Horatius Horatius
485
BLOG

Daszyński przewraca się w grobie

Horatius Horatius Polityka Obserwuj notkę 4

Powstaje Centrum im. Daszyńskiego. Jak oznajmił w dzisiejszym programie jeden z polityków SLD: „Jest to tęsknota za przedwojenną lewicą.” PPS-owską.

 
Na te słowa sam Ignacy Daszyński musiał się niechybnie przekręcić w trumnie. Bo niby kogo będzie obsługiwać nowopowstałe Centrum? Sojusz Lewicy Demokratycznej. Dziś niepodległościowej działalności Daszyńskiego nie można z czystym sumieniem podważyć. Uważał się za patriotę i dążył do odbudowy niepodległego państwa polskiego, nawet jeśli spotykało się to ze sprzeciwem jego partyjnych kolegów. Nie wahał się wspierać opierającego się w dużej mierze na lewicy (chociaż, co trzeba zaznaczyć, otwartego i na inne nurty) ruchu strzeleckiego, gdy oskarżano strzelców o militaryzm i „bałamucenie świadomości klasowej robotnika polskiego”. Tymczasem dzisiaj o Daszyńskim przypomniała sobie partia, której szefem klubu jest Leszek Miller, były członek Biura Politycznego KC PZPR… To chyba nie wymaga komentarza.
 
Jest całkiem możliwe, że SLD powstanie Centrum, mówiąc kolokwialnie, wyjdzie bokiem. Bo twarzą instytutu ma być prof. Jan Hartman, przy retoryce którego niejeden zagorzały jakobin wypada dosyć blado. Hartmanowi bliżej jest raczej do Nowej Lewicy, niż do „narodowego” PPS-u. (Wszak od mrocznych czasów Marszu Niepodległości to przecież zwyczajny faszyzm.) A to może go szybko popchnąć w objęcia Palikota. Dla dobrego imienia Daszyńskiego byłoby to niewątpliwą stratą. Przecież jako polityk nie uciekał się do taniego populizmu, a jego wizerunek (a wręcz mit) do dziś każe nam go pamiętać jako człowieka z klasą.
 
A skąd wzięła się w ogóle potrzeba tworzenia nowego think tanku? Czyżby nie dlatego, że pozujący na wodza rewolucji Sierakowski poczuł się na tyle silny, żeby wzgardzić zalotami niedawnego szefa Sojuszu? Dotychczas funkcję centrum koncepcyjnego SLD spełniała „Krytyka Polityczna”. Nic dziwnego. Hasła rewolucji kulturalnej Nowej Lewicy wydawały się polskiemu naśladowcy Zapatero bardziej na czasie. Budowa Centrum jest zatem zwyczajnym zwrotem taktycznym. Sojusz szuka sobie nowego szyldu w czasie, gdy „najbardziej postępowy” zawłaszczyła Krytyka. Ta sama, która zasłaniając się Žižkiem wydaje dzieła Lenina. Czy Centrum Daszyńskiego stanie się dla jawnie komunizującej „jednej z warszawskich kawiarni” przeciwwagą? Chyba powinno, skoro ma patrona, który negatywnie wypowiadał się o „dyktaturze proletariatu” i bronił demokracji. Sądząc po tym, że będzie nią kierował Hartman – wątpliwe. „Krytyka Polityczna” będzie mu raczej dosyć bliska ideowo. Przecież sławny etyk w typowo demokratyczny i tolerancyjny sposób stwierdził niedawno, ze z polską zaściankowością i religijnością należy rozprawić się bez białych rękawiczek.
 
Z dumą mogę stwierdzić, że Centrum zapowiada się równie kawiorowo, co „Krytyka Polityczna”. Będzie się składało z myślicieli i zawodowych dumaczy, którzy będą dumać nad tym jak przywrócić lewicę do żłoba i uprzystępnić nas do Światłego Zachodu. Pod szyldem człowieka, który współtworzył Towarzystwo Uniwersytetu Robotniczego, organizację zajmującą się pracą kulturalno-oświatową wśród robotników. Cóż, jakie czasy, taka lewica. Dawniej można było lewicowców szanować za np. pomoc biednym. Dziś panoszą się tylko po salonach w wywrotowych trampkach Nike’a gadając o sztuce, filozofii i kulturze, o których proletariat nie ma najmniejszego pojęcia.
 
Dzisiejszego wieczora zrobiło mi się Daszyńskiego naprawdę żal.
 
 
Horatius
O mnie Horatius

Najlepiej przekonać się jakie mam poglądy czytając moje teksty.

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (4)

Inne tematy w dziale Polityka