Stało się, wnuk już prawie zaliczył semestr, pozostała mu jeszcze rozprawa ustna z fizyki. Czyli 4 lutego - jest pewny zaliczenia - będzie po egzaminach semestralnych. Wczoraj z synem siedzieliśmy nad biletami lotniczymi. Z wielu opcji były tylko 4 możliwości wylotu 10 lutego. Najlepsza opcja to wylot z Polski 9 lutego do Malagi, tam odpoczynek i 10 lutego bezpośredni lot do Sao Paulo. Powrót 20 tą samą drogą z 2 dyniowym pobytem w Maladze czekając na lot do Polski. Trochę mnie te przesiadki martwią ale wnuk ( per fekt angielski) mówi że nie ma obaw : zalecimy, przylecimy i karnawał zaliczymy - jego słowa.
Cóż, 77 latek stuknie za 3 miesiące a żonie 78 za pięć to i ostrożność większa niż 30 lat temu. Jednak żyje się raz a co zobaczymy wspominać będziemy - oby jak najdłużej.


Komentarze
Pokaż komentarze (9)