historia_kołem_się_toczy
Wiele z tego, co widzimy dzisiaj już się kiedyś wydarzyło. Zrozumieć teraźniejszość można analizując historię!
5 obserwujących
33 notki
37k odsłon
2937 odsłon

Wybory czy walka Gondoru z Mordorem?

Wzgórze Tumskie w Płocku, Ela Warczachowska
Wzgórze Tumskie w Płocku, Ela Warczachowska
Wykop Skomentuj217

Ostatnie wybory pokazują, że około 70% Polaków uwierzyło, że wybory to walka Gondoru z Mordorem. Oczywiście dla 40% Mordorem jest PO a dla 30% PIS. Aktywiści obu partii przekonują nas, że Ci drudzy to „złodzieje” i „oszuści” a wysoka frekwencja pokazuje, że taki sposób mobilizowania elektoratu jest znacznie lepszy niż przedstawianie jakiegokolwiek sensownego programu.

Daleki jestem od symetryzmu i mam swoje zdanie na temat obu partii, jednak nie o tym jest ten tekst. Ten tekst jest o tym, co może się stać.

Otóż na skutek działań polityków coraz więcej ludzi po obu stronach zaczyna widzieć tą drugą stronę jako coś w rodzaju Saurona z armią orków, którą trzeba unicestwić, bo to czyste zło i nie ma z nimi żadnego porozumienia. I to może doprowadzić do nieszczęścia. Ktoś kogoś uderzy, ktoś kogoś okaleczy a wreszcie – nie daj Boże – ktoś kogoś zabije. A wtedy pojawi się żądza odwetu. I odwet za ten odwet. Wbrew pozorom niewiele trzeba, żeby zaczęło się coś naprawdę złego.

Najgorsze w tym wszystkim jest to, że konflikt jest na rękę obu stronom – zarówno PIS jak i PO „żywią” się tym konfliktem. Gdyby konfliktu nie było, obie partie straciłyby rację bytu. Co definiowałoby PIS jeśli nie byłoby walki z „układami”, „postkomuną” i „zdrajcami”. Co definiowałoby PO gdyby nie było walki z „faszystami”, „złodziejami” i … Dzięki „epickiej” walce PO-PIS wszystkie inne formacje odsuwane są na plan dalszy, a ludzie skupiają się tylko na tej walce i tylko to jedno w polityce zauważają.

To oczywiście jest na rękę obu partiom. Gdy Szymon Hołownia zaczął nabierać rozpędu, PIS pozwolił nawet wymienić PO kandydata z Błońskiej na Trzaskowskiego – lepszy przecież znany Trzaskowski niż Hołownia, z Trzaskowskim walczymy „programowo” a co zrobić z Hołownią?

Jednak apeluję do przywódców obu partii – opamiętajcie się! To, co dla Was jest czystą polityczną grą, w której poszczególne pionki zmieniają często kolory (jak Gowin, Sikorski, Giertych czy choćby Morawiecki) to dla wielu prostych ludzi zasłuchanych w Waszą propagandę stało się już czystą walką dobra ze złem. A w imię walki dobra ze złem ludzie (szczególnie gdy czują się silni w tłumie sobie podobnych) mogą zrobić rzeczy straszne. Niestety to bezlitosne plucie na siebie nawzajem doprowadziło też do tego, że nie ma już w Polsce żadnego autorytetu, który mógłby stanąć przed ludźmi i przemówić im do rozsądku – wszystkie potencjalne autorytety zostały już przez jednych lub drugich (głównie jednak przez jednych) splugawione. A ludziom naprawdę niewiele trzeba, żeby wyjść na ulice.

Najbliższe wybory prawdopodobnie rozstrzygną się niewielką liczbą głosów. I być może zostanie zarządzone powtórne ich liczenie. Co, jeśli to powtórne liczenie da inny wynik? Boję się o tym nawet pomyśleć. Co gorsza nie ma już żadnego niezależnego organu, który miałby zaufanie społeczeństwa i mógłby orzec coś w sprawie wyborów. Sędziowie podzielili się na „swoich” i „obcych” a obserwatorzy z zagranicy widziani byliby przez jedną stronę jako prawie zaborcy. Pozostałyby tylko rozwiązania siłowe albo sytuacja jak w Wenezueli z dwoma równoległymi prezydentami.

A przy tym trzeba sobie jasno powiedzieć, że to nie prawda, że PO i PIS dzielą jakieś fundamentalne różnice światopoglądowe. Jeszcze parę lat temu były to dwie wywodzące się z AWS bardzo podobne partie, które w koalicji startowały do wyborów samorządowych a po wyborach parlamentarnych miały wspólnie utworzyć rząd. To, co je poróżniło, to sprawy personalne i ambicje ich liderów. Członkowie obu partii wielokrotnie zmieniali barwy – parę przykładów powyżej, ale było tego znacznie więcej. Oczywiście teraz, w trakcie konfliktu, siłą rzeczy PIS dryfuje coraz bardziej w stronę „wartości tradycyjnych” (choć nie przypominam sobie, żeby Jarosław Kaczyński był wcześniej jakoś szczególnie religijny) a PO w stronę „wartości liberalnych” (choć przecież sporo w PO tradycjonalistów). Ale na przykład w gospodarce nie dzieli ich żadna przepaść. Kiedyś w PIS obowiązywała narracja, że PO rozkrada Polskę a PIS zrobi z tym porządek, a dzisiaj w PO obowiązuje narracja dokładnie taka sama (tylko na odwrót). I już chyba nikt nie ma wątpliwości, że wokół każdej rządzącej partii zawsze pojawia się wielu karierowiczów i złodziei.

Oczywiście są też różnice: inna wizja polityki zagranicznej, stosunek do UE, PIS (a przede wszystkim Jarosław Kaczyński) jest zwolennikiem raczej centralizacji państwa i ograniczenia uprawnień samorządów, partia jest też bardzo niechętna wszystkim organizacjom czy firmom, nad którymi państwo nie ma pełnej kontroli (zarówno zagranicznym jak i polskim), bo uważa to za potencjalne zagrożenie dla państwa. To są sprawy, nad którymi powinni się zastanawiać wyborcy – jednym pewnie się to podoba, innym nie.

Jednak w aktualnej sytuacji nikt już nie dyskutuje merytorycznie – nie ma absolutnie żadnej dyskusji, jest tylko plucie na siebie wzajemnie. I co gorsza, jeśli jakiś polityk zachowa się w sposób chamski wobec drugiej strony to nie tylko, że nie budzi to zgorszenia – w mediach społecznościowych związanych z jego partią zaraz pojawiają się komentarze „jeszcze słabo im powiedział, powinien ostrzej”. Nie mówiąc już o komentarzach mniej cenzuralnych.

Jak to ostatnio powiedział profesor Antoni Dudek z UKSW: „Pod polski ustrój polityczny została podłożona bomba […], ale wciąż nie jest przesądzone, że ona w najbliższym czasie eksploduje. Ona JEST i już samo to wystarczy, żeby się bać.”

Dlatego apeluję do wszystkich – polityków, publicystów i wszelkich autorytetów – nie straszcie apokalipsą w przypadku zwycięstwa drugiej strony, bo możecie taką apokalipsę rzeczywiście wywołać!


Wykop Skomentuj217
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale Polityka