W dniu 10.04.2011 r. postanowiłem wejść sobie na stronę „Krytyki Politycznej”, żeby zobaczyć co tam nasza rodzima neokomuna wypisuje. Znajomy twierdzi, że to masochizm.
Zazwyczaj przyznaję mu rację.
Jak przy każdej wizycie na stronie KP przygotowywałem się na znajome uczucie zdumienia i zagubienia. Jak u Kafki. Lada chwila otworzy przede mną swoje podwoje świat, którego nie rozumiem i, prawdę powiedziawszy, zrozumieć nie chcę. Dlaczego? O tym zaraz.
Tym razem było trochę inaczej. Po oddzieleniu irracjonalnego bełkotu, którym zazwyczaj autorzy KP okraszają każde zdanie, coś jakby mnie olśniło. Spojrzałem na tekst Jakuba Majmurka, a później na inny, starszy, zamieszczony poniżej.
„Mija właśnie rok od katastrofy w Smoleńsku. Czy jednak wydarzyła się ona gdziekolwiek indziej poza telewizją?” – rozpoczyna Majmurek*. Ot, standardowe lewackie brednie. – skwitowałem w myślach. Nic mnie już nie zdziwi. Po tym jak Wyborcza odtrąbiła, że z tymi całymi tablicami to sami sobie zasłużyliśmy i dobrze nam tak, to w sumie już byłem znieczulony absurdem jak na dzień dzisiejszy**. Z resztą, coraz mniej z tej nielogicznej propagandy mnie rusza. W tym miejscu darujmy sobie zarówno moje odczucia, jak i danie główne - kręgosłup tekstu i przejdźmy od razu do deseru, konkluzji będącej zwieńczeniem myśli autora: „Katastrofy smoleńskiej nie było. Jak wszystkie telewizyjne hity i ten się wkrótce starzeje, zatrze pomału w naszej pamięci.” Co z tego, że przez Warszawę po raz kolejny przetacza się fala demonstracji? I to na dodatek w chwili, gdy media informują, że „Polacy są zmęczeni Smoleńskiem”. Co z tego, że płoną tysiące zniczy? Nie no, katastrofy smoleńskiej nie było…
A tekst poniżej? Krótki news o wywiadzie, jaki jedna ze współtwórczyń KP dała bratnim „Wysokim Obcasom”: „Interesuje mnie stworzenie mitu zdolnego wyprowadzić masy na ulicę. Masy, które będą zwiastowały powstanie nowego polskiego społeczeństwa.” – rozmarza się Yael Bartana***.
I wtedy doznałem nirwany. Odkryłem to, co przez długi czas było dla mnie niepojmowalne. Już wiem dlaczego KP-owska „nowa lewica” z takim obrzydzeniem podchodzi do Drugiego Katynia. Smoleńsk ukradł im rewolucję. Chcieliby być drugimi Leninami, trzecimi Robespierre’ami. Chcieliby cudownej, burzącej ancien regime rewolucji z czerwonymi flagami i proletariatem wiedzionym na barykady. Najlepiej przez nich. Chcieli rewolucji, mają rokosz. Neokomuna chciałaby, żeby słowa „Dajcie skrzynki, weźcie Bronka!” były dyktowane przez nich, a nie przez serca spragnionych prawdy demonstrantów. Właśnie tworzy się „nowe polskie społeczeństwo” (jakiekolwiek ono nie będzie po Smoleńsku), a oni nie mają na to żadnego wpływu… Cóż, przyznaję. Frustrujące. Dobry powód, żeby bić się z rzeczywistością.
Dlatego pozostaje mi się tylko przyłączyć: „Dajcie skrzynki! Weźcie Bronka!”
_____________________
* Zainteresowanym nie polecam: http://www.krytykapolityczna.pl/Opinie/MajmurekKatastrofysmolenskiejniebylo/menuid-197.html


Komentarze
Pokaż komentarze (1)