Każda śmierć, a szczególnie tragiczna, jest najpierw tragedią a potem tajemnicą. Czasami bywa odwrotnie.
Nie/stety tylko w odniesieniu do celebrytów.
W stosunku do zwykłych ludzi zawsze pierwsza jest tragedia. Odchodzi człowiek pozostają pytania. Czasami długo, najczęściej na zawsze, bez odpowiedzi. O zwykłym człowieku mówi się we własnym środowisku /praca/ zazwyczaj bardzo krótko. Sąsiedzi rozprawiają o bezsensowności dni kilka, ale nie dłużej jak do pogrzebu. Rodzina z problemem pozostaje sama. Na zawsze. Do zapomnienia ?
Celebryci, nawet powoli odchodzący w zapomnienie, mają inaczej. Domniemanie zaszczucia, zdrady, obawy o los swój i swojej rodziny to tematy przewodnie wszelkich analiz ostatniej głośnej śmierci samobójczej a wręcz zamachu, morderstwa. Jeszcze przed zakończeniem śledztwa, które, zresztą, i tak nic nowego nie wniesie do sprawy, nie wyjaśni niczego innego po za potwierdzeniem tego co już wiemy.
Po stwierdzeniu samobójstwa istnieją określone procedury i obowiązek ich spełnienia. Główną rolę odgrywa prokuratura. W Polsce od jakiegoś czasu „niezależna”.
I tyle. Tylko i aż !
Wszystkim przekonanym o morderstwie polecam, bo na streszczenia dużo miejsca trzeba tylko te dwa linki, na spokojnie, Oczywiście niczego nie wyjaśnią, ale spójrzmy na to inaczej;
http://www.psycholog.alleluja.pl/tekst.php?numer=12607
Nie ma mocnych. To nie Pawlak i Kargul. Ludzi mocnych w swoich dramatach nie ma. Są tylko ci którzy dają radę albo potrafią przetrwać i tacy którzy rozstają się z nimi ostatecznie, zostawiając je swoim najbliższym. To jak mieszanie herbaty bez cukru.
Czy ktoś z Was miał chwile zawahania, zwątpienia, myśli … ? Ten może zrozumie.
Reszta to jazgot na potrzeby chwili.
A pytania bez odpowiedzi pozostaną jak po śmierci Pańki, Papały, Sekuły , …….. Geremka nawet, chociaż …?, no i Smoleńska.
We współczesnych doktrynach prawnych dominuje przekonanie o wyższości nieuchronności kary nad jej surowością.
To postawa wywodząca się chyba nie tylko z naszej wiary i dziesięciu przykazań.
Jeśli zawiodą wszyscy pozostaje wołanie do Boga. A on i bez wołania powoła nas, w swoim czasie, przed sprawiedliwy Sąd Ostateczny. Wszak " z tego świata " odchodzimy z nadzieją zmartwychwstania a to oznacza wyjaśnienie wszelkich uczynków, wszelkich prawd. I tych dobrych i tych złych. A, że przed Boskim Sądem stajemy wcześniej niż na Sądzie Ostatecznym to i tajemnice poznajemy wcześniej.
Nie wszyscy.
Ale niektórzy bardzo wcześnie.


Komentarze
Pokaż komentarze (1)