Jeszcze nie tak dawno temu karmiono nas sloganami: Polska się świetnie rozwija, „zielona wyspa”, „Solidarność”, Lech Wałęsa, a tak w ogóle to jeszcze prezydencja… Lansowano nas w naszych własnych oczach jako kraj światły i europejski. A przy najmniej według rzekomych Europejczyków. A dziś jakbyśmy się ocknęli…
Szkoda, że dopiero dziś. Beata Łabutin odkryła dzisiaj szokujący fakt*. Europa ma nas za wieś! Na serio! Z wozami drabiniastymi, zacofaną gospodarką i bałaganem w polityce. Te szokujące fakty ruszyły lawinę. Już zaczęły się dyskusje w telewizji i na portalach internetowych: Jak to w ogóle możliwe?!
Ano możliwe. Jak to zwykle z propagandą bywa, nijak ma się ona do rzeczywistości. Do niedawna panowało graniczące wręcz z dogmatem przekonanie, że wystarczy zmienić ekipę rządzącą, a Zachód z miejsca uzna nas za zdrowy, europejski, demokratyczny kraj. Że jak odsuniemy od władzy „kartofle” i wepchniemy na ich miejsce zagorzałych euroentuzjastów, to od razu Europa nas pokocha i przytuli do piersi jak syna marnotrawnego. Jakże w naszych mediach rozdmuchuje się każde zachodnie pochlebstwo… A bo taka a taka gazeta zachodnia napisała o nas dobrze! A bo sam Barroso sprawił nam komplement! A tu nagle takie przykre odkrycie… Normalnie szok! Tym większy, że nasze postkolonialne kompleksy karzą nam się na światłym Zachodzie jak najbardziej lansować i jak najbardziej do niego upodabniać. Chęć scalenia się z unijną metropolią tak bardzo pada nam na mózg, że zapominamy, że w języku dyplomacji dobrze jest mówić miłe, lekkie i nic nie znaczące slogany, jak np. te o „Solidarności”, a dziennikarze wypisują różne rzeczy, które nie zawsze ktoś czyta.
Każdy, kto posiada przynajmniej zarys wiedzy o tym, jak Zachód (Europa i Stany Zjednoczone) nas postrzega wie podobnych sprawach od dawna. O tym, że jesteśmy dla nich żydożercami, fanatykami religijnymi, rusofobami. Że mamy „polski bałagan” i nie umiemy dbać o swoje. Że „gdzie dwóch Polaków tam trzy partie”. Że w II wojnie światowej nasza kawaleria szarżowała z szabelką na czołgi. (Nie żartuję, niektórzy zachodni historycy naprawdę w to wierzą.) Skąd się to wzięło? Z naszej bezczynności. Ktoś jest sobie w stanie przypomnieć, żebyśmy ostatnio sensownie propagowali nasze historyczne sukcesy poza krajem? Bo ja nie. Mówiliśmy coś kiedyś Światłym Europejczykom o Pawle Włodkowicu? Albo o odsieczy wiedeńskiej? Może o Konstytucji 3 Maja, pierwszej w Europie i drugiej na świecie? (Cóż, niektórzy twierdzą inaczej…) Przypominaliśmy Brytyjczykom o naszym wkładzie w Bitwę o Anglię? Albo Amerykanom o naszym udziale w ich wojnę o niepodległość? Wspominaliśmy o Monte Cassino albo Falaise? O tym kto pierwszy złamał „Enigmę”? Albo o polskim państwie podziemnym – ewenemencie na skalę światową? Trąbiliśmy głośno o tym, że nie tylko Chińczycy i Japończycy ratowali Żydów w czasie II wojny światowej? (Warto by też wspomnieć skąd Żydzi się w ogóle w Polsce wzięli. To byłby dopiero szok!) O tym, jak wielu mamy Sprawiedliwych Wśród Narodów Świata? Wspominaliśmy coś na serio o „Solidarności”, nie uciekając się do pustych słów? Uff, ale się napisałem… A można by jeszcze! A może ktoś w ogóle widział naszą politykę historyczną? No dobra, przyznaję, może Chopin. Tak, typowo polskie nazwisko, z polską pisownią i w ogóle od razu kojarzy się z Polską.
