Umarł profesor Religa. Umarł psycholog Samson.
Chyba trudno byłoby znaleźć dwie osoby tak różne, jak oni dwaj.
Za sprawą tej tragicznej zbieżności świetnie widać, czym jest dobra pamięć i jakie jest jej znaczenie dla tych, którzy żyją.
Wydawałoby się, że czasy nie sprzyjają czarno-białym rozróżnieniom, tymczasem okazuje się, że po dzielnym wojowniku – zawsze czapki z głów, a po łajdaku – sromota.
Córka łajdaka ucieka na koniec świata, odium rozciąga się i na byłą żonę. Niesprawiedliwe, ale takie są ludzkie odruchy. Nie mówię, że dobre – po prostu są.
Ciemna strona mocy zawsze uwodzi tym samym: możesz więcej, bo jesteś większy. Ciebie nie dotyczą te zasady małych ludzików. Czasem nie warto być za mocnym.
Mam kolegę, którego dziadek był w stalinowskiej Polsce redaktorem naczelnym komunistycznego organu (a było to jedna z mniej rażących jego ról). Otaczała go powszechna nienawiść, która nie wygasła nawet po śmierci tego człowieka. Otóż, ten mój kolega odziedziczył po nim mieszkanie. I bał się trochę wprowadzić do niego swoją żonę i małego synka. Powiedział, że chciałby spotkać chociaż jedną osobę, która opowie mu o dziadku dobrze, bo on się czuje nieswojo ze świadomością, ze zamieszka w domu potwora. Tak się złożyło, że moja mama znała kogoś, kto potrafił te dobre słowa znaleźć. I była ulga J
A tak na marginesie zupełnie, patrzyłam kiedyś, jak lekarze ratowali śmiertelnie chorą osobę. Kolejne elementy człowieka wysiadały, a oni jeszcze ratowali i jeszcze. Moja szwagierka lekarka – na moje pytanie, że właściwie, po co – powiedziała, że dla tej jednej minuty, którą ta osoba spędzi z najbliższmi, dla potencjalnego jeszcze jednego dobrego słowa albo spojrzenia. Dla tego, co w ciągu piętnastu sekund może się wydarzyć między ludźmi.





Komentarze
Pokaż komentarze (1)