Od paru lat jestem już poza szkołą. Z rachunku ekonomicznego wyszło, że bardziej opłaca się być samemu sobie sterem , szefem i okrętem. Jednak nie do końca jestem poza zawodem. Zbyt lubiłam swoją pracę, żeby całkowicie się odciąć. Przez te wszystkie lata, gdy szefowie w MEN zmieniali się jak w kalejdoskopie, za każdym razem wydawało mi się, że to już jest dno dna niekompetencji. Ale zaraz okazywało się, że następca pukał od spodu w to dno dna i wszystko zaczynało się od nowa. Wszystko, czyli postępujący rozkład edukacji. Wprowadzenie gimnazjów, wywrócenie do reszty relacji Uczeń- Nauczyciel- Rodzic, czy wreszcie zupełnie beznadziejny system egzaminów zewnętrznych, z którym powiązano cały, nieefektywny model nauczania. Oczywiście o kwestiach finansowania kadry, systemie i sposobie szkolenia młodych nauczycieli czy wreszcie szczuciu na nas reszty społeczeństwa już nie wsomnę.
Jednak to, co wyprawia obecna Pani Minister przechodzi już wszelkie wyobrażenie. Niekompetentna, nie mająca bladego pojęcia o specyfice pracy nauczyciela, niezdolna do kompromisu i pozbawiona wyobraźni. O tak, zdecydowanie właściwa osoba na właściwym miejscu...żeby pogrzebać te resztki polskiego szkolnictwa. Kobieta, która wbrew rodzicom, psychologom, ekspertom wysłała nieprzygotowane rozwojowo i emocjonalnie dzieci do nieprzygotowanych szkół, upierała się przy wprowadzeniu, przygotowanego na kolanie darmowego podręcznika, która z uporem szczuła rodziców na nauczycieli i z tonem profesora oświaty i doktora psychologii, udowadniała publicznie, że rodzice nie mają wystarczających kompetencji żeby decydować o swoim potomstwie, dlatego ona woli słuchac ekspertów, zdecydowanie bardziej nadaje się na grabarza oświaty niż jej szefa. Szkoda , że w swoim zaufaniu ekspertom, ominęła językoznawców, bo przynajmniej ortografię opanowałaby choćby na dostateczny.


Komentarze
Pokaż komentarze (32)