A ile dywizji ma papież? pytał Stalin Churchilla włączając Europę Środkową do Wschodniej. Dziś jego następca, pułkownik KGB, nadal nie widzi, że zamiast dywizji trzeba liczyć diecezje.
Kiedy Chruszczow oddał Wiedeń, wymodlony na różańcach, a modlitwa Węgrów przepędziła postkomunistycznego kłamcę, stało się jasne, że chrześcijańska zasada Zło dobrem zwyciężaj jest jedyną metodą budowania trwałego pokoju.
Pułkownik KGB jest niezwykle sprawny w zastraszaniu swoich oponentów. Wie, że nikt się nie zdecyduje na konflikt zbrojny z dysponentem tysięcy bomb nuklearnych, ale nie starcza mu wyobraźni, by jakiś naród mógł poważnie potraktować wybaczenie, czyli Miłość w imię Prawdy. Dlatego na oczach świata dokonał prowokacyjnego ataku na dowództwo jednego z członków NATO, wiedząc że później wystarczy straszyć wojną poprzez zwasalizowanych polityków.
Potrafił nawet zastraszyć niektórych generałów dywizji - pasterzy diecezji, którzy zwątpili w chrześcijaństwo swoich wiernych. Dlatego tym ordynariuszom mówimy, że jesteśmy spadkobiercami Papieskiej Solidarności i nie tylko potrafimy wybaczyć w imię Chrystusa, ale będziemy się konsekwentnie opowiadać za wszystkimi rozwiązaniami nabrzmiałych problemów współczesnego świata, które nie łamią zasady Zło dobrem zwyciężaj.
Jednak zwyciężaj nie oznacza zgody na zło, chowania głowy w piasek. Bez prawdy nie ma Dobra, jest tylko zastraszenie. Zatem straszenie islamizmem w zamian za ukrywanie prawdy ma naprawdę krótkie nogi.


Komentarze
Pokaż komentarze (6)