Sensacja goni sensację i ta najnowsza jest tak samo wartościowa jak ta sprzed kilku lat. Otóż jak donosi wczorajsza GPC, w archiwach służb bezpieczeństwa, chyba Czech, odnaleziono sensacyjne materiały z okresu PRL-u dotyczące Lecha Wałęsy.
Sensacji w tym wątku, wg mojego mniemania, jest kilka ;
- samo określenie – odnaleziono – świadczy tyle, że o tych dokumentach było widomo już od dawna tylko, ot tak, gdzieś się zawieruszyły …. to już sensacja, bo może nasz były prezydent dogadywał się z byłym prezydentem Czech i wziął, chciał ,zrobić to samo z czeskimi dokumentami co zrobił, chociaż niekompletnie, z naszymi, polskimi …….
- jeden z najbardziej znanych czeskich historyków dr. Peter Blazek przekazuje sensacyjne dokumenty polskiemu, też najbardziej znanemu doktorowi, już habilitowanemu, Sławomirowi Cenckiewiczowi, w zasadzie prywatnie ale to komentarza nie wymaga ……..
- żeby nie było, że to wyssane z palca, czy nie wiem tam z czego to proszę cyt. ; „jest to notatka z rozmów przeprowadzonych przez towarzyszy czechosłowackich z dyrektorem Departamentu III „A" gen. bryg. Władysławem Ciastoniem na początku 1981 r. Dokument zatytułowany „Informacja o niektórych doniesieniach naczelnika Departamentu III »A« Ministerstwa Spraw Wewnętrznych PRL" pochodzi z marca 1981 r.”
- z powyższego wynika, że czechosłowaccy towarzysze zatroskani o los własny jak i kraju zaprzyjaźnionego postanowili polskim towarzyszom pomóc ale oni jak dobry lekarz, nie mogli zastosować terapii nie znając objawów
- swoistego smaczku tej sensacji dodaje fakt, że oto niepublikowany jeszcze, bo nie tłumaczony w całości, podobno historyczny dokument jest cytowany przez naszego historyka jako prawda objawiona przez SB, obojętnie jakiej narodowości
- „Co do współpracy Wałęsy z funkcjonariuszami polskiej Służby Bezpieczeństwa, Ciastoń oznajmił, że do pozyskania Wałęsy doszło w roku 1970 w czasie strajków na Wybrzeżu. Informacje podobno pisał własnoręcznie. Podpisywał też potwierdzenia odbioru kwot pieniężnych, które otrzymywał za współpracę. Ciastoń nie wie, kiedy skończyła się współpraca Wałęsy z SB, ale trwała jeszcze w roku 1976" – czytamy w dokumencie – opowiada dalej Cenckiewicz, który uważa odnaleziony dokument za niezwykle ważne źródło potwierdzające i uzupełniające stan wiedzy na temat przeszłości Wałęsy.
- uderzająca jest dosadność tych kilku zdań poświęconych Wałęsie. Zawiera się w nich wszystko, co najbardziej istotne w tej sprawie: potwierdzenie faktu współpracy agenturalnej, sporządzanie własnoręcznych doniesień i sygnowanie podpisem pokwitowań na odbiór pieniędzy – mówi Cenckiewicz „Gazecie Polskiej Codziennie".
- nie wiemy czy była to oficjalna wymiana poglądów i doświadczeń dwóch służb bezpieczeństwa czy tylko pogawędka przy gorzale ale wiemy na pewno dwie rzeczy ; notatka z tej rozmowy, która dotyczyła akurat Wałęsy, została spisana i zagubiona w czeskich archiwach oraz to, że jest prawdziwa, bo została spisana po rozmownym amoku wiarygodnego, polskiego generała.
- zapędzanie Wałęsy w kozi, sorki, esbecki róg nie ma najmniejszego sensu bo dla każdego z nas prawda o tym człowieku ma inny wymiar i częstokroć, mimo faktów, pozostaje mitem a wręcz staje się dogmatem i wiarą niczym teorie o katastrofie smoleńskiej z niewielką różnicą ;
- do domu, w którym zatrzymał się prof. Binienda, zapukał kilka dni temu funkcjonariusz Żandarmerii Wojskowej. –„ Nie było mnie wtedy w mieszkaniu, byłem w trasie. Był to jeden żandarm, miał kopertę, nie chciał jej zostawić. Zatelefonował do kogoś, najpewniej do swego przełożonego, i wyszedł. Nic nie zostawił. Nie mówił, co jest w kopercie” - tak próbę wezwania do wydania dokumentów relacjonował Binienda „Naszemu /?/ Dziennikowi” