Horatius Horatius
2042
BLOG

Edukacja seksualna a „czarny lud”

Horatius Horatius Rozmaitości Obserwuj notkę 9

Zarówno Salonie24, jak i na portalu Frondy, pojawiło się już kilka tekstów na temat najświeższego komentarza Magdaleny Środy dotyczącego sprawy małej Madzi. Pełno w nich oburzenia i złości, ale czy znając dotychczasowy styl pani filozof[1], może być mowa o jakiejkolwiek nowości?

 
Właściwie tekst Środy jest przewidywalny.[2] Chyba w niczym nie różni się od jej typowych wypowiedzi. Pod tym względem jest rażąco zideologizowany, zawiera przecież pewne absurdalne tezy, których nie podniósłby nikt, kto posiada chociażby podstawową wiedzę o przemianach, które nastąpiły w polskim społeczeństwie po 1989 r. Za zaistniałą sytuację guru polskiego feminizmu obarcza (jakżeby inaczej) Kościół katolicki, bo ten nie godzi się na wprowadzenie tego, co Środa nazywa edukacją seksualną. W związku z tym katolicy są niewyedukowani, nie wiedzą skąd się biorą dzieci i później, gdy pojawia się dzieciak, nie wiedzą co z tym fantem zrobić.
 
No tak. Środa brylując po europejskich salonach w typowy dla rodzimej lewicy sposób utraciła najwyraźniej kontakt z polskim społeczeństwem. Dla pani profesor zatrzymaliśmy się gdzieś w XIX w. i uczymy się o seksie obserwując obok obornika przydomowy inwentarz. Cóż, trochę się zmieniło, pani profesor! Już w czasach, gdy ja chodziłem do gimnazjum i liceum (ale ze mnie stary pryk, nie ma co) wszyscy – od nauczycieli, przez rodziców aż po księży – narzekali na to, że skierowane dla młodzieży media w stylu „Bravo Girl” przeładowane są seksem. Od tamtej pory te zjawiska tylko się nasiliły. Traktujące młodzież za swój główny target MTV ocieka wręcz obrazkami, które można bez problemu zakwalifikować jako soft porn, a ci, którzy myślą, że w Internecie młodzi zaglądają jedynie na Facebooka grubo się mylą. Bo niby skąd podczas anty-ACTA-owskich protestów wzięły się dowcipne hasła broniące stron porno? Według statystyk Polacy są największymi amatorami „materiałów treści kontrowersyjnej” w sieci.[3] (A tak się śmialiście z Kaczyńskiego, gdy powiedział o tym wprost…) Od dłuższego czasu w różnych czasopismach, od „Tygodnika Powszechnego”[4] aż do „Charakterów”[5], pojawia się termin „pokolenie porno” na opisanie zjawisk cywilizacyjnych, które dotykają dzisiejszą młodzież. Dla specjalistów – psychologów i socjologów, szczególnie na Zachodzie, obserwowanie tego typu przemian mentalnych nie jest niczym nowym.[6] Cóż, jestem pewien, że niejeden 16-latek byłby w stanie panią profesor o seksie wiele nauczyć…
 
Nie! Magdalena Środa wie lepiej! Katolicy są ciemiężeni przez opresyjną, bazującą na katolickich dogmatach, kulturę i bladego pojęcia o robieniu dzieci nie mają. Niby dlaczego? Tego Środa nie wyjaśnia. Można się jedynie domyślać, że niechybnie zamykają się na cztery spusty i izolują się od normalnego społeczeństwa, skoro zjawiska, o których już wspomniałem nie wywierają (według pierwszej polskiej feministki) na nich najmniejszego wpływu. Nie wiem jak Magdalena Środa patrzy na katolików, ale coś mi mówi, że gorzej, niż endecy patrzyli na Żydów. A więc polega ona głównie na uproszczeniach i zideologizowanych stereotypach. Jestem pewien, Pani profesor, że gdyby zechciała Pani, wzorem lewicowców z początku ubiegłego stulecia, zstąpić z Parnasu uniwersyteckich katedr do nieoświeconego ludu, to przekonała by się Pani, że ten podły motłoch wcale taki obrzydliwy nie jest. Bo co najmniej od czasu Jana Pawła II mówienie w Kościele o seksie nie jest bynajmniej tematem tabu, a o. Ksawery Knotz (mocno kontrowersyjny, trzeba przyznać), który zajmuje się seksualnością w ujęciu chrześcijańskim na co dzień, obleciał już chyba wszystkie możliwe media, i „Dzień Dobry TVN”[7], i Radio Maryja[8].
 
