"Gosia, co Ty, flagę wieszasz, na prawdę? A po co, ja tam nie wieszam..." Sąsiedzki dialog z dzisiejszego poranka. Niby zdążyłam się przyzwyczaić, że mój balkon jest zwykle jedynym w bloku, na którym wiszą narodowe barwy, gdy akurat przychodzi pora uczczenia ich samych, bądź jakichś szczególnych momentów. Jednak zszokowało mnie to pytanie. Zastanawiam się do jakiego stopnia można być , na własne życzenie, wyalienowanym z rzeczywistości, żeby człowiekowi było aż tak wszystko jedno. Wszystko jedno jaką mamy datę, wszystko jedno gdzie mieszkamy, kim jesteśmy, czy co się wokół dzieje, zwłaszcza jeśli dzieje się niezbyt ciekawie. Przy czym to raczej gorycz niż złośliwość, bo przeciez takich ludzi, jak moja sąsiadka, skąd inąd porządna dziewczyna, jest mnóstwo. To oni zasilają elektorat Platformy albo różnych skrajnych dziwadeł, to oni pierwsi narzekają, ze ciężko, że złodzieje w rządzie, że drogo, że do lekarza ciężko sie dostać, ale to im się zwykle nie łączy z dokonanymi wcześniej wyborami. I właśnie od takich ludzi zależy później los wszystkich pozoistałych. Niezbyt ciekawa perspektywa, bo specjaliście od kur wciąż daje nadzieję. No ale dziś dzień Biało- Czerwonej, niech się jej święci, a wybory pod nią niech w końcu choć raz będą rozsądne...
219
BLOG


Komentarze
Pokaż komentarze (13)