hephalump hephalump
451
BLOG

Bilet w komórce – bajer i frajer

hephalump hephalump Technologie Obserwuj notkę 0

 

Z komunikacji miejskiej (MPK Kraków) korzystam na tyle rzadko, że nie opłaca mi się inwestować w bilet abonamentowy. Nie lubię też nosić na zaś papierowych biletów, które lubią się zgubić lub zniszczyć jeszcze przed skasowaniem. Kupować je bezpośrednio przed przejazdem też się nie uśmiecha bo kioski lubią się ukrywać, a w tych jawnych często biletów brak. Automaty biletowe w tramwajach i autobusach to jeszcze widok nie częsty, a te które są wymagają do zakupu biletu posiadania odpowiedniej ilości bilonu.
 
Kilka miesięcy temu, dla swojej wygody postanowiłem wypróbować możliwość płacenia za przejazd z wykorzystaniem telefonu komórkowego. W krakowskim MPK można skorzystać z dwóch ofert moBilet i MPay. Pierwszą odrzuciłem ze względu, że wymagała zainstalowania dodatkowej aplikacji i do działania potrzebuję łączności z internetem. Pozostałe zasady działania systemu są podobne, najpierw wpłacamy na konto operatora jakąś kwotę i w ramach tej kwoty możemy kupować bilety. W przypadku MPay bilety kupuje się używając tzw. krótkich kodów, które trzeba albo pamiętać, albo zapisać np. w książce telefonicznej. Można też użyć menu usługi ale komunikacja z serwisem wymaga wtedy odpisywania na szereg zapytań i trochę trwa. Transakcję potwierdza się indywidualnym kodem pin, a system wysyła potwierdzenie zakupu biletu. Kupno biletu jednorazowego lub czasowego wygląda podobnie.
 
Wadą systemu jest, że środki wpłacone na konto pojawiają się w nim dopiero po jakimś czasie. Gdy dokonałem pierwszego zasilenia bilet mogłem kupić dopiero na trzeci dzień. Przy kolejnych było już lepiej – konto było zasilone już następnego dnia po wpłacie. Trzeba też pilnować salda konta, podobnie jak w telefonach prepaid – brak środków na koncie to brak możliwości kupna biletu.
 
Po zasileniu konta i zapisaniu potrzebnych kodów w pamięci telefonu kupowanie biletów nie stanowi już jakiegoś kłopotu. Nie zdarzyło mi się by transakcja została odrzucona, system nie działał lub nie można było nawiązać z nim połączenia.
 
Wszystko ładne i sprawne do momentu... kontroli biletów. Przez czas jak użytkuję ten system płatności (od stycznia br) trafiło mi się kilka kontroli i tylko raz „kanar” uparł się by sprawdzić czy rzeczywiście mam bilet. W pozostałych przypadkach kończyło się na dialogu w stylu:
-        Proszę bilet do kontroli.
-        Mam ten kupiony przez komórkę, MPay.
-        A ten „empejowy”
Potem kilka uwag o niedogodnościach kontroli takich biletów lub braku czasu na jego sprawdzenie i kontroler przechodził do innych pasażerów.
 
Z czego to wynika. Sms wysłany przez operatora z potwierdzeniem dokonania transakcji jest tylko informacją dla klienta, nie jest natomiast potwierdzeniem dla kontrolera. Aby potwierdzić posiadanie biletu podczas kontroli powinniśmy się ponownie połączyć z systemem wysyłając kod (znowu kod) tym razem widoczny na legitymacji kontrolera. Ci zaś twierdzą, że jest to dla nich kłopotliwie bo czasem trzeba długo czekać nim uzyska się to potwierdzenie. Ja przypuszczam natomiast, nikomu nie przyszło do głowy by przy okazji wprowadzenia tego systemu płatności odpowiednio przeszkolić kontrolerów.
 
Nie trafiłem jeszcze na jakiegoś bardzo nerwowego kontrolera i wszystko kończyło się na wymianie uprzejmości oraz zdziwionych spojrzeniach współpasażerów, świadków zdarzenia. Natomiast jeśli kogoś stresują takie sytuacje, to może lepiej by kasował zwykły, papierowy bilet. Choć i tu ciśnienie mogą podnieść uwagi, że cyferki źle odbite, że nieczytelne itp.
 
Pozdrawiam
 
Mariusz
hephalump
O mnie hephalump

w średnim wieku, niezbyt dynamiczny, z małego miasta przeniosłem się do dużego by w końcu uciec na wieś ;) Jeżeli przez jakiś dłuższy czas mnie nie ma to znaczy, że straszę prosiaki w lesie. kmarius[at]poczta.fm

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze

Inne tematy w dziale Technologie