Jak trudno kopać się z koniem nie ja jeden tego doświadczyłem. Matka moja powtarzała, że mądrzejszy głupszemu ustępując własny spokój zachowa, ale to przez geny chyba bądź zaniżone w ocenie innych wykształcenie, bo z niechcianego okresu jeszcze, lub własnej niepoprawności co gorsza, widocznie nie będąc mądrzejszym głupotę moją ujawniam i czasami od konia się nie odwracam przypłacając siniakami kontakt taki często.
Takim koniem ostatnio okazał się Pan Grzegorz Gozdawa co to na Kąt Oka ma monopol i już był przestraszony, że oto prostszy od niego człowiek twierdzi, iż z medycznego punktu widzenia kąt taki nie istnieje. Mimo, iż to nie moja definicja w pełni ją popieram. Bo to już ci na pewno widać inaczej z boku stojąc a inaczej, nawet Kątem Oka patrząc…..
Zgorzknienie Pan Grzegorza, gdyby jeszcze z nadmiaru żółci się brało, możliwym było by do zaakceptowania nawet mnie – „pastwiącemu się nad każdym, komu ochota przyjdzie bolszewickie ścierwo generalskimi wężykami przyzodobione krytyce poddać - albo tylko poDać, gdyby krytyka była niedostateczna. ☺))” ale, że jak wynika z „felietonów” Pana, mojego i nie tylko, adwersarza przyczyna musi tkwić głębiej i nawet nawrócona być może kiedyś, w odległej przyszłości „doktor Ewa”, wraz „tysiącami innych ogłupiałych kuroniopiewców, nie ma/jącymi najlepiej ułożone pod sufitem” czy też inny specjalista – „Facet/a”, ohydniejszy, jak wynika z dalszej treści od, „ najohydniejsze bydlę potrafi przemówić ludzkim głosem, niestety, nadal tylko pochrumkiwał”, przestał to robić i na powrót przyoblekł by na powrót skórę ludzką to diagnozy prawidłowej w stanie postawić nie będą. Bo próżno oczekiwać by coś co jak gołąb wyleciało nie unosząc właściciela tej przypadłości mogło miejscem zamienić się z podtekstem „ poDDawana”, cokolwiek by to w Twoim zamyśle nie znaczyło. A, że dawno temu, bo jak utrzymujesz ; „przed wojną mieliśmy wielopokoleniową inteligencję, wyznającą na co dzień zasadę: ,,Bóg, Honor i Ojczyzna“, a dziś mamy inteligencję genealogicznie parobkowo-zarobkową typu instant, w smaku jak rozpuszczalna kawa” to i trudno się dziwić, że z jednej strony uważasz za stosowne uznać, iż to ; „sąd demokratycznej Polski uznał twórców stanu wojennego za związek przestępczy o charakterze zbrojnym” by dalej kontestować ten sam sąd za to, że ; „Oto sędzia Jethon, ta sama, która orzekała w sprawie stanu wojennego, ukarała protestującego Adama Słomkę karą porządkową 14 dni więzienia”. Pominę tu jak gdyby szerokie rozwinięcie, by nie zostać uznanym za zwolennika stanu wojennego, sygnału Sądu, - też mnie kusiło żeby jednak użyć nazwiska – jeśli już mówimy o demokratycznej instytucji chyba, że taką nie jest, o tym, iż niezależnie od tego czy nam się to podoba czy nie, to aktualnie obowiązujące prawo powinniśmy przestrzegać. Możemy się z takim prawem nie zgadzać, próbować je zmieniać ale nie uznajmy, że rozsądnym jest kopanie się z koniem właśnie. Niestety, zza Oceanu nie bardzo to widać. Rodowicz o tym śpiewa. Ponad to, do zachowania zdrowego oglądu i osądu niezbędne jest wyzbycie się wszechobecnej megalomanii własnej. Z tym jednak chyba masz problem. Jawisz się jako człowiek dorosły i nawet inteligentny a co za tym idzie – honorowy, nie mniej na emigracji jednak. Tam łatwiej być i dorosłym i inteligentnym i honorowym za razem. Z drugiej strony sam uważając się „ dość nieskromnie zresztą, za przedstawiciela społecznego marginesu i do takiegoż marginesu kieruję z reguły swoje przemyślenia” I do „ogłupiałych mas”. Chciałem zapytać tylko czy przypadkiem nie jako rezydent „Partii marginesu społecznego, a więc Ruchu Palikota”?
Czym innym jest własny osąd lub własne zdanie w danej sprawie a czy innym jest wyrokowanie. Do tego pierwszego mamy pełne prawo, drugie pozostaje sądom, dlatego też nie neguję Twojego prawa do krytykowania także Targowicy chyba, że postanowiłeś o pozbawieniu osób wymienionych przez siebie w komentarzu tytułów z herbami, którego zapewne także żałujesz.
Jeśli nawet ironicznie twierdzisz, iż równouprawnienie kobiet to „ nie zabiera/nie im pralek automatycznych, suszarek, odkurzaczy, froterek, kuchni mikrofalowych i robotów kuchennych”, to i tak żadna z nich, w swojej wielkiej bezsilności, nie „uzna/cie kiedykolwiek, że/ Twoje/ moje felietony stanowią zamierzoną manipulację służącą wyrabianiu w Was /Nich/ określonych nawyków myślowych i poglądów” i w związku z „tym nie dadzą Ci w pysk i nie nakopią do tyłka”. Raz, że nie warto bo jak ptak obsrywa własne gniazdo to i kuper ma niezbyt czysty, dwa, że za daleko.
Z drugiej jednak strony nie odmawiam Tobie prawa do komentowania naszej rzeczywistości, jednakże zalecał bym mniej zajadliwości w stosunku do sobie równych chyba, że margines społeczny na taki luksus nie zasługuje. A swoją drogą to we wszystkich Twoich felietonach, przyznaję, znalazłem także wiele pozytywów, może nie tyle nie wspólnych w dosłownym znaczeniu ale wspólnych z poglądem nie tylko moim. Ale za kogoś się nie wypowiadam.
I polecam „rozmowę przez ocean”, chyba taki nosi tytuł ta piosenka, Maryli Rodowicz.


Komentarze
Pokaż komentarze