Horatius Horatius
88
BLOG

Powiedzmy sobie wprost: Kto myślał, że będzie inaczej?

Horatius Horatius Polityka Obserwuj notkę 19

Nadchodzi czas spokojnych, pozbawionych emocji opinii na temat wczorajszych wydarzeń. Ale moja wcale nie jest pozbawiona emocji. Bo iskry mi stają w oczach, gdy przypomnę sobie wczorajsze wydarzenia.

Był czas na dyskusje. Nawet dosyć długi. I rzeczywiście, dyskutowano, ba nawet uzgodniono w pokojowy sposób kiedy i jak się krzyż usunie. Wszyscy się ucieszyli i już było po sprawie. Zapomniano tylko o jednym.

Żeby porozmawiać z tymi, którym ten pomysł się nie podobał.

I nikt nie pomyślał, że to się tak skończy. Czy aby na pewno? Czy naprawdę nikt, pomimo protestów, nie przewidział takiego obrotu spraw?

Mówienie o tym, że nikt się nie spodziewał gorszących scen pod Pałacem Prezydenckim to fałsz. To było jedyne logiczne następstwo braku dialogu, który staje się wszechobecny w naszej społeczności. Nie "społeczeństwie". Społeczności. Po prostu, tak jak zwykle, zamieciono problem pod dywan. Katyń? Po co nam te wszystkie akta, i tak znamy prawdę, a tak nam jeszcze kurek zakręcą, a przecież musimy bratać się z braćmi Rosjanami po... Katastrofa pod Smoleńskiem? Zapomnijmy, przecież budujemy nowoczesne państwo, odsłaniamy nową wiechę na stadionie. Rzeź wołyńska? Ale jak to, przecież budujemy porozumienie z Ukraińcami!

No, ale dzisiaj wszyscy możemy już ubolewać. Stało się! Jakie to straszne! I gorszące! Sodoma i gomora!

A wczoraj mogliśmy w spokoju załamywać ręce. No, może nie wszyscy, prezydent-elekt po rozdmuchaniu całej sprawy schował głowę w piasek. A jego rzecznik? Zapytany, czy sam sir Bronek zjawi się aby mediować bąknął coś ze skamieniałą miną o "kościelej uroczystości" i uciekł za osłoną BOR-owców. To nie pomówienie, ani paszkwil. Naprawdę wyglądało jakby uciekł. Nikt jednak nie zwiódł tak bardzo jak hierarchia kościelna. Księża po prostu wbili wzrok w ziemię i postanowili przeczekać. Jak ja nie widzę smoka, to on mnie też nie widzi...

Boję się o polski Kościół. Ucieczka przed problemami dawno stała się jego specjalnością. Duchowieństwo stało się bizantyjskie, bierne i... Sam nie wiem jak to nazwać. Wygodne? I pewnego dnia ocknie się w pustych kościołach, oglądając się na puste seminaria. Ale najpierw samo pomoże zagonić Krzyż do kościoła.

Pasterze nie zgromadzili swych owieczek spowrotem w jedno stado. Nie zaintonowali wspólnej modlitwy do Ducha Świętego o pomyślne rozwiązanie sporu. Nie rozpoczęli mediacji, jak czynili to dziesięcio- i stulecia temu ich poprzednicy.

Bolesne.

Walka trwa. Dziś sobie wszyscy ponarzekamy, pokrytykujemy. A oni, tam, pod Pałacem Prezydenckim dalej stoją. 1:0 dla Was. Ale nie na długo. Premier już rzucił pierwszą groźbę, co prawda miękką, ale jednak. Cóż, nawet w czasach polityki miłości są niekochani. Przecież trzeba dorżnąć watahę.

A dzisiaj wyrosła wokół nich żelazna kurtyna oddzielająca ich od reszty świata.

Jeżeli ktokolwiek z Was to czyta, niech wie, że mimo iż jestem daleko od Warszawy tej nocy będę pod Pałacem Prezydenckim.

 

 

Horatius
O mnie Horatius

Najlepiej przekonać się jakie mam poglądy czytając moje teksty.

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (19)

Inne tematy w dziale Polityka