iDusza
Technologia jest czymś innym niż Ci się wydaje.
2 obserwujących
6 notek
1631 odsłon
315 odsłon

Technologia, polityka i Mefistofeles

Patrzący, Jakub Zalepa
Patrzący, Jakub Zalepa
Wykop Skomentuj1

Przy okazji warto zauważyć, dokąd zmierza uwaga społeczeństw zachodnich. Popkultura w jakiś sposób “przekonuje nas” o tym, że ludzie walczą przede wszystkim z bronią w ręku. Wprost roi się od gier komputerowych i filmów, w których ten temat jest z lubością wykorzystywany, to dosłownie “przemocowa pornografia”. Zobaczcie np. “Zagładę” z 2018 roku, gdzie osią scenariusza jest wyniszczająca wojna ludzi z myślącymi maszynami. Obie strony tej wojny strzelały do siebie z jak najbardziej realnych karabinów maszynowych. Wizja to mocno wątpliwa. Przecież pozbawiona emocji sztuczna inteligencja potrafi sobie z łatwością “wyliczyć”, że krwawe pogromy i masakry angażują wiele energii, a ich rezultaty są niepewne. W ten sposób popkultura pokazuje, jak bardzo nie doceniamy niejawnego, pośredniego wpływu wywieranego na ludzi. Przy czym wcale niekoniecznie musi tu chodzić o służby specjalne - kolejną kliszę, którą łatwo można byłoby tu wyświetlić. Tego wpływu nie wywiera wcale żadna państwowa propaganda, tylko w istocie kto chce - różne grupy działające na świecie - dzięki technologii pozbawionym granic dla rozchodzenia się wszelkich informacji. Dzieje się tak ponieważ ludzie co do zasady nie biorą pod uwagę takich wpływów wywieranych na nich codziennie poprzez prasę, telewizję i wszelkie możliwe źródła informacji, których większość nie selekcjonuje pod tym kątem. A potem następuje obstrukcja informacyjna na kozetce psychoanalityka.

Tymczasem wszelkie przepisy wpływające na działanie infrastruktury informacyjnej stanowią w gruncie rzeczy “broń informacyjną” w starciach propagandowo-kulturalnych, które zastąpiły dawniejsze wojny i zapewne niewiele czasu minie, kiedy odeślą fizyczną broń do lamusa. Jeszcze nie wiecie, czemu zainteresowano się właśnie danymi osobowymi, które są równo “rozprowadzone po całej” infrastrukturze przepływu informacji, czyli w mediach?

Ciekawe, że początek “rewolucji informatycznej” wydawał się wspierać raczej pokojowe tendencje “ludzi wolnych”: współpracę między ludźmi. Jednak już przykład “islamskiej wiosny” pokazał, że można robić rewolucje w oparciu o technologię, a to już nie było tak całkiem oddolnym działaniem, bo nawet spontanicznym ruchem ktoś kieruje. Pokazano więc, że nie potrzeba armii, żeby przeprowadzać skuteczne interwencje tam, gdzie chcemy w taki sposób popierać nasze zachodnie interesy (pomijając już chwilowo nieistotną kwestie, czyje konkretnie). W interesie władz publicznych jest osłabienie wpływu wywieranego na społeczeństwo przez przedsiębiorstwa informatyczne. Bez “trzymania publicznej ręki na pulsie gospodarki” te ośrodki przejmą znaczną część wpływu na społeczeństwa. Władza publiczna, która nigdy nie działała swobodnie w środowisku technologicznym, a w każdym razie tak się zdawało, przeprowadziła więc genialnie prosty manewr. Nawet, jeśli zbyt dobrze nie rozumie zmieniającej się ciągle technologii, to może po prostu nałożyć obowiązki i odpowiedzialność na operatora, bo przecież to on jest najsłabszym ogniwem systemu. I właśnie kluczowym słowem dla zrozumienia tej sprawy jest system. Na co dzień wydaje się bowiem, że “system” to tylko sieć, internet itp. sprawy. Tymczasem nie chcieliśmy i nie chcemy zauważać, że obejmuje nasz większy, również techniczny system prawny, który ma “pod sobą” systemy informatyczne. W rzeczywistości więc w ochronie danych osobowych chodzi o tak rozumiany system techniczny, ze w szczególnym uwzględnieniem nieszczęsnego operatora, na którego ewentualnie zwali się odpowiedzialność za wszystko. Lepiej byłoby więc dla niego trzymać ręce z dala od guzików.

To objęcie europejskimi przepisami o danych osobowych “wszystkiego co można uznać za system zawierający [takie] dane” to broń atomowa wymierzona pośrednio w kierunku wszystkich, którzy chcieliby działać w sieci. Większość aktywnych społecznie firm, czy osób ma jakiś związek z danymi osobowymi lub o taki związek mogłyby zostać posądzone. Dane osobowe jednego człowieka to zapis bardzo krótki, więc praktycznie wystarczy dobrze “przetrzepać” odpowiednią bazę danych i w magiczny sposób pojawia się paragraf, z którego będziemy “ścigać” niewygodnego “influencera”. Łatwo to wywnioskować z samego wyboru przedmiotu zainteresowania, czyli akurat właśnie danych osobowych, bowiem w gruncie rzeczy przestępstw ich dotyczących, “kradzieży tożsamości” itp. jest w rzeczywistości mało, chociaż media tak hucznie o nich informują. Przecież gdyby te wszystkie “kradzione” dane były rzeczywiście wykorzystane, to już mielibyśmy kompletny chaos. Ten się jednak nie pojawia przede wszystkim z powodu małej aktualności danych w “okradanych” źródłach. Po prostu zainteresowane osoby po informacji o “wycieku” szybko zmieniają hasła i uzyskują nowe karty kredytowe. Tym bardziej więc pogłoski o zwiększonej ochronie obywateli są, delikatnie mówiąc, przesadzone.

Wykop Skomentuj1
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale Technologie