0 obserwujących
39 notek
23k odsłony
  44   0

Rabiniczny spór Skwiecińskiego z Kuczyńskim

Sztuczny i pozbawiony sensu jest spór na temat szans Polski na inną formę bytu po 1944 niż ta, która faktycznie nastała i została nazwana peerelem. Oba teksty przypominają spór o liczbę diabłów, które mogą się zmieścić na główce szpilki lub polemiki rabinów, za  którym to razem przypalona zupa jest sztywnym powodem do rozwodu.

Publicystyka wpływu

Obaj autorzy - Skwieciński i Kuczyński - błądzą i chociaż wymawiają się, wchodzą w mętne meandry political fiction. Skwieciński myli się twierdząc, że komuniści mieli 30% poparcia w Polsce w latach 40-tych, przyjmując za pewnik szacunki bazujące na oszukańczym referendum i wiadomościach bezpieki.

Kuczyński stawia całkowicie fałszywą tezę o "opłacalności" powstania tzw. elit pepeerowskich w Polsce. Obaj czynią to z - mam nadzieję nieuświadomionej - miłości do Rosji i komunizmu, wpisując się w sektor publicystyki wpływu.

Stalin z nikim układać się nie musiał

Co by było gdyby? Jak można by ograć zbrodniarza z Kremla? Ile faktycznie mieli poparcia pepeerowcy w 1945? Pytania te stawiane retorycznie są jak reportaż z nieistniejącego pegeeru lub wymyślonego domu dziecka. Problemy opisywane są powszechnie znane; pytania-klucze postawiono wielokrotnie. I co? I nic, nuda i "społeczeństwo za to płaci".

Oczywiste za to jest, że Rosja z nikim nie musiała sie liczyć ani w 1944 układać. Rozwiązania terytorialne i polityczne były limitowane wyłacznie zasięgiem T-34, sprawnością zastraszania (wszędzie i na każdym terytorium) autochtonów przez aparat NKWD i faktycznymi osiągnięciami terytorium. Polska zaś miała być - i została - lewarem pomiędzy Zachodem a Rosją. Gdyby bowiem trzeba było - Katyń mozna by powtórzyć wielokrotnie, aż do fizycznego wytępienia Polaków. I pies z kulawą nogą by się nie obruszył. A to, że udalo sie nam przetrwać, to juz zupełnie inna historia.

Polska nie wywalczyła sama granic

Fakt, że przy okazji stworzono jakąś PPR czy przesunięto granice Polski na zachód? To część techniczna, która przydaje sie do dziś. Nie, nie Polakom - Rosji w jej wieczystej rozgrywce o Europę, świat, panowanie.

Pewnego rodzaju trawestacją i przenośnią ale jakże plastyczną bo oddającą grozę sytuacji w Polsce po 1944 było powtarzane powiedzonko nieodżałowanej pamięci generała Władysława Andersa. Otóż na pytanie co zrobi jak już wróci do Polski nieodmiennie odpowiadał: "Na początek powiesi sie jakieś 100 tysięcy a potem zobaczymy".

Kara nie nastąpiła. 

GdH/Rostock/12-2008 

"Kto miał rządzić Polską od 1944 roku"

http://www.rp.pl/artykul/61991,226208_Kto_mial_rzadzic_Polska_od_1944_roku.html
"Utracona szansa finlandyzacji"

http://www.rp.pl/artykul/61991,229661_Utracona_szansa__finlandyzacji.html
Lubię to! Skomentuj1 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale