"Nazywam się Jarosław Kaczyński, brat Lecha Kaczyńskiego, prezydenta, który zginął w katastrofie lotniczej 10 kwietnia 2010 roku. Śmierć mojego brata jest dla mnie bardzo bolesna, tym bardziej, że był to mój brat bliźniak (...). Lech przed śmiercią zainwestował w Chinach 35 mln dolarów. Ja, jako jego przedstawiciel, będąc w szoku po otrzymaniu informacji o katastrofie lotniczej, wpłaciłem tę kwotę na tajne konto w Chinach.
W tym czasie osoba pełniąca obowiązki prezydenta zaproponowała mi objęcie stanowiska premiera. Nikt z rządu nie wie o inwestycji mojego brata. Ja po jego śmierci nie będę mógł już tych pieniędzy wypłacić. Dlatego szukam kogoś, kto jako manager projektu zainwestuje tę kwotę w przedsięwzięcie związane z handlem sprzętem elektronicznym z Chin".
W pisanym po angielsku mailu autor (mrjaroslawkaczynski@yahoo.com) uwiarygodnia się podając linki do tekstów z informacjami o katastrofie lotniczej w Smoleńsku. Prosi o przesłanie dokładnych danych adresata, który rzekomo ma być jego przedstawicielem finansowym, bo rozmowy telefoniczne są podsłuchiwane.
Taki list trafił do skrzynki Jarosława Lipszyca, prezesa Fundacji Nowoczesna Polska, która próbuje m. in. uczyć ludzi jak bezpiecznie korzystać z Internetu.. - Co mogę dla pana zrobić? - odpisał. Odpowiedź przyszła szybko, błędy wskazują, że była tłumaczona na polski internetowym słownikiem:
"Dziękujemy za wiadomość w odpowiedzi na moje proposal. First wszystkim będę potrzebował kopię międzynarodowego paszportu, numer telefonu, nazwę firmy (jeśli dotyczy), swoje imiona i nazwiska. (...) Czekam usłyszeć od ciebie, z zapewnieniem, że po pieniądze get w Twoje ręce jest w pewnych rękach!
Dzięki, Jarosław kacznski."
- W następnych wiadomościach prześle do zainteresowanych wskazówki dalszego postępowania, czyli prośby o wpłaty konkretnych kwot. A to za transfer, a to dodatkowe opłaty. W ten sposób będzie wyłudzał pieniądze - przewiduje młodszy inspektor Józef Olszowski, naczelnik wydziału ds. przestępczości gospodarczej KWP w Krakowie.
- Niestety, ludzie dają się skusić na takie okazje.
Zgłosiło się do mnie małżeństwo dobrze wykształconych osób, które wpłaciło w ten sposób 850 tys. zł.
Kiedy nie otrzymali obiecanej kwoty, przyszli spytać, co dalej robić: czekać czy jeszcze raz zapłacić
- mówi jeden z oficerów zwalczających w Krakowie przestępczość gospodarczą.
http://tiny.pl/hgzzf
Dobry sposób na złupienie łatwowiernych. Niestety, naiwnych ci u nas dostatek.


Komentarze
Pokaż komentarze (16)