Horatius Horatius
282
BLOG

O pożytkach z fantastyki słów kilka, cz. 1, Warhammer 40.000

Horatius Horatius Kultura Obserwuj notkę 0

Jestem zwolennikiem tezy R. A. Ziemkiewicza, że SF pozwala lepiej opisać i zrozumieć rzeczywistość. Ja rozszerzyłbym to twierdzenie do fantastyki w ogóle. To pierwsza z notek, które naświetlą nieco to zagadnienie.

 
Na pierwszy rzut oka WH40k to klasyczny typ fantastyki (SF miesza się w nim z fantasy) skierowany do męskiej części nastolatków i mający na celu wyciśnięcie z nich (i ich rodziców) jak największej ilości gotówki. Wystarczy spojrzeć na najpopularniejsze ilustracje. Olbrzymi kolesie z jeszcze większymi karabinami wypluwający z nich niezliczoną ilość pocisków do dziwacznych stworów… Nie da się z tą tezą polemizować. To fantastyczne uniwersum zaczęło przecież swoje istnienie od gry bitewnej skierowanej właśnie do młodzieży. Z podobnymi, wymyślonymi „światami”, zwykle tak już jednak bywa, że gdy zaczyna go współtworzyć więcej niż jedna osoba staje się on bardziej skomplikowany, niż można by sądzić. Podobnie było i w tym przypadku.
 
Każde uniwersum ma swój klimat. Albo raczej „ducha”. I każdej przyświecają inne idee. Oczywiście znajdą się tacy, którzy stwierdzą, że to tylko zabawa, że nie ma w tym żadnej ideologii. Po części mają rację. Ale warto zauważyć, że zwykle ideologią jest to, co się nam nią zupełnie nie wydaje. „Duch” danego uniwersum reprezentuje określone cechy i wartości, które wyróżniają go od innych. Np. w jednych faworyzuje się dobro (np. Dungeons & Dragons), a w innych zło (np. „Wilkołak”). Jedne są zupełnie jednoznaczne i heroiczne (wyżej wspomniane D&D, twórczość J. R. R. Tolkiena) w innych granica między dobrem a złem jest zatarta i niewyraźna. Większość nawiązuje do mitów i baśni (Tolkien), a niektóre rażą wręcz odwołaniami do rzeczywistości (Sapkowski, Robert Jordan).
 
Jaki jest Warhammer 40k? Purytański.
 
Duża część WH40k opiera się na odniesieniach do historii (najczęściej w twórczości Dana Abnetta), głównie do średniowiecza i w drugiej kolejności do starożytności. Z racji na silnie zaakcentowane realia wojny („bitewniakowe” korzenie uniwersum) jest też dużo odwołań do I i II wojny światowej. Poznając Warhammera 40.000 możemy w prosty i przystępny sposób zrozumieć jak postrzegane jest średniowiecze i chrześcijaństwo we współczesnej kulturze zachodniej. Co prawda niedługo nie będziemy musieli w tym celu sięgać do powieści Dana Abnetta czy Gav’a Thorpe, wtedy warto poszukać w tym uniwersum ich pozytywnego obrazu.
 
Są dwie szkoły kreowania świata WH40k. Pierwsza, promowana w oczywisty sposób (wtedy gry i gadżety lepiej się sprzedają) przez Games Workshop, właściciela praw autorskich do WH 40k, to obraz ciemnego średniowiecza i brutalnego totalitaryzmu. Przepełnionego religijnym fanatyzmem świata w którym jednostka nie znaczy praktycznie nic a ksenofobia (w trochę innym znaczeniu niż w naszej terminologii) jest powszechnie akceptowana. Ta wizja uniwersum Warhammera 40k to upadły, barbarzyński świat, w którym ludzkość zatraciła swoje wszystkie osiągnięcia (w tym technologię) i musi z całych sił walczyć o przeżycie w galaktyce. Tyle propaganda GW skrojona na potrzeby popkultury.
 
