Wdając się kolejny raz w dyskusję o Powstaniu Warszawskim, znowu dalismy sie wmanewrowac lewactwu i udowadniać swoje racje które do nich i tak nie trafią.
Ludzie którzy jeszcze do niedawna szydzili z AK jakoby "stała z bronią u nogi" podczas gdy dzielni bojowcy GL przelewali krew, dziś z właściwą sobie hipokryzją ronią łzy nad każdym życiem . Uważam że nie mają moralnego prawa wypowiadać się na ten temat. Pomijam już fakt ewidentnych prowokacji , chociażby przez radio "Wanda"
Temat jest bolesny i nie znajduje odpowiednika w dziejach świata, kiedy to dwie wrogie armie Wermacht i Armia Czerwona zawierają nieformalny pakt o nieagresji. Zniszczenie Warszawy było celem zarówno Hitlera jak i Stalina , a ci którzy tak dziś pomstują z pewnością nie byli by tak radykalni w ocenach kiedy NKWD kierowałaby kolejne transporty naszej młodzieży na Sybir. Ginęli wolni, oni to rozumieli i rozumieją to ci dla których Polska jest najważniejsza. Ani Kondrat ani Matejczyk tego nie zrozumie.
My natomiast powinniśmy zastanowić się co w nas zostało z tego tragicznego dziedzictwa, czy jesteśmy godzi ich ofiary i jak pielęgnować pamięć dla przyszłych pokoleń.



Komentarze
Pokaż komentarze (3)