Podobno Sławomir Mrożek podszedł kiedyś do siedzącego na ławce maturzysty i zapytał:
- Tango było?
- Tak, było. - odparł maturzysta, a w jego głosie czuć było rozpacz.
- Przepraszam. - powiedział mistrz i powoli odszedł.
Mistrz przepraszać nie musiał. Ale może mu się żal zrobiło strapionego młodzieńca. A może to był gest, który człowieka czyni mistrzem.
***
Czy polityków stać na słowo przepraszam?
Czy któryś z polskich polityków zdobył się na taki gest? Taką odwagę?
Bo mistrz nie musiał, a politykom wydaje się, że nie muszą.



Komentarze
Pokaż komentarze (5)