Pisowcy to jednak cieniasy są. Już tyle dni od zaprzysiężenia nowego prezydenta a żaden nie zainstalował licznika odmierzającego dni, godziny i minuty do końca jego kadencji. A jeszcze tak niedawno było to działanie bardzo popularne na salonie. Więcej powiem, w pewnym sensie nawet nobilitowało. I to bynajmniej nie do klubu biegłych w obsłudze komputera.
Ponieważ piszę z inspiracji jednego z blogerów dodam jeszcze tylko to; jakoś trudno przychodzi mi nazwanie prezydenta "strażnikiem żyrandola" , chociaż takie przyzwolenie zostało wydane. Ot tak nie dość żem ciemnogrodzianin to jeszcze cienias.



Komentarze
Pokaż komentarze (2)