I pomyśleć, że kiedyś było tak pięknie… Cała Europa była nami olśniona. Stawiano nas sobie na wzór. Schlebiał nam Rousseau, wielbił nas Montesquieu. Dlaczego? Bo jak polska szlachta posłowała na światłym Zachodzie, to rozmawiać z nią można było tylko po łacinie. W języku ludzi wykształconych. (Podczas gdy francuskie książątka po łacinie ledwie dukały.) Bo jak polski magnat przyjeżdżał na Zachód to robił wrażenie nie tylko swoim egzotycznym ubiorem i sumiastymi wąsiskami, ale przede wszystkim dumą. Bo dla szlachty – od gołoty po magnaterię – najlepsze było u nas. Tylko Polak wiedział, co dla Polaka jest najlepsze. A jak jechał za granicę, nawet pobierać wykształcenie w najlepszych zachodnich uczelniach, to gardził tym co, obce.
Zachód nigdy nas nie rozumiał. Dla Francuzów Europa kończy się na limesie. Dla Niemiec – na granicy Rzeszy. Dla Anglików nic się właściwie nie liczy poza ich wyspą, a dla Amerykanów… No, chyba tego akurat nie muszę mówić. Było tak od zawsze. Na soborze w Konstancji uważano nas (w dużej mierze dzięki krzyżackiej propagandzie) za dzikusów, prawie-że-pogan i przez kilka stuleci niewiele się zmieniło. Po zakończeniu I wojny światowej uczestniczący w kongresie wersalskim prześcigali się w wykazywaniu totalnego braku zrozumienia dla sprawy polskiej, często w groteskowy sposób. A dziś? Większość mieszkańców Stanów Zjednoczonych i Europy Zachodniej wciąż nie potrafi nas odróżnić od Ukraińców i Białorusinów, nie mówiąc już o Rosjanach.
Nareszcie uświadomiliśmy sobie tą smutną prawdę. I co? I nic. Bo żeby coś promować poza granicami, to trzeba to najpierw samemu docenić. A u nas wciąż redukuje się liczbę godzin historii w szkołach. Może wszystko sprowadzam za bardzo do historii, to fakt. Ale nie da się mówić, że „teraz jest fajnie” nie czując przywiązania do tego, co było. Jak młody Polak może być przywiązany do III RP, skoro wbija mu się do głowy, że każde nasze militarne zwycięstwo – od Grunwaldu po Powstanie Warszawskie – nie miało żadnego sensu. Że demokracja szlachecka to tylko liberum veto, że trzeciomajowe zmiany były spóźnione, a każda nasza państwowość upadła w gruncie rzeczy z naszej winy. Jak mamy czuć się zadowoleni, skoro zamiast o typowo polskiej niezłomności wpaja się nam, że jesteśmy historycznymi nieudacznikami. Gdy mesjanizm zastępuje się kultem grillowania. Nie kochamy własnej historii, więc po co mamy o nią walczyć? Nie mierzymy się w wystarczający sposób nawet ze sformułowaniem „polskie obozy koncentracyjne”. Żądamy sprostowań zamiast z miejsca pozywać przed sądy. Gdyby Żydzi nie walczyli zapamiętale z powojennym negacjonizmem, to kłamstwo oświęcimskie byłoby dzisiaj dominującą wersją historii. Z resztą, jak mamy serio zmierzyć się z naszymi postawami wobec Holocaustu, skoro wielbi się u nas Jana Tomasza Grossa…
I dlatego właśnie nic się nie zmieni. Jak zwykle.
__________________


Komentarze
Pokaż komentarze (11)