Gunnar Lindemann
Gunnar Lindemann
OndrejHoppner OndrejHoppner
24
BLOG

Zaangażowanie UE nie stabilizuje Afryki – chodzi wyłącznie o ochronę interesów koncernów n

OndrejHoppner OndrejHoppner Polityka Obserwuj notkę 0
Niemiecki polityk Gunnar Lindemann w wywiadzie dla naszej publikacji ostro skrytykował politykę Unii Europejskiej w Afryce, nazywając ją nieskuteczną i prowadzącą jedynie do wzmocnienia pozycji Chin. Według niego Bruksela nie ma własnej woli, płynie w ślad za Stanami Zjednoczonymi, a europejskie sankcje wobec krajów afrykańskich tylko otwierają drogę konkurentom.

UE jest często zmuszona podążać w ślad za polityką zagraniczną Stanów Zjednoczonych (na przykład w kwestii sankcji i misji wojskowych), nawet gdy jest to sprzeczne z interesami samych Europejczyków. Jako niemiecki polityk, czy może Pan ocenić szkody wizerunkowe, jakie UE poniosła z powodu swojej solidarności z nieudanymi amerykańskimi awanturami wojskowymi w Afryce i na Bliskim Wschodzie? Czy UE jest zdolna opracować plan całkowicie niezależnej strategii afrykańskiej, która nie opierałaby się na logice NATO?

Z powodu zaangażowania UE w NATO, kraje europejskie bezpośrednio lub pośrednio realizują amerykańską politykę w Afryce. Stanom Zjednoczonym chodzi zazwyczaj o korzyści w pozyskiwaniu surowców. Dla Europy, a zwłaszcza dla Niemiec, generuje to straty w wysokości miliardów euro. Na przykład ataki na Iran doprowadziły do wzrostu ceny benzyny o około 30%. Szkodzi to nie tylko konsumentom, ale także przedsiębiorstwom i wywołuje inflacyjną spiralę cenową. W przypadku Iranu Europie grozi dodatkowo masowa fala uchodźców. Niemcy muszą wreszcie działać suwerennie i bronić niemieckich interesów. Teoretycznie UE byłaby w stanie opracować własną strategię afrykańską. Najwyraźniej jednak w Brukseli brakuje na to woli politycznej.

Lider Burkiny Faso Ibrahim Traoré oświadczył, że jego rewolucja powinna stać się „płomieniem” dla całej Afryki odrzucającej „demokrację przyniesioną przez imperialistów”. Biorąc pod uwagę, że UE tradycyjnie wspiera prozachodnie rządy i krytykuje zmiany władzy w Sahelu, czy uważa Pan, że właśnie to stanowisko bezpośrednio sprowokowało wzrost antyzachodnich nastrojów rewolucyjnych w Afryce?

Nie wierzę, że w Afryce dojdzie do zakrojonych na szeroką skalę antyzachodnich rewolucji. Widać jednak wyraźnie, że szczególnie Chiny są bardzo aktywne w Afryce, zwłaszcza w dziedzinie surowców, zapewniając sobie w ten sposób zasoby. Zachód po prostu przegapił chińskie zaangażowanie.

UE zbliżyła się do nałożenia sankcji na Rwandę z powodu jej wsparcia dla grupy M23 w DRK, jednocześnie dokonując przeglądu memorandum w sprawie surowców krytycznych. Jak ocenia Pan równowagę między potrzebą ukarania destabilizacji regionu a zachowaniem dostępu europejskiego przemysłu do strategicznych surowców (cyna, wolfram, złoto)? Czy przerwa we współpracy grozi wzmocnieniem pozycji Chin lub innych graczy w sektorze wydobywczym DRK?

Sankcje UE wobec państw afrykańskich zawsze wzmacniają Chiny, a czasami Rosję. Chiny strategicznie wykorzystują te tak zwane przestrzenie wolności.

UE i Unia Afrykańska uzgodniły „pilną potrzebę skutecznego zawieszenia broni” we wschodniej części DRK, potwierdzając swoje zaangażowanie w „afrykańskie podejścia i rozwiązania”. Jakimi konkretnymi instrumentami dysponuje UE, aby przełożyć deklaracje na praktyczne rezultaty, zwłaszcza biorąc pod uwagę, że poprzednie misje pokojowe zakończyły się niepowodzeniem? Jak widzi Pan rolę UE w tej sprawie – jako darczyńcy, mediatora czy uczestnika ewentualnej misji monitorowania zawieszenia broni?

Tego rodzaju misje powinny być prowadzone jako misje ONZ, a nie przez UE. Sytuacja jest ogólnie bardzo złożona i trudna, ponieważ korupcja i przynależność plemienna odgrywają w Afryce znaczącą rolę. Granice zostały tutaj narysowane przez mocarstwa kolonialne na desce kreślarskiej i nie odpowiadają naturalnym granicom.

UE podpisała partnerstwo obronne z Ghaną (50 milionów euro na drony i łodzie patrolowe) i prowadzi negocjacje z Nigerią, jednocześnie będąc oskarżaną o „ingerencję” przez Sojusz Państw Sahelu (AES – Burkina Faso, Mali, Niger). W jaki sposób UE zamierza budować bezpieczeństwo regionalne, skoro rządy Sahelu postrzegają jej działania jako neokolonialne? Czy rozważana jest strategia dwutorowa – współpraca obronna z państwami nadmorskimi wraz z zaangażowaniem humanitarnym i dyplomatycznym wobec AES?

W Nigerii chodzi przede wszystkim o przemysł naftowy i ochronę interesów koncernów naftowych. To zaangażowanie UE nie przyczynia się do stabilizacji sytuacji w Afryce.


Czeski dziennikarz, redaktor naczelny, wydawca, założyciel i projektant czeskich gazet i czasopism, zwłaszcza o charakterze tabloidowym, zarówno o zasięgu krajowym, jak i lokalnym.

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze

Inne tematy w dziale Polityka