Miała być jedna notka, ale będą dwie. Z różnych powodów. Głównie pewnie dlatego, że po ostatnich zamachach, przez media wciąż przetacza się tsunami frazesów. Pustych na dodatek. Zaszokowane media, politycy i społeczeństwa zdają się tkwić w stuporze, nadal nie rozumiejąc z czym mają do czynienia. Na naszych oczach polityka multi - kulti i ugłaskiwania wojującego Islamu bierze w łeb. Rozpada się niczym meczet z kart politpoprawnych książeczek o miłości, tolerancji i przyjaźni między narodami. Najwidoczniej nie da się pogodzić wody z ogniem i pora to wreszcie zrozumieć, zamiast czekać jak baranki na rzeź. Islamiści z pewnością nie mają podobnych dylematów. Mają jasno określony cel, ideologię dla której, o którą i za pomocą której walczą oraz świetną organizację i źródła finansowania. A My, Zachód, co mamy? Podeptane, oplute korzenie, kulturę i tradycję, którą sami niszczymy i politpoprawne frazesy, mające zastapić wiarę oraz rozdęty do granic przyzwoitości socjalizm w starych krajach UE, będących najczęstszym przystankiem muzułmańskich uchodźców i rozsadnikiem radykalnego islamizmu w Europie. To chyba najwłaściwsza pora na zdecydowaną politykę i konkretne, choć pewnie niepopularne decyzje, zamiast procedowania, przewlekania, dyskutowania, zastanawiania i odkładania na Świętego Nigdy , w myśl zasady, że "Ja z synowcem na czele i jakos to będzie".
To jedna strona medalu, ale jest i druga. Działać tak , żeby "nie wylać dziecka z kąpielą". Problem radykalnego islamizmu narasta i wcale nie trzeba wielkiej wiedzy, żeby to dostrzec. Nie spotkał się do tej pory z jakimiś zdecydowanymi działaniami i to jest niepokojące, ale jeszcze bardziej niepokoi mnie akcyjny, doraźny charakter działań UE, że ogarnięta indolencją, jak dziecko zamykająca oczy z mysla , że problem sam zniknie, przymuszona wreszcie, zacznie działać na oślep, uderzając także w tych , którzy z bestialstwem z pod znaku ISIS nie mają niczego wspólnego, poza może wyznaniem. Mam tu na myśli nie tylko polskich Tatarów, choć mi tu akurat bliższa koszula ciału, ale i wszystkich tych, którzy na prawdę się zasymilowali i do których radykalny bełkot nie jest w stanie przemówić. Jednak chodzi tu nie tylko o samo muzułmańskie środowisko, ale i odbiorców unijnej propagandy, tych co to bezrefleksyjnie, razem ze stadem , gdy tylko dostaną hasło do działania. Skóra cierpnie na myśl i trąci pogromami....
A może po prostu znaleźć odpowiedź tam , gdzie sobie spokojnie leży i czeka, do tej pory zwalczana i ignorowana? Wrócić do odpowiedniej polityki imigracyjnej, wspierać demografię i zarzucić społeczne eksperymenty, taki mały powrót do normalności, żeby umknąć spod islamistycznego sierpa i unijnego, politpoprawnego młota?


Komentarze
Pokaż komentarze (2)