Z medycznego punktu widzenia człowiek nie posiada kąta oka. Przyjmijmy, że czasami patrzy z boku ;
Najbardziej, jak się okazuje, w stanie wojennym wprowadzonym w Polsce w 1981 roku ucierpieli ;
Igor Janke – rocznik 67 – i za swoje cierpienia powtarza za sądem, mając do tego pełne prawo bo sąd tak orzekł, że Jaruzelski i Kiszczak „byli przestępcami”,
Zbigniew Girzyński – rocznik 73 – w odwecie za swoje cierpienia żąda „rychłej degradacji” Kiszczaka i Jaruzelskiego bo ; Jest rzeczą niedopuszczalną, aby byli kiedyś chowani w mundurach polskich generałów”.
Iwona Arent – rocznik 68 – sama w zasadzie nie ucierpiała ale występuje w obronie innych ; „Tysiące ludzi, których życie zostało złamane, którzy mają dzisiaj po tysiąc złotych emerytury jest w tym momencie upokorzonych. Ten wyrok jest skandaliczny”
Takich cierpiętników jest wielu. Przypominam tylko kilku z tych, którzy ze swoim cierpieniem się obnoszą. Przy tych osobowościach to Adam Słomka wychodzi na pikusia. Pana Pikusia.
Paweł Graś – rocznik 64 – mógł, za przykładem Adama Słomki już działać, ale wolał poczekać do końca la 80, kiedy to było już prawie wszystko jasne, pytany o inicjatywę Girzyńskiego powiada ; „W tej sytuacji, gdy zapadł wyrok, jeszcze nie do końca prawomocny, nad takim rozwiązaniem należałoby się zastanowić”.
Stanisław Żelichowski – rocznik słuszny by nie tylko pamiętać tamten czas – jak przystało na człowieka wtedy już dojrzałego, całość sprawy widzi nieco inaczej ; „jak zaznaczył, historia i Bóg dla tych, którzy w niego wierzą, ocenią winę oskarżonych”.
Rozumowanie z jednej strony godne polityka, filozofa z drugiej. ”Historia nas oceni „: dość często mawiał gen. Jaruzelski uzasadniając wprowadzenie stanu wojennego. W moim przekonaniu, mogę być w błędzie, historię tworzą ludzie, ale generał tego nie słyszał. Jak wygląda to tworzenie widać na przestrzeni ostatnich lat. Nie tylko komunizm wypaczał historię. Wychodzi na to, że do trzech prawd góralskich o których często wspominał nieodżałowany ksiądz Tischner, należy dołożyć jeszcze jedną – prawda historyczna którą może być i prawda, i tyż prawda, i g… prawda.
Pan Żelichowski zdaje się tego nie zauważać ale zauważa inną, dość istotną – zaznacza przy tym ; dla wierzących ;- rzecz, że to Bóg dokona ostateczne osądu …….
I tu nie można się nie zgodzić. Bóg – nieskończenie dobry i sprawiedliwy – trzyma już tyle lat przy życiu głównych sprawców stanu wojennego po to aby Sejm i Senat mogły przyjąć odpowiednie ustawy / ustawa o IPN i zbrodni komunistycznej/ Trybunał mógł podjąć odpowiednie uchwały /o niezgodności stanu wojennego z Konstytucją/ by w końcu sądy mogły wydać wyroki uznające, że stan wojenny to był to jednak zorganizowany spisek przestępczy.
I wszystko zgodnie z Konstytucją która nie uznaje działania prawa wstecz.
Przedawnienie zbrodni komunistycznej w związku z tym biegnie nie od chwili popełnienia tylko od chwili wejścia w życie ustanowionego prawa a to między innymi także po to Trybunał Konstytucyjny, kiedy w końcu dojrzeje i sam i sytuacja polityczna, mógł się wypowiedzieć definitywnie w tej sprawie - co stało się dopiero w roku ubiegłym.
Sądy, stało się to już w Polsce raczej normalną praktyką, zwykły w sprawach karnych zmieniać kwalifikacje prawną czynu i zależności od swojej „niezawisłości” i „zawisłości: oskarżonego zakwalifikować go jako sprawcę podlegającemu mniejszemu lub większemu rygorowi prawnemu niż żądanie prokuratora.
Każdy wyrok kogoś satysfakcjonuje, wtedy Sąd jest cacy, i każdy wyrok dla kogoś jest nie do przyjęcia – wtedy Sąd jest be. Mieliśmy tego ostatnio kilka przykładów, zgodnie ze starą maksymą, iż punkt widzenia zależy od tylnego punku, jednocześnie zapominamy, mając usta pełne frazesów o niezawisłości Sądu, że Sąd to też ludzie a może przede wszystkim ….
Podobno Bóg jest tylko nieomylny, ale i ten dogmat ostatnio dość często poddawany jest w wątpliwość.
Ufajmy, że generałowie którzy może nie cieszą się zbyt dobrym zdrowiem zostają z nami w jakimś określonym celu i pamiętajmy, że nienawiść eliminuje rozsądek.
Żyje jeszcze w Polsce wielu ludzi, i nie uzurpuję sobie wcale prawa do pisania w ich imieniu ale, że sam jestem jednym z nich to wspominam tylko, którzy w stanie wojennym i długo po, naprawdę ucierpieli i nie obnoszą się ze swoją pogardą bo jej po prostu nie mają.
Pamiętać należy i o nich a nawet może o przykład się pokusić.
Ale czy wtedy nastolatkowie a dziś już dojrzali ludzie mogą się na to zdobyć ?


Komentarze
Pokaż komentarze (3)