(Część 1) (Część 2)
Rozdział Drugi. Nagle występuje zupełnie inny opis stworzenia. Od razu jest problem, czy jest to sprzeczność? Czy Biblia sama sobie zaprzecza? Oczywiście, że nie. Jak już starałem się wytłumaczyć, Biblia używa różnych symboli. Rozdział pierwszy ukazuje nam Boga Stworzyciela, Boga Elohim, rozdział drugi Boga Ojca, Boga Przymierza, Boga Jahwe. To właśnie w tym rozdziale Bóg zauważa, ze coś jest „nie jest dobrze”. Do tej pory wszystko było dobrze. Ale Bóg zauważył, że nie jest dobrze, żeby mężczyzna był sam.
Przyprowadził więc Bóg wszystkie zwierzęta, ale żadne z nich nie było odpowiednią pomocą dla mężczyzny. Wtedy to, podczas głębokiego snu, z żebra Adama Bóg zbudował kobietę. I nieprawdą jest, jak twierdzą niektórzy złośliwi, że od tego czasu ilekroć Adam wracał do domu, zazdrosna Ewa liczyła, czy ma wszystkie pozostałe żebra. . ;-) Prawdą jest natomiast, że symbol "żebra z boku" oznacza, że kobieta jest równa godnością Adamowi. Nie powstała z jego głowy, by nim rządzić, ani ze stopy, by my podlegać, ale powstała z boku, bo są sobie równi.
Bóg umieścił człowieka w ogrodzie Eden, żeby go człowiek uprawiał i doglądał. Uprawiał – to logiczne, ale doglądał? Hebrajskie słowo „שָׁמַר”, „szamar”, oznacza „to keep, watch, preserve”, czyli „strzec i pilnować”, ale pilnować przed czym? Zwierzęta nie były groźne człowiekowi, nie było też innych ludzi… To prawda, ale były upadłe anioły i przed nimi miał Adam strzec Ewę. Niestety, zawalił tutaj zupełnie.
I jeszcze jedna uwaga. Praca nie jest przekleństwem, praca jest błogosławieństwem, darem od Boga. Praca była czymś, co otrzymaliśmy na samym początku, jeszcze przed upadkiem ludzi. Dopiero na skutek grzechu pot i zmęczenie i trud pracy stały się atrybutem związanym z pracą, ale sama praca jest na pewno rzeczą dobrą i błogosławioną.
Jak wiec było z tym grzechem pierworodnym? Czy polegał on na zjedzeniu jabłka? A raczej owocu, bo Biblia wcale nie mówi, że było to jabłko? Oczywiście, że nie. Bóg nie jest złośliwym starcem, który wymyśla bzdurne przepisy, żeby nam zatruwać życie. Prawa panujące w naszym życiu duchowym są tak realne jak te, które rządzą naszym życiem fizycznym. I tak, jak nie możemy ignorować np. prawa przyciągania, grawitacji i skoczyć z okna, bo to nie my udowodnimy, ze grawitacji nie ma, ale grawitacja nam udowodni, ze jest i to w bardzo bolesny sposób, tak samo jest z łamaniem praw moralnych, praw rządzących naszym duchowym życiem. Bóg dal nam nakazy i zakazy, żeby nas ustrzec od bolesnych upadków, które mogłyby nawet być śmiertelne. A grzech naszych prarodziców polegał nie na jedzeniu owoców, ale na odrzuceniu Boga. Na tym, ze postanowili oni, za namową szatana sami decydować, co jest dobre, a co złe. I nie bardzo możemy mieć do nich pretensje, bo jest to również nasz grzech. My też nie wierzymy Bogu i sami wiemy lepiej, co dobre a co złe. Więcej nawet, my często Boga w ogóle nie potrzebujemy.
Przypatrzmy się rozmowie Boga z Adamem i Ewą po zgrzeszeniu. Według opisu z Księgi Rodzaju grzech popełnia najpierw Ewa, ale z kontekstu wynika, że Adam też tam był. Był i nie zrobił nic. Nie ustrzegł Ewy przed tym dziwnym stworem, który nam jest przedstawiany jako wąż. Na wielu obrazach i ilustracjach w Biblii dla dzieci jest to ładniutki, zielony wąż zwisający z gałęzi drzewa. Ale hebrajskie słowo „חָשׁ”, „nahash” oznacza w innych miejscach w Biblii smoka, lewiatana, więc możemy z tego wywnioskować, że nie był to wcale taki niewinny, ogrodowy wąż.
Później w rozmowie z Bogiem Adam oczywiście zrzuca winę nie tylko na Ewę, ale i na Niego samego: Niewiasta, którą TY, Boże, mi dałeś, ona mnie namówiła. Niewiasta oczywiście oskarża węża. I teraz następują bardzo ważne słowa, słowa, które wyjaśniają wiele zdarzeń, jakie się spełnią w dziejach ludzkości: Bóg mówi, ze wprowadza nieprzyjaźń miedzy kobietą i wężem, miedzy potomstwem kobiety i węża. Oczywiście nie chodzi tu o wyjaśnienie naszego strachu przed żmijami, chodzi o walkę pomiędzy wiernymi Bogu, potomstwu kobiety, a „dziećmi szatana”, tymi, którzy Boga odrzucają. Ten fragment Księgi Rodzaju, (Rdz 3:15), nazwany jest Protoewangelią, gdyż Bóg zapowiada tutaj, ze potomstwo kobiety zmiażdży głowę wężowi. Wypełnieniem tych słów oczywiście jest Jezus, nowy Adam, syn Maryi, nowej Ewy.
