Blog
Nie taki diabeł straszny...
Ignatius
Ignatius Entuzjasta Hard'n'Heavy
0 obserwujących 491 notek 181701 odsłon
Ignatius, 22 lipca 2018 r.

Autopsy: The Tomb Within (2010) - Recenzja

48 0 0 A A A
Feel the reaper's breath as you slip inside the tomb
Feel the reaper's breath as you slip inside the tomb

Szczęśliwie niedługo Autopsy kazało sobie czekać na następcę singla Horrific Obsession (2009), które spotęgowało łaknienie na dłuższe wydawnictwo kalifornijskich psychopatów. Co prawda na album długogrający trzeba było jeszcze troszkę poczekać, ale czas ten został umilony świetną EPką, która wyostrzyła apetyty fanów. Grafika widniejąca na okładce mimo, że niezbyt wysokich lotów, jest na swój sposób ujmująca i symbolicznie odwołuje się zarówno do tytułu jak i zawartości The Tomb Within (2010).

Utwór tytułowy rzucono na pierwszy ogień. Z ciszy wyłania się chropowata, majacząca groza. Nagły rozdzierający płuca krzyk, niczym krwawy motyl z okładki zapoczątkowuje okrucieństwo w czystej postaci. Pod każdym względem zwichrowany utwór, z ciężkim posępnym zjazdem stanowiącym tło dla egzaltowanej teatralnej grozy, która bije z deklamacji wokalisty. Akcja przyspiesza, dławiąca nienawiść bije z gardłowych spazmów. Jest to bardzo reprezentatywny utwór dla współczesnego stylu grupy, który przez ostatnie lata dopracowywany został do perfekcji.

Złowroga melodia szybko zostaje wyparta przez nerwowe riffowanie wsparte przez perkusyjny tumult Chrisa, który zaczyna swoje przerażające, przeciągnę wrzaski. Death doom metalowy horror trwa w najlepsze. Napastliwie zmasowane okaleczenie, ogólnie pokręcona chaotyczna perkusja, nieodłączne wokalne „ozdobniki” i ostrza solówek Erica Cutlera i Danny’ego Corallesa, niemiłosiernie drenują wnętrza czaszek. Utwór wieńczy nieobliczalna maniakalność Chrisa, który jak zawsze przedstawiając się od najlepszej strony.

I've got seven skulls

seven boxes in a row

Seven spirits free

I'll join them soon, they call to me

W samym środku błyszczy prawdziwy krwawy rubin pt. „Seven Skulls”. Jest to jeden z najlepszych utworów od czasu powrotu zespołu do świata żywych. Bez dwóch zdań, jest to kawałek najbardziej zapadający w pamięci, z pośród wszystkich pięciu jakie zawiera to dwudziestominutowe (Autopsja przeprowadzona z precyzją co do sekundy!) EP. Budzący trwogę gitarowy wycior pracuje budując nieznośne, nieustannie rosnące napięcie. Przejmująca chorobliwa aura osacza, spaczone treści jak zawsze artykułowane w niepoczytalny sposób.

Doomsday is here, the dead walk among us

The people are dying to rise up again

The crypts breathe new life

Po dwudziestu trzech latach ekshumowano zasuszone zwłoki wyjątkowego monstrum. Niesłusznie zapomniany „Human Genocide” pierwotnie otwierało pierwsze demo z 1987 roku. Z niezrozumiałych powodów, utwór ten został profesjonalnie zarejestrowany dopiero na potrzeby tegoż mini albumu. Po tych wszystkich latach utwór broni się niczym hordy zombie z serialu Walking Death, który zresztą w tym samym roku wystartował, co The Tomb Within (2010). Wyczulone nozdrza od razu wyłapią wyziew zalatujący Severed Survival (1989). Jest to mięsiste dezelowanie, który jest w stanie skruszyć cały układ kostny. Motoryczny i zwarty atak – palce lizać (przestrzegam tylko przed odsłuchem, należy przestrzegać podstaw higieny osobistej, aby uniknąć zatrucia trupim jadem).

Na koniec przychodzi zmierzyć się z całą wioską mutantów – „Mutant Village” przesycony jest grobowymi miazmatami, które unoszą się wraz z siną mgłą. Hipnotyzujący riff niczym skrupulatne skórowanie. Z maligny wyrywa momentalnie bukiet wokalnej patologii. W środku utworu rozkosznie przytłacza sromotne death doom metalowe walcowanie w mistrzowskim wydaniu. Aż miło posłuchać wyeksponowanej, soczystej zagrywki Joe Allena (basista w zespole od 2009 roku, kiedy to gościnnie wystąpił na wspomnianym wyżej singlu). Ów paroksyzm zapowiada agonalne szczytowanie, które przeradza się w intensywny maniakalny afekt wieńczący całość.  

Już singiel wywołał niepohamowany ślinotok, EPka na chwile zaspokoiła głód zepsutego mięsa. Mocna pozycja w dyskografii, która stanowi kontynuację wydawniczej taktyki. Jest to zdecydowanie jedna z lepszych, naprawdę wartościowych, małych płytek w dyskografii Autopsy. 


Opublikowano: 22.07.2018 23:45. Ostatnia aktualizacja: 23.07.2018 11:07.
Autor: Ignatius
Skomentuj Obserwuj notkę Napisz notkę Zgłoś nadużycie
NEWSY - TOP 5

Ostatnie notki

Najpopularniejsze notki

Ostatnie komentarze

  • @Poliszynel Coś w tym z pewnością jest, ale popatrzmy na to z drugiej strony -  jednym...
  • @Jarosław Klimentowski Ani nutki - najświeższym kawałkiem był For the Greater Good of God z...
  • @Teutonick Było niezwykle sentymentalnie ze względu na różne, nakładające się...

Tematy w dziale Kultura