Kobiety nam się zbuntowały i postanowiły wziąć sprawy polityki w swoje ręce. Przekabacając żonę Prezydenta na swoją stronę, te przewrotne istoty uzyskały poprzez Marię Kaczyńską poparcie Prezydenta do swojego pomysłu.
Ponieważ dla Lecha Kaczyńskiego żona jest we wszystkim wyrocznią jak sam to kiedyś przyznał, poparcie dla tej babskiej fanaberii zaakceptował.
Kobiety już nie chcą być kuchtami i matkami naszych dzieci.
Widząc, co się ostatnio wyprawia w naszej polityce sterowanej przez mężczyzn, mając dość burdelu czynionego przez nich, postanowiły wspomóc nas w polityce.
Zaproponowały mianowicie tzw. parytet czyli fifty fifty władzy podzielonej w połowie między kobietami i facetami.
Główną prowodyrką całego zamieszania jest oczywiście Manuela Gretkowska, założycielka Partii Kobiet.
Manuela uważa, że parytet jest szansą na cywilizacyjny rozwój kraju.
Czyli wynika z tego oczywisty wniosek, że faceci opóźniają naszą cywilizację. Cóż, widząc rząd na kolanach przed klerem, ma dziewucha rację.
Dziwne w tym kontekście wydaje się, że wg Manueli zacznie rodzić się więcej dzieci i lepiej zacznie rozwijać się gospodarka.
Wiemy z własnego doświadczenia małżeńskiego, że facet lepiej zarabia a żona lepiej gospodaruje. Ale im więcej dzieci, tym mniej czasu ma żona na sprawy publiczne. A do tego dochodzą wypady do fryzjera, kosmetyczki, spotkania z koleżankami na plotki…
Czy wystarczy czasu na politykę?
Oczywiście, znając przewrotność kobiet, obowiązek zakupów, wychowywania dzieci, sprzątania itp. spraw domowych spadnie na facetów.
Na pewno odbije się to na wychowaniu dzieci i budżecie domowym.
A gdzie nasze wypady z kumplami na ryby czy do knajpy?
To jest po prostu zamach na wolność mężczyzn. Do tego dopuścić nie możemy.
Baby do garów i oporządzania dzieci, nie do polityki!
Prezydencie, walnij pięścią w stół i zapytaj żony, kto tu rządzi!


Komentarze
Pokaż komentarze