hildegarda hildegarda
422
BLOG

List radosnego pijaka

hildegarda hildegarda Rozmaitości Obserwuj notkę 14

 

Najpierw słowo wyjaśnienia. Ten list jest prawdziwy. Napisał go mój pradziadek – radosny pijak, jak sam tytuł wskazuje (to upodobanie do pijaństwa zdecydowanie nas łączy). Mam nadzieję, że nie kradnę własności intelektualnej. Ten list jest moim poprawiaczem humoru niezawodnym, odczytuję go – sobie i innym, kiedy czasem brakuje mi argumentów, że życie jest fajne (bo komu ich czasem nie brakuje). Pradziadek wiedział, że jest. Był bogatym człowiekiem – dosłownie i w przenośni. Kiedyś moja babcia (córka owego pradziadka, do której poniższy list był adresowany) szła sobie po Plantach (bo my z Galicji, panie...) i spotkała pradziadkową sąsiadkę.
-Pani biegnie, prędko, okradli ojca, wszystko mu zabrali, jeszcze się powiesi.
Babcia biegnie, zdyszana wpada do salonu, a tu dziadek siedzi, je zupę.
-         Siadaj – mówi – co słuchać?
Babcia na to:
-         To ciebie nie okradli?
-         No widzisz, jakie miałem niebywałe szczęście! Popatrz, jaki łom zostawili na podłodze. Gdybym wrócił wcześniej i ich nakrył, jeszcze by mnie zabili!
Więc oto list, na dobry początek tej wiosny.
 
Kraków, 6.VII.1964
Kochana Siasiu!
20ty lipiec 1884 r to data mojego przyjścia na świat. Sam się nie urodziłem, lecz raczej tegoż dnia i roku urodzony zostałem w samo południe, w sławnym mieście Polski południowo-wschodniej, Czortkowie, a więc na Podolu, gdzie klimat jest wschodnio-kontynentalny. Musiało być za tym w tym dniu cieplutko, więc ja leżąc goluteńki w ciepłej atmosferze popijałem mamine mleczko, a tata mój chyba z radości, że przyszedł mu na świat drugi z rzędu następca tronu, musiał też popijać „mleczko”, ale przypuszczalnie „zakrapiane”, czego niezbitym dowodem mój odziedziczony czerwony nosek. Takie to są dziwne dzieje tych dawnych czasów sprzed osiemdziesięciu laty w litewskiej rodzinie. Czas leci szybciej od armatniej strzały, tak powiedział jakiś tam sobie filozof i przeleciało 80 latek jak z bicza trzasnął. Pozostałhy więc refleksje, jak ten czas poleci sobie dalej, bo jak dotąd – to nieźle, ale przed nami stoi zawsze jakaś niewiadoma... Od Bozi wszystko zależy! Dlatego modlę się o błogosławioną przyszłość i w Bogu pokładam pewną nadzieję. Piszę na wesoło, bo czemu się martwić? Niech się martwi koń, bo ma duży łeb, moja główka taka sobie mała żyje nadzieją. Streściłem ci przeto moja Siasiu moje myśli i na tym kończę ten mój list beztroski, całując twe wzniosłe czoło, jako ojciec, dziadek i pradziadek herbu „Doliwa” co się czasem kłania poczciwemu Bahusowi, jak tylko ma forsę.
 
 
hildegarda
O mnie hildegarda

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (14)

Inne tematy w dziale Rozmaitości