Czy w 1990 r już obowiązywało w Polsce prawo, które wymagało od przyszłego Prezydenta złożenia oświadczenia lustracyjnego? Mnie coś podpowiada, że taki obowiązek zaistniał dopiero od 1992 r.
Zatem czy osobę, która w 1990 r. jako kandydat na Prezydenta RP zataila fakt współpracy z SB można uznać za kłamcę lustracyjnego? Czy prezydenturę takiej osoby można/należy uznać za nielegalną?
***
Oprócz legalności jest jeszcze kwestia oceny moralnej. Bo prostemu robotników byłoby mi łatwiej wybaczyć. Od kandydata na Prezydenta RP oczekuje więcej.



Komentarze
Pokaż komentarze (63)