Zatem albo Magdalena Środa wie o katolikach tyle, co ja o fizyce kwantowej, albo dokonuje zwykłej manipulacji. Podobnie jak wtedy, gdy insynuuje, że rodzice Madzi byli religijni, bo spotkali się w kościele. O tym, że dziecko było nieślubne już Środa nie wspomina. Może nie wie? Nawet jeśli, to nie przeszkadza jej to wchodzić do głowy matce Madzi (ostatnio to coraz modniejsze) i insynuować na temat jej motywów. Psycholog do stawiania tak śmiałych hipotez potrzebuje przeprowadzić wywiad. Pani filozof jest to zupełnie zbędne, wszak filozofowie bujają w obłokach, i dzięki temu może sobie swobodnie kreować wizję Kościoła jako „czarnego luda”, który jest odpowiedzialny za całe zło.
 
Jest to typowa retoryczna konstrukcja ideologiczna charakterystyczna dla Nowej Lewicy. Niesmaczna w tym kontekście i pokazująca, że Środa nie cofnie się przed przełamaniem bariery niestosowności (modne wśród lewicowców), żeby „przywalić” w Kościół. Ale do rzeczy. Posługując się symboliką zła coś trzeba jej jednak przeciwstawić. Co zatem jest siłami dobra? Edukacja seksualna! Dziękujmy nowoczesnej nauce za to, że zdołała wydać z siebie tak wspaniałe narzędzie, które oddali wszelkie nasze troski! Środa naturalnie zakłada, że jak wszyscy będziemy „wyedukowani” i wiedzieć jak się zakłada prezerwatywę (jakby Polacy tego nie wiedzieli…) to wszystko będzie OK i podobne rzeczy nie będą się przydarzać. Gdzieś tam w tekście Środy pobrzękuje propaganda proaborcyjna (no bo jakby zabiła przed urodzeniem, to nie byłoby krzyku), ale wszyscy mamy dziś przed oczami zdjęcie słodkiego niemowlaka, więc pełne wyartykułowanie tego hasła nie byłoby już nawet nie strzałem w stopę, ale w głowę. Więc generalnie edukacja seksualna jest kluczem do rozwiązania naszych problemów.
 
W porządku, a czym ta edukacja seksualna jest? Środa nie wspomina, ale znając jej wcześniejsze wypowiedzi zapewne wprowadzona w Polsce byłaby beznamiętnym zerżnięciem wzorców zaczerpniętych z krajów Unii Europejskiej. Cóż, ja bym tam nie chciał, żeby moje dziecko uczono jak fajnie jest się masturbować, tak jak w Hiszpanii.[9] Zwłaszcza, że model zachodni się, delikatnie mówiąc, nie sprawdza, o czym specjaliści wiedzą od dawna.[10] Wielka Brytania, dla przykładu, przoduje w ilości ciąż wśród nastolatek.[11] No tak, edukacja seksualna jest remedium na wszelkie problemy.
 
Warto zwrócić uwagę na fakt, że w Polsce liczba niechcianych ciąż też jest dużym problemem.[12] Podobnie jak obniżający się wiek inicjacji seksualnej. Muszę jednak przyznać, że nie znalazłem w Internecie najnowszych danych na ten temat. (Może ktoś z was je ma?) Dlaczego? Bo w Googlu po prostu przytłoczyła mnie ilość artykułów opisujących jak to w Polsce jest beznadziejnie, bo nie umiemy się zabezpieczać i nie mamy „prawa do aborcji”. A może ma to jakiś związek z tym, o czym pisałem na początku tekstu? Nie, gdzie tam… Edukacja seksualna jest kluczem do sukcesu.
 
Zdaniem Środy pleban jest w naszej rodzimej wsi autorytetem. Jak na XIX w. przystało. Osobiście chyba nie znam nikogo w moim wieku, kto potraktowałby na serio to, co mówi ksiądz. Nawet ci, którzy czują się katolikami podchodzą do prawd wiary mocno wybiórczo, szczególnie w sferze seksualnej. Szkoda. Kościół zawsze stawiał na odpowiedzialność w relacjach międzyludzkich. Może gdybyśmy nie fetyszyzowali (termin szczególnie pasujący w tym kontekście) tzw. edukacji seksualnej i aborcji, tylko postawili na wartości propagowane przez Kościół, to skutek byłby lepszy? Niestety, o tym od światowej sławy pani etyk nie usłyszymy.
 
_________________________
 
[1] Celowo jestem złośliwy. Środa wolałaby zapewne termin „filozofka”, ale wolę nie łamać sobie języka tylko dlatego, że jakaś feministka chce rugować „przeżytki” z naszej sfer werbalnej zgodnie z zasadami propagowanymi przez dzisiejszą lewicę.
 
Horatius
O mnie Horatius

Najlepiej przekonać się jakie mam poglądy czytając moje teksty.

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (9)

Inne tematy w dziale Rozmaitości