"...Do czasu, kiedy z prezydentem współpracowali
Kaczyńscy, widywano często samochody wjeżdżające
na podwórko BELWEDERU. Po ich odejściu zjawiało
się ich tylko kilka dziennie. Kontakty prezydenta
ze światem zewnętrznym ograniczyły się do
wręczania nominacji sędziowskich i profesorskich.
Kontakty z partiami i ministerstwami stały się
sporadyczne. Prezydent ogłosił nawet nowa doktrynę
sprawowania władzy:"Wycofuję się na sześc miesięcy
i nie będę ingerował, a tylko patrzył jak rośnie
demokracja". Jakiekolwiek
przyjęcia-kogokolwiek-zależało wyłącznie od
MIETKA, a jeśli już, to przeważnie sprowadzały się
one do spotkań prowadzonych przez samego MIETKA.
Wpisu do rozkładu i zajęcia czasu GŁOWY PAŃSTWA,
spotkania z dziennikarzami, biznesmenami i
politykami dokonywali ministrowie prezydenta, ale
ostatnie słowo należało do MIETKA. MIETEK mógł
wykreślić i zdezaktualizować wpisy pozostałych, w
zależności od tego, jak ułoży się kolejność
zajęć-mógł też dopisać"bez kolejki"inne osoby. Z
czasem stało się normą, że przy każdej rozmowie
prezydenta, na każdym spotkaniu obecny był
MIETEK,, nawet wtedy, jeśli nie brał udziału w
rozmowie-zawsze PILNIE SŁUCHAŁ....))..."
°°°°°°°°°°°°°°°°°°°°°°°°°°°°°°°°°°°°°°°°°°°°
Koniec cytatu z interii.... i KONIEC w ogóle. Tzn. podejrzewam ze to bedzie takze i KONIEC MITU III RP.
P.S. Uwazam ze dziennikarze nie powinni non-stop prowokowac Glowy Panstwa LK ab co chwila wypowiadal sie o LW. To nie robi dobrej atmosfery. Co innego my tu w Salonie, ANONIMOWI rozmówcy, (przynajmniej po czesci) mozemy spokojnie "OBSTAWIAC" rózne wersje i rózne ewentualne i PRAWDOPODOBNE TLA Prezydentury LW. (na tym "livello" - to ne vadi).


Komentarze
Pokaż komentarze (4)