czy to kwestia nauczyciela, czy podręcznika. Pewnie jedno i drugie. Zresztą parę lat temu, w trakcie porządkowania domu RODZICÓW znalazłam "swoją Dorotkę". Tym razem oprócz sentymentu spoglądałam też na nią, przez pryzmat swojego zawodu. I muszę przyznać, że ten wstrętny PRL , potrafił stowrzyć podręcznik rzeczywiście odpowiedni dla 7 latka i dostosowany do jego zdolności poznawczych. Co więcej, nikt chyba wtedy nie robił z tego zagadnienia.

Zatem o co chodzi? Dzisiaj też maluchy mają ujednolicony elementarz. Darmowy i przygotowany przez ponoć doświadczonych metodyków. A że na przysłowiowym kolanie, to widać gołym okiem. Tym bardziej wprawionym okiem, które w setkach głosów zgłaszało Pani Minister swoje zastrzeżenia. No ale cóż, jak to w Polsce. Urzędnik to Bóg i Car w jednym.  Kluzik- Rostkowska wie lepiej, w związku z czym mogła zignorować nauczycielskie i rodzicielskie wątpliwości. Rząd potrzebował jakiegoś flagowego projektu, który wreszcie by im się jako tako udał. Darmowe laptopy nie wyszły, to chociaż podręcznik. Klamka zapadła i darmowy podręcznik powstał w ekspresowym tempie.

Rezultat: Metodyczny chaos. Materiał wymieszany w sposób, w jaki przeciętny- 6 - 7 latek z trudem sobie radzi. Może nie z percepcją, ale z zapamiętaniem na pewno. Wprawdzie istotą edukacji wczesnoszkolnej jest nauczanie zintegrowane, w którym wprowadza się dzieci w poszczególne dziedziny wiedzy, jednak sposób w jaki prezentuje to ministerialny elementarz jest postawieniem tego założenia na głowie. Teksty za długie, zbyt skomplikowane, zbyt duże tempo i brak pola dla indywidualizacji nauczania...Czyli co, bijemy sie w piersi, przeprowadzamy diagnozę po pierweszym semestrze, konsultujemy się z rodzicami i nauczycielami? Staramy się naprawić swój błąd, wynikający z politycznego zamówienia i nadmiernego pośpiechu? Nie...Oczywiście, że nie. Pani Minister po raz kolejny sięga po wypróbowaną metodę. To nie Ministerstwo, nie autor, nie metodycy winni, tylko leniwi nauczyciele. To oni nie rozumieją naszego dzieła, są sfrustrowani bo muszą się przygpotowywać do zajęć, a do tej pory korzystali z gotowych scenariuszy...etc.

Muszę przyznać, że choć nie spodziewałam sie po Joannie Kluzik- Rostkowskiej niczego dobrego na tym stanowisku, to jednak przeszła moje najśmielsze oczekiwania. To co wyczynia od początku swojej ministerialnej kariery, to szczucie rodziców na nauczycieli, zapowiedź w kwestii KN , te publiczne wypowiedzi stawiające nauczycieli w negatywnym świetle, jako obiboków, cwaniaków, leni , którym za dobrze i ona to ukróci, przywodzą na myśl tylko jedno: Pani Minister straciła sporo czasu na swoją karierę w PIS, bo swoim stylem sprawowania teki, w tak wrażliwej dziedzinie jak edukacja, doskonbale wpisuje sie w peowskie standardy...

http://beta.rp.pl/artykul/1183493-Koniec-komfortu-dla-nauczycieli.html

 

Hella76
O mnie Hella76

Rzadziej pro, częściej w kontrze. Nie lubię łatek, ale z sercem po prawej stronie

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (13)

Inne tematy w dziale Społeczeństwo