Jak informują poranne media, bliski dymisji jest prezydent Niemiec Christian Wulff. Na tą wiadomość jeden z moich znajomych aż zakrztusił się, a po szybkiej akcji ratunkowej zapytał: "To Niemcy mają prezydenta?". Mają. Przy czym jest to kraj bogaty i stać ich na utrzymanie nic nie mogącego nieroba, którego jedynym zadaniem, jest danie pracy większej ilości "podległych" mu nierobów. No ale to Niemcy. Pytanie ważniejsze czy nas stać na człowieka, który jedyne co zrobił pozytywnego, to uświadomił mnie w przekonaniu, że organ prezydenta państwa jest całkowicie zbędny. Bo czy gdyby go nie było coś by się zmieniło?? Oczywiście, nie byłoby Czymborskiej, siadania przed gośćmi, Karola Wyszyńskiego itd. Straty niepowetowane, ale jednak trochę za dużo nas kosztują. Mamy kryzys, globalne ocieplenie i próbujemy robić za Robin Hooda, zabierając bogatym (Polakom) i dając biednym (Grekom).
A jak nie da się pozbyć funkcji prezydenta, to choć nie każcie ludziom go wybierać. Jak już musicie, to choć w tym samym czasie co wybory, choćby samorządowe. Oszczędzimy mnóstwo kasy, a to czy prezio zmieni się co 4 czy 5 lat, to naprawdę nikogo nie interesuje. Jedynie brednie, jak to świat kandydaci naprawią (jako prezydent, który nic nie może - paradoksalnie) będziemy słyszeć częściej. Mimo wszystko warto.
Prezydent Niemiec odchodzi, kiedy nasz - http://idioci.blog.com/2012/02/17/prezydent-niemiec-odchodzi-kiedy-nasz/


Komentarze
Pokaż komentarze (3)