hildegarda hildegarda
38
BLOG

Cztery lata temu

hildegarda hildegarda Rozmaitości Obserwuj notkę 12

 

Cztery lata temu, kiedy umierał Papież wyjechałam w delegację do Hiszpanii. Na targi żywności luksusowej. To było okropne doświadczenie - przede wszystkim dlatego, że miałam przemożną potrzebę bycia z ludźmi, którzy by choć w części myśleli i czuli tak jak ja. Tymczasem miałam wokół siebie gromadę dziennikarzy kulinarnych z całego świata, z których szczególnie wyróżniał się pewien dwumetrowy Belg - redaktor naczelny Gourmet Magazine. Posłyszawszy, że rozmawiam z naszym hiszpańskim przewodnikiem o śmierci Ojca świętego, uniósł brwi i spytał: to Papież był chory?
Wprawdzie wiedziałam i wcześniej, że to głównie dla Polaków Karol Wojtyła jest tak ważną postacią, odczułam jednak przykre zdumienie i głębokie rozczarowanie.
Podobne w intensywności zaskoczenie poczułam w 89 roku, gdy nagle niektórzy moi koledzy, z którymi najpierw grałam w zbijaka, potem chodziłam na kółka samokształceniowe i na religię do domu do pewnego charyzmatycznego kapłana, z dnia na dzień oświadczyli, że są pochodzenia żydowskiego, że i z kościołem nie chcą mieć nic wspólnego, a ten nasz wspólny duchowy animator podobno pił wódkę z jednym naczelnikiem.
Nie ma w tym nic nadzwyczajnego, właściwie cały czas się naiwnie dziwię na różne tematy i liczę na to, że zdolność do zdziwień zachowam do końca życia. Howgh.
Jest parę zbiegów okoliczności w życiu mojej rodziny.
Moi pradziadkowie z córkami mieszkali na Dębnikach w Krakowie. Najpierw na Różanej, później na Zagrody (to sąsiednie ulice). Na Różanej mieszkał także Jan Tyranowski, mistyk i krawiec. U niego w domu odbywały się w czasie wojny spotkania kółek różańcowych, w których mentorem był młody Karol Wojtyła. W czasie wojny do Krakowa z Łodzi wyrzucono rodzinę mojego (przyszłego) teścia, zamieszkali na Zagrody. Mój teść jak 12-latek chodził na spotkania różańcowe do Jana Tyranowskiego, jego opiekunem był przyszły Papież. Tak mi wychodzi, że młodziutki Heniuś (mój teść) musiał raz i drugi i stetny przejść obok mojej babci, która pchała wózek z moją malutką mamą - skoro przez parę lat mieszkali po sąsiedzku. To niesamowity zbieg okoliczności w tym wielkim i tłocznym świecie.
Pytany o Jana Pawła II mój teść mówi, że zapamiętał z tych czasów dwa momenty. Spacer nad Wisłą, podczas którego Wojtyła zachwycał się koniem, który pasł się na jakimś kawałku łąki, że to takie piękne, szlachetne i dumne zwierzę. I drugi, o wiele zabawniejszy. Przyszły Papież wraz z grupką podopiecznych szedł przez miasto. Gdy mijali jakiś sklepik z gazetami, jeden z chłopców zaczłą wykrzykiwać, żeby u tego sprzedawcy nie kupować niczego, bo on sprzedaje brudne i nieprzyzwoite zdjęcia. A co jest na tych zdjęciach? - spytał Wojtyła. Ano nagie kobiety. Wtedy Wojtyła zaczął im mówić, że ciało nie jest brudne ani złe, że pięknie pokazane może budzić zachwyt, przywołał przykład Kaplicy Sykstyńskiej.
I tyle. Święty człowiek przeszedł, musnął płaszczem. Ależ dziś jest piękna pogoda!

hildegarda
O mnie hildegarda

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (12)

Inne tematy w dziale Rozmaitości