Jeszcze ciekawostka, która jest niewidoczna dla czytelników Biblii Tysiąclecia. Tysiąclatka tłumaczy: „Wprowadzam…nieprzyjaźń miedzy potomstwo twoje, a potomstwo jej…”, podobnie Biblia Poznańska, ale lepsze tłumaczenie jest w Biblii Gdańskiej, która tłumaczy ten werset tak:”…miedzy nasieniem twoim, i miedzy nasieniem jej…”. Oficjalna wersja łacińska Biblii, Nowa Wulgata podaje: „…et semen tuum et semen illius…”. Ja oczywiście łaciny nie znam, ale tyle wiem, że semen znaczy nasienie. Hebrajski „znam jeszcze mniej”, ale według słownika, który sprawdzałem, słowo „זַרְעֲךָ֖”, „zar·'a·cha”, oznacza „twoje nasienie”. Jest to o tyle ważne, ze nasienie to zawsze był i jest atrybut raczej związany z męskością, jeżeli Bóg tu mówi o „nasieniu kobiety” można to odczytać jako pierwszą zapowiedź dziewiczych narodzin Jezusa.
Następne wieki historii ludzkości to nieustanna walka miedzy potomkami kobiety i potomkami szatana.
Adam i Ewa mieli dwóch synów. Starszego, Kaina, ogarnęła pycha – matka wszystkich grzechów. Jego pierwszego, ale nie ostatniego, jak to będzie widać często w historii zbawienia. Syn pierworodny jest wybranym dziedzicem, ale Bóg częściej musi wybierać do swych planów młodszych synów, gdyż pierworodny syn okazuje się niewierny i arogancki. Jak zobaczymy później także Izrael, pierworodny syn Boga spośród narodów, też okazał się taki wielokrotnie.
Kain przez zawiść zabija swego brata, Abla. Jest on nie tyle zazdrosny, ile właśnie zawistny. Zazdrość nie koniecznie musi być złym uczuciem. Biblia nam mówi, że Bóg jest Bogiem zazdrosnym. Zazdrość może prowadzić do tego, ze staramy się dorównać tym, którym zazdrościmy. Zawiść jest chyba najgorszym z uczuć. Zawiść jest jedynym uczuciem, które nigdy, w żadnym momencie nie przynosi nikomu nic dobrego. O ile z powodu zazdrości, gdy uniesiemy się ambicją, możemy coś zyskać i na przykład ciężką pracą osiągnąć to, czego komuś zazdrościliśmy, to zawiść zawsze dąży do destrukcji. Zawsze mówi: Jak ja nie mam, to i ty nie będziesz miał. Taki grzech popełnił Kain, zamiast pozazdrościć bratu tego, ze Bóg przyjął jego dar, ofiarę, daną ze szczerego serca i postarać się brata przewyższyć w miłości do Boga, to z zawiści zabił go. Widzimy, jak nasienie węża zaczyna przenikać do historii ludzkości. Kain musi odejść, osiada w kraju Nod, na wschód od Edenu.
Kain ma syna, którego nazywa Henoch. Nazwał on miasto imieniem swego syna. To ważne, bo imię, „szem” po hebrajsku, to nasza przynależność, rodzina. Albo coś robimy w imię Boga, albo znowu Boga odrzucamy. Kain nazywając miasto imieniem syna, sam sobie stawał się panem, zatem znowu odrzucał Boga. Minęło siedem pokoleń od Adama. Siedem jest liczbą wypełnienia, perfekcji i w Lemeku zło doszło do szczytu, zapowiedział on żonom (pierwszy przykład wielożeństwa w Biblii), że za siniaka, które mu zrobiłoby dziecko, zabije je.
Tymczasem Adam ma kolejnego syna, Seta, który z kolei ma syna Enosza. I teraz bardzo istotny werset, Rdz 4:26: „…wtedy zaczęto wzywać imienia Pana.” Zauważcie różnicę, potomkowie Kaina, nasienie szatana, nazwali miasto swoim imieniem, a „dzieci Boże”, potomkowie prawego Seta „zaczęli wzywać imienia Pana”.
Rozdział szósty jest napisany bardzo ciekawym językiem. "Synowie Boga brali córki człowiecze za żony". Niektórzy ludzie albo uważają, ze jest to jakaś zwykła mitologia, albo tez zaraz ktoś się tu dopatruje kosmitów, a ja jestem przekonany, ze wytłumaczenie tego jest bardzo proste. Synowie Boga to potomkowie Seta, Adam był stworzony na obraz Boga, a jego syn, Set podobny do niego jak jego obraz, Rdz 5:3; córki człowiecze są z pokolenia Kaina. Jak się spotykają dwie kultury, wierny Bogu Set ze swymi dziećmi i przewrotny Kain ze swym klanem, niestety najczęściej to Kain wygrywa.
Im więcej się rzeczy zmieniają, tym bardziej pozostają takie same. Tak było wtedy i tak jest teraz. Córki Kaina były niewątpliwie atrakcyjne i sposób ich życia pewnie był również atrakcyjny dla "świętoszkowatych" potomków Seta, nic wiec dziwnego, ze po iluś pokoleniach nie zostało już nic, albo prawie nic z prawości pokolenia Seta. Prawy postał tylko jeden człowiek, a raczej jedna rodzina. Noe z trzema synami i ich żonami, razem osiem osób. I Bóg postanowił z nimi zacząć wszystko jeszcze raz od początku. Niestety z tą prawością w rodzinie Noego też nie było tak do końca różowo. Ale Noem zajmiemy się w następnej części.
(Część czwarta)