Drugi sposób opisywania tego fikcyjnego świata sam nazywam „Imperium z ludzką twarzą”. Jest to wersja raczej książkowa, mniej oczywista, reprezentowana m. in. przez wspomnianego już Dana Abnetta. Przedstawia ona świat sztywny, silnie hierarchiczny, w którym podstawowy wpływ na życie człowieka mają wartości. Służba, lojalność, heroizm. Nie jest to jednak świat idealny, kolejna opisywana przez twórców SF utopia. Wręcz przeciwnie. To świat trudnych wyborów. Czy wysoki rangą dowódca powinien poświecić jakieś sto tysięcy żołnierzy, żeby uratować miliony? Czy Inkwizytorowi wolno spalić całą planetę, żeby nie dopuścić do rozszerzenia się herezji i nieuchronnie z nim związanego (w WH40k) ludobójstwa na inne światy. Te pytania są zazwyczaj otwarte. Ludzkość jest w Warhammerze 40.000 okaleczona. Dużą część wiedzy musi odkrywać na nowo. I przede wszystkim – musi walczyć o przetrwanie.
 
Nawet ksenofobia (a raczej xenofobia, niechęć do obcych, nazywanych z grecka xenos) jest w publikacjach dotyczących WH40k niejednoznaczna. Według najbardziej powszechnej wersji jest ona uwarunkowana religijnie i ideologicznie i przyjmuje najbardziej skrajną formę. Żeby ubarwić nieco gry z gatunku RPG twórcy dopuszczają jednak liczne wyjątki. W ogóle najczęściej spotykany opis w podobnych wydawnictwach brzmi mniej więcej: Co prawda ludzkość w 41. Millenium jest fanatyczna i ksenofobiczna, ale…
 
Inaczej tez wygląda rola religii. Jest ona jedyną bronią przeciwko złu (reprezentowanemu w klasyczny warhammerowy sposób – jako Chaos). Wprowadza także ład w tak różnorodnym uniwersum w inny sposób – jednocząc całe Imperium ideowo. Pełni de facto tą samą rolę, co chrześcijaństwo w średniowieczu. Z resztą podobne są nawet wygląd, język czy zachowanie warhammerowych kapłanów, a nawet… Dogmaty.
 
Geneza imperialnego kościoła w WH40k też przypomina chrześcijaństwo. Początkowo Imperium Człowieka miało być ateistyczne. Warhammer 40.000 należy do nurtu spiskowej teorii dziejów w której ludzkość jest od zawsze (prawie, od 8000 lat temu, od rewolucji neolitycznej) wiedziona przez obdarzoną nadludzkimi mocami istotę, prawie nadczłowieka, który później, w epoce rozbicia ludzkości i w obliczu jej nieuchronnej zagłady obwołał się Imperatorem. Po wielu stuleciach walk udało mu się zjednoczyć wszystkie kolonie pod rządami Ziemi. I wtedy, w czasie największego triumfu rodzące się Imperium uległo rozłamowi. Prawa ręka samego Imperatora, jego ukochany syn, uległ herezji, która przeistoczyła się w krwawą wojnę. Ostatecznie rebelię stłumiono, ale sam Imperator został śmiertelnie ranny i jest w czasach współczesnych dla WH40k sztucznie utrzymywany przy życiu. Imperialni notable musieli coś zrobić. I właśnie wtedy zauważyli podziemny ruch religijny, dotychczas zwalczany nawet przez samego Imperatora, którego uważał go za boga i opiekuna Ludzkości. Ruch ten rósł w siłę i stawał się coraz liczniejszy.
 
Jeśli można podsumować uniwersum Warhammera 40.000 jednym zdaniem, to brzmiało by ono: Człowiek nie może istnieć bez religii.
 
 
Horatius
O mnie Horatius

Najlepiej przekonać się jakie mam poglądy czytając moje teksty.

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze

Inne tematy w dziale Kultura