0 obserwujących
39 notek
23k odsłony
  265   0

Wehrmacht odznaczony Polonia Restituta czyli o wyższości człowie

Wiadomość, że prezydent RP jakiś czas juz temu, pośmiertnie odznaczył hauptmann’a  (kapitana) Wilhelma (Wima) Hosenfelda - Krzyżem Komandorskim Orderu Odrodzenia Polski - wywołała niezwykle ostre reakcje. Począwszy od wściekłego ujadania różnej maści stowarzyszeń i lig przyjaciół Rosji, przez nieobiektywne bo zaangażowane środowiska Światowego Związku Armii Krajowej aż do opinii związanych ze światowymi gremiami żydowskimi.

Odznaczenie zostało przyznane za pomoc Żydom a w tym, za osobiste uratowanie Władysława Szpilmana. Okazuje się jednak, że Hosenfeldt nie miał prawa być człowiekiem bo był żołnierzem. W dodatku członkiem lewicowej (początkowo) i totalitarnej (w końcu) NSDAP. Może osobą ratującą był nie ten człowiek, który ratującym powinien był zostać?

Pojednanie rzeczywiste

Odznaczenie oficera Wehrmachtu za uratowanie Żyda w Polsce – kraju okupowanym przez Niemcy – uważam za wybitny dowód obiektywizmu oraz przesłankę do faktycznego a nie tylko deklaratywnego pojednania z Niemcami. Rzecz idzie o pojednanie rzeczywiste i takie, które powinno być przeprowadzone w sferze mentalnej, pomiędzy ludźmi. Dotychczasowe „pojednania” miały charakter oficjalno-propagandowy i służyły bardziej ilustracji różnych tez publicystycznych aniżeli faktycznemu likwidowaniu barier i różnic. Zrozumiały opór środowisk akowskich musi być wyjaśniony tak, aby do pokoleń urodzonych po wojnie dotarła oczywista prawda, że nie ma win zbiorowych i nie ma zbiorowej odpowiedzialności. Dlatego dzisiaj bierzmy z historii polsko-niemieckiej lat 1938-1945  co dobre (niestety w mniejszości), a nad złym (ogrom)  pochylmy się z pamięcią i smutkiem.  Nie jest przecież tak, że wszyscy Niemcy z Wehrmachtu to zbrodniarze a całe SS to kliniczni mordercy i degeneraci.

Ich bin ein Danziger

Gunter Grass jest kolejnym Niemcem, który wymyka się lewackiej obławie. Wymyka się bo sam jest lewicowy. Na marginesie - nie przemawiają do mnie pierwsze rozdziały „Przy obieraniu cebuli”. To proza pełna powtórzeń i wsteczności, cytatów z siebie, „wielkiego pisarza”, który już-już, dzieckiem w szkole wykazywał pierwociny talentu przyszłego noblisty. /Tu obiecuję tekst dedykowany/.

Faktem jest jednak, że Grass jako były  SS-panzer Shuetze doskonale przyjmuje się w Gdańsku, wśród oficjalnych osobistości  oraz malowanego intelektualisty – Wałęsy.  Grass ma honorowe obywatelstwo Gdańska oraz – czego już się już nie nagłaśnia – regularne obywatelstwo Wolnego Hanzeatyckiego Miasta Gdańska, gdyż tam się urodził. Dlaczego więc taka asymetryczność w traktowaniu Grassa i Hosenfelda?

Od kiedy Wehrmacht jest gorszy od polowego ale w końcu SS?

Polska z Niemcami czyli śmiertelne zagrożenie dla Europy

Prawdziwe pojednanie polsko-niemieckie ma wielu przeciwników. Faktem jest, że dla „dobrze pogodzonego” i sprawnie współpracującego organizmu obu państw – RP i Republiki Federalnej – nie ma przeciwwagi na kontynencie. Dlatego tak wiele, w obu naszych krajach, zainwestowano w rzekomo patriotyczne organizacje i propagandowe tuby. Niemcom przypominają winy faktyczne i mniemane a Polakom – bez przerwy, że największym wrogiem oraz zagrożeniem były, są i będą Niemcy. Wydaje się czasami, że istnieje – promieniuje na wszystko - wyłącznie okres tych nieszczęsnych 12 lat ostatniej Rzeszy.

Superland

Prawdziwe pojednanie i współpraca Polski z Niemcami spowoduje, że ekonomicznie i politycznie w UE będziemy bezkonkurencyjni. Na wszystko będzie się musiało uzyskać zgodę w ... Berlinie i w Warszawie. Taki scenariusz jest dla oponentów nie do przyjęcia; nie do przyjęcia praktycznie wszędzie, poza Berlinem i  Warszawą czyli w Moskwie, Paryżu, Londynie, Rzymie, Madrycie… Waszyngtonie.

Aby nie dopuścić do pojednania zawsze można wyciągnąć jakiego kapitana Wehrmachtu i, choćby po śmierci, zarzucić mu, iż źle należał a szeregowcowi polowemu SS przypomnieć, że kuchnia i warsztat też były nieprawidłowe bo esesmańskie. Już tylko krok aby powiedzieć, że NKWD wyzwalało.

Oczywiście, „ludzie wpływu Rosji” najliczniej są reprezentowani właśnie w Niemczech i o tym trzeba pamiętać. Ktoś jednak wykorzysta fakt, że „co za niedługo” Polacy będą najliczniejszą grupa etniczną i pracowniczą w Niemczech. Ktoś wykorzysta to dla dobra Polski i Niemiec.

Taką mam koncepcję.

Lubię to! Skomentuj3 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale