Przez wieś, w której mieszkam płynie mała rzeczka o błotnistych brzegach. Stan wody tego lata jest tak niski, że korytem płynie tylko wąska struga, a brzegi są twarde jakby były z betonu. Dziś pierwszy raz udało mi się przejechać przez rzeczkę rowerem i nie ugrzęznąć w błocie. Nic dziwnego. Od ponad miesiąca prawie nie padało. Zdecydowanie częściej opady występowały w niedalekim Krakowie.
Jest sucho. Ogródek trzeba podlewać codziennie. I chyba wielu doszło do takiego wniosku bo wieczorami wyraźnie spada ciśnienie wody w wiejskim wodociągu.
Sad wygląda przyzwoicie bo drzewa jeszcze sięgają korzeniami do wilgotnych warstw gleby. Właśnie dojrzały wiśnie i są wyjątkowo słodkie. Trawa w sadzie pożółkła i zaczyna przypominać ściernisko. Ale trawy nie podlewam... szkoda wody.
Wczoraj z pól zaczął roznosić się charakterystyczny dźwięk pracującego kombajnu. Jak tak się zastanowić, to nie pamiętam żniw już na samym początku lipca.
W radio mówią, że susza jest nie tylko w Małopolsce, ale zagraża uprawom w całym kraju.


Komentarze
Pokaż komentarze (6)