Horatius Horatius
893
BLOG

Koszt polskiego multi-kulti

Horatius Horatius Rozmaitości Obserwuj notkę 0

Każdy ma taką wielokulturowość, jaką sam sobie wyprodukuje w zależności od własnych potrzeb. A że multikulturowość to ideologia, to jak większość z nich musi mieć jakieś społeczne koszta.

 
My też mamy naszą specyficzną odmianę multikulturowości. Przybiera ona formę tęsknoty. Bo wszyscy inni mają jakieś mniejszości narodowe, etniczne czy religijne, które mogą hołubić i wywyższać ponad większość. A my w biednej zaściankowej Polsce nie. Problemem II RP były liczne mniejszości narodowe. Problemem III RP jest ich brak. Inżynieria społeczna w wydaniu III Rzeszy i komunizmu (nie tylko w wydaniu ZSRS, ale i rodzimego) całkowicie je wyeliminowały wytyczając nowe, wyraziste granice.
 
W sumie jest to dla naszych postępowców błogosławieństwem. Przecież najłatwiej wprowadzać multikulturowość w państwie jednolitym narodowo.
 
Polskie multi-kulti jest wiec niczym innym jak zwykłą nostalgią. Romantycznym mitem, tęsknotą za „złotym wiekiem”, krainą mlekiem i miodem płynącą, gdzie wszelkie ludy i religie mogły ze sobą pokojowo koegzystować. Naturalnie mniejszość mniejszości nie równa. Są mniejszości równe i równiejsze. Najbardziej wiec tęsknimy za Żydami. Obecnie w Polsce przeżywamy istny renesans w badaniach nad historią i kulturą żydowską. I należy się z tego cieszyć. Żydzi byli społecznością, która przez długie wieki współżyła z nami na naszych ziemiach (sam mieszkam w mieście, gdzie swojego czasu stanowili oni ok. 40% mieszkańców) i miała się tutaj nawet całkiem dobrze. Oczywiście nie twierdzę, że to współżycie zawsze układało się pokojowo i bezstresowo. Bo nie mogło. Takie twierdzenie byłoby właśnie kreowaniem multikulturowej wizji utopii. Nie można jednak powiedzieć, że żydowskie dziedzictwo nie jest tym samym i naszym. Żydzi byli największą i najprężniejszą mniejszością narodową, która żyła obok Polaków. Nic zatem dziwnego, że ich strata tak nas dzisiaj boli.
 
Multikulturowość jest niczym więcej, jak zaprzeczeniem nacjonalizmu. W miejsce jednolitego narodowo państwa, któremu właśnie ta jednorodność ma zapewnić wieczny spokój, porządek i dobrobyt wstawiamy wielokulturową społeczność, której różnorodność ma zapewnić… To samo. Pokój, harmonię i dostatek wszelaki. Problem polega na tym, że już od starożytności nic takiego nie mogło zaistnieć. Tam, gdzie współżyły ze sobą różne kultury i ludy z reguły dochodziło do większych czy mniejszych konfliktów i to zarówno w Dacji Burebisty, jak i w I Rzeczypospolitej. Multikulturowość jest zatem niemniej kosztowna społecznie niż nacjonalizm, a nawet groźniejsza, bo eskaluje konflikty stroniąc programowo od jakiejkolwiek rywalizacji. Dlatego właśnie stwierdzono, że na Zachodzie się ona po prostu nie sprawdza. Przykłady potwierdzające tą tezę można tu długo wymieniać. Zamieszki we Francji, w Londynie, Breivik… My jednak (jakżeby inaczej?) musimy być w stosunku do Zachodu zacofani.
 
I nawet w najmniejszym stopniu nie uczyć się na jego błędach tylko w typowo postkolonialny sposób chłonąć z przejęciem to, co za naszą zachodnią granicą z wolna odchodzi do lamusa. U nas głupstwa o wielokulturowości wciąż sprzedają się jak świeże bułeczki. Mój macierzysty uniwersytet otworzył nawet niedawno specjalizację nawiązującą do tej ideologii. Tymczasem jakiś czas temu miałem okazję rozmawiać z osobą, która wykładała na podobnym kierunku na innej uczelni, która opowiadała mi o swoim zmieszaniu, gdy Angela Merkel stwierdziła, że niemieckie multi-kulti się nie sprawdza. Cóż… Można? Można!
 
A jakie są koszta polskiej multikulturowości? Takie, że wszelkie zainteresowanie dziejami Żydów zwolna kojarzone są z wynarodowieniem. Że młodzi Polacy są coraz luźniej związani z własną Ojczyzną chyba wszem i wobec wiadomo. Groźba zatem jest, a gdy coś nam zagraża to pozostaje tylko zwierać szeregi. Nauczanie, czy choćby popularyzacja historii ojczystej staje się coraz bardziej zaniedbywane, a wszystko, co związane z mówieniem o Żydach w kontekście wielokulturowości jest wypychane na piedestał. Ośrodek Brama Grodzka Teatr NN, który robi bardzo, ale to naprawdę bardzo dużo (i to w bardzo różnorodny i wielotematyczny sposób) w zakresie promowania historii Lublina kojarzy się niemal wyłącznie z jego żydowską przeszłością. Ale są i bardziej wyraziste przykłady. Bo np. powstanie Muzeum Historii Polski jest odkładane w nieskończoność, podczas gdy do powstającego Muzeum Żydów Polskich pieniądze płyną szerokimi strumieniami. A do tego ci, którzy na co dzień patrzą z niesmakiem na „demona polskiego patriotyzmu” z istną euforią wypowiadają się o Żydach… No, chyba nie muszę kończyć. Zresztą, nie da się ukryć, że skądinąd pozytywna tendencja do odkrywania dziedzictwa żydowskiego w Polsce ma w dużej mierze postkolonialne korzenie. Boom na to zagadnienie napłynął przecież do nas z Zachodu.
 
Niedawno zdębiałem, gdy znajoma pokazała mi z niesmakiem zdjęcie… Gówna z bitymi izraelskimi flagami. Skojarzenie z Kubą Wojewódzkim samo się nasuwa. Filosemityzm staje się wolna u nas kojarzony z czymś negatywnym, stojącym w opozycji do polskości i patriotyzmu. I nic nie zmienia tutaj fakt, że pozytywny stosunek do Żydów mieli (niegdyś popularny) Józef Piłsudski czy (ostatnio na topie) Lech Kaczyński. A biorąc pod uwagę, że wzrasta znaczenie takich organizacji jak Obóz Narodowo-Radykalny… Polska multikulturowość chyba hoduje nam właśnie nowego demona. I będzie im odrodzony antysemityzm.
 
Tak, tak… Darujcie sobie bzdurne komentarze, błagam. Wcale nie jest on wyznacznikiem prawicy. Marks też był popełnił kilka ciekawych tekstów na temat Żydów, a dzisiejsza lewacka antyizraelska retoryka też może łatwo przeobrazić się w ostrzejszy kierunek. Bo np. endecy nie odmawiali Żydom prawa do egzystencji, tylko w dość brutalny sposób sygnalizowali im, żeby się wynieśli. Tyle tylko, że mam przeczucie, że przy tych nowych antysemitach endecja będzie istnymi aniołami. Łatwiej jest wprowadzać multikulturowość w kraju o jednej kulturze. Ale czy łatwo jest nienawidzić kogoś, kogo w tym kraju praktycznie nie ma?
 
 
 
Horatius
O mnie Horatius

Najlepiej przekonać się jakie mam poglądy czytając moje teksty.

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze

Inne tematy w dziale Rozmaitości