Nie mam prawa jazdy, od wiosny do jesieni , kiedy mogę przemieszczam się na rowerze (przed skrętem mówiąc do siebie głośno: prawa ręka to ta, którą podajemy, skręcając w prawo podnoszę prawą rękę), a w stanach wyższej konieczności wykręcam numer taksówki. Stany wyższej konieczności zdarzają mi się jednak dosyć często, tak więc spora rzesza taksówkarzy wie, gdzie pracuję i ile mam dzieci i że jedno z nich czasem w soboty spieszy się do szkoły muzycznej.
Mój pierwszy ulubiony taksówkarz miał na imię Ryszard. Był byłym wojskowym i wielbicielem Rhetta Butlera (to nas połączyło). Potrafił z pamięci cytować całe długie fragmenty Przeminęło z wiatrem, którego zamęczony egzemplarz jeździł z nim na przednim siedzeniu.
Drugi ulubiony z kolei nosił długie siwe włosy zaczesane do tyłu, palił obrzydliwe papierosy i miał anarchistyczne poglądy. Kiedyś powiedział, że wie ile zapłacę za kurs, bo już zna moją trasę, ale chciałby pojechać tym razem okrężną drogą, żeby mi pokazać pewien napis na murze. Więcej szacunku dla ciszy.
Kiedyś wsiadłam do taksówki (to był już inny taksówkarz), a kierowca mówi, ni z tego ni z owego: czy zna pani historię starożytnych Chin? -No akurat tak średnio - mówię niepewnie, a ten zaczyna nawijać: to powinna pani poznać, dowiedziałaby się pani, że podatki mamy podobne. Od rozstawu kół! Ha! I to wszystko przez tę Żydówę! - Przez jaką znów żydówę, na litość boską? - pytam ja. -No jak to, przez Gronkiewicz Waltz! -Ale skąd pan wie, że to Żydówka? - znowu pytam. -Z internetu! -triumfalnie oznajmia mi mój taksiarz. No jasne. Ten typ sytuacji mam przećwiczony, więc próbuję go speszyć: -Tak pan mówi dość obraźliwym tonem. Skąd pan wie, że ja też nie jestem Żydówką? -A co mnie to obchodzi! - kierowca na to. Moją babkę przechowali sąsiedzi na Szmulkach, moja matka jest Żydówką, to i ja jestem Żydem. Mogę sobie gadać, co mi się podoba. -No pewnie - mówię - to wolny kraj.
Kolejny, który ma ciepły kącik w moim sercu każdy kurs zaczyna od tego, że wyskakuje i otwiera mi drzwi. Potem zaczyna mówić po angielsku pytając, czy płacę gotówką czy kartą. A potem następuje: "pani jest dla mnei najpiękniejsza, pani jest dla mnie..." -Wiem, pamiętam, jak Cindy Crawford! - już się śmieję, bo jechałam z nim tyle razy, że wiem, iż ma maleńkiego wnuka, za którym świata nie widzi i który właśnie poszedł do przedszkola. Ten pan kolekcjonuje również autografy sławnych ludzi, których wiózł (dwa grube albumy). Kiedy powiedziałam, gdzie pracuję, kazał mi pozdrowić pana Łukasza (Ł. siedział wtedy biurko obok mnie, każdego dnia ubolewam, że już nie siedzi). Pozdrowiłam :-))))
Kiedyś jechałam też z panem, który powiedział mi, że jego dziadek pracował we młynie stojącym niegdyś na wysokości ulicy Elbląskiej. Razem z nim worki nosił tam... Jan Kiepura. Nie wiem, czy to możliwe, ale brzmi cudownie. Ten dziadek podobno też miał dobry głos, był solistą jakiegoś dużego chóru. Odśpiewał pieśń żałobną na pogrzebie Piłsudskiego. No i również mój taksówkarz w chórze śpiewał. Pieśni patriotyczne. -Ojej - ucieszyłam się - niech mi pan coś zaśpiewa! Więc zaśpiewał :-))))
Chyba w październiku jechałam też z panem, który doskonale znał się na muzyce klasycznej (to był akurat kurs z Wołoskiej na Conrada, więc kawał drogi, ale się spieszyłam i miałam ciężką torbę) i przez połowę trasy robił mi konkurs na znajomość dzieł symfonicznych. Rozpoznałam tylko Bethovena i Mahlera, no niestety... Nie zniechęcony, mówi w pewnej chwili: może z tym pójdzie pani lepiej - i wyciąga harmonijkę ustną. Reszta drogi upłynęła pod znakiem bluesowych standardów. Nic nie zmyślam. Tak było.
Od taksókarzy dowiedziałam się mnóstwa ciekawych rzeczy. Na przykład że ta pani co mieszka w domu vis a vis to była żona polityka N., słynnego aferzysty. A jeden ze starszych kierowców powiedział mi, że obok mnie stał kiedyś domek, w którym mieszkała jego nauczycielka polskiego. Jakbym nie wiedziała. Pani Pasterzowa. Razem z mężem byli nauczycielami w szkole podstawowej na Bielanach, chyba jeszcze przed wojną. Kiedyś, kiedy jeszcze stał ten dom, byłam u niej razem z A. i pani Pasterzowa pokazywała nam kilkadziesiąt albumów ze zdjęciami swoich uczniów (o każdym potrafiła coś powiedzieć). Być może wśród nich był więc i ten taksówkarz...





Komentarze
Pokaż komentarze (40)