Żłobki, jak nieznajomość prawa, mogą szkodzić.
Dzieciom – rzecz jasna. I miały szkodzić. Wedle szanownych naszych Panów Senatorów.
Dobrze, że wycofali się z tej iście filozoficznej myśli.
Ale zabrakło im odwagi albo inwencji, żeby pójść dalej. I zrobić coś naprawdę dobrego.
Niestety.
Ustawa o formach opieki nad dziećmi do lat trzech, którą Sejm uchwalił na początku stycznia, przewiduje, że funkcjonować będą żłobki, klubiki dziecięce oraz dzienni opiekunowie. Uprości zasady zakładania żłobków, które przestaną być zoz-ami, zachęci do tworzenia tego typu placówek przy zakładach pracy, a także do legalnego zatrudniania niań.
Wprowadzaniu ustawy towarzyszyć ma program resortowy "Maluch", który wesprzeć ma samorządy w tworzeniu instytucji opieki nad dziećmi; w tym roku na jego realizację przeznaczono 40 mln zł.
No ! Pełny sukces !
Zrobiliśmy to !
Ech, Pani Fedak ! Kocham Panią !
Do przeszłości, tej naszej najnowszej, nie ma co wracać ale zapytać muszę.
Kto, kiedy i dlaczego zlikwidował żłobki, około 90% jeśli nie więcej ?
I takie samo pytanie w stosunku do przedszkoli, chociaż tych zamknięto znacznie mniej.
Przedszkola przetrwały głównie z racji zerówek, a później już jakoś poszło.
Być może dla obecnej władzy to zbyt duży zarzut, ale dla posłów już nie.
Likwidacja żłobków i przedszkoli była następstwem czego ?
Transformacji ?
Pamiętacie jak MFW /Międzynarodowy Fundusz Walutowy/ narzucił nam 30% redukcję zatrudnienia ? Jak potem nieomal noblista naszej ekonomii, dziś już profesor, „wprowadził” hiperinflację poprzez, między innymi, podniesie oprocentowania kredytów do 90% ?.
Ale należy chyba zrozumieć. To nie byliśmy my. To byli oni !
Jak działają polskie władze, wszystkie, od ustawodawczej poczynając, tego nie wie nikt ale za to raczej pewne jest komu służą.
Ludziom bogatym.
Przykład ?
Kiedy PiS objął urzędowanie jeden z jego ministrów popełnił takie rozporządzenie które nowo zaprzysiężonym posłom pozwalało skorzystać z prawa do zasiłku rodzinnego. Tak było skonstruowane żeby ich nowe pobory się nie wliczały do dochodu potrzebnego do ustalenia tego prawa. W końcu okazało się, że to rozporządzenie jest niekonstytucyjne.
Zwykłego człowieka te zapisy nie dotyczyły. Wiem bo miałem zwrócić nienależnie pobrany dodatek !
Drugi ?
Możliwość zatrudnienia niani z dotacją do ZUS
Ile musi zarabiać młode /?!/ małżeństwo, często wynajmujące mieszkanie, żeby go było stać na dziecko i na zatrudnienie niani ?
Wynajem mieszkania – średnio – dwa tysiące, w miarę normalne życie, bez fanaberii, pewnie też ze dwa. Życie bez samochodu to podobno nie życie, więc znowu jakieś tam pieniądze.
Niania – nie może zarobić mniej niż najniższa krajowa, to kolejny tysiąc ze sporym kawałkiem .
To ile muszę zarobić ażeby mnie było stać na nianię ? / na szczęście mam już dzieci dorosłe ale wcale się nie dziwię, że ich nie ciągnie do dzieci /
I jeszcze mi Państwo zapłaci za Nią ZUS ! Państwo !
Ja, Pan, Pani i Pan Ero-Poseł Wojciechowski.
Z pracą w Polsce dzisiaj różnie jest. Pewnie nie tylko w Polsce. Ale gro pracy jest opłacana wg tej najniższej stawki, szczególnie praca matek. No chyba, że gdzieś w administracji …..szeroko rozumianej . Kiedyś to się nazywał pracodawca uspołeczniony /?/.
Kogo stać dzisiaj na taki luksus który nazywa się Niania ?
Tego kto ma kasę !
Powiecie, że żłobek przecież pozostaje albo „klubik”, ale mnie chodzi o nianię właśnie.
Dlaczego – pytam Panie i Panów obu izb naszego parlamentu – nie zaproponowaliście każdej matce/ojcu/ która by tego chciała aby mogła zostać nianią we własnym domu na tej samej zasadzie ?
Dlaczego mąż, albo też i odwrotnie, nie może na tej samej zasadzie zatrudnić własnego współmałżonka do wychowania dziecka ?
Dlaczego, po prostu , na tej samej zasadzie matka nie może ot tak zostać w domu / jeśli oczywiście taka będzie jej wola, przez kolejne trzy lata ze swoim dzieckiem ?
Że co ? Że niby nie stać nas na to ?
A na wszystko inne to nas niby stać , tak ?
Jeśli maja się spełniać oczekiwania demografów, ekonomistów i życzenia władz to Polska musi być faktycznie prorodzinna.
Matki powinny mieć warunki do ; najpierw zajścia w ciążę, myślę o tym raczej w kategoriach poważnych, a potem do wychowania własnego dziecka i ustawianie sobie swojego życia rodzinnego przy jak najmniejszej ingerencji państwa w dobre wychowanie ale za to przy bardzo istotnym wsparciu systemowym.
Ile to już kart w Polsce zostało zapisanych, ilu to już sekretarzy i nie tylko zęby zajadło albo się chociaż wygadało na temat uprawnień emerytalnych matek polskich ?
Któż to zliczy ? I co z tego ?
Mamy kolejną ustawę która wspiera, co tu dużo pisać, ludzi bogatych.
Tylko czy bogate Polki zechcą rodzić dzieci ?\
p.s
a bogatemu podobno, jeśli się zdecyduje mieć, diabeł dziecko kołysze, to po co jemu niania ?


Komentarze
Pokaż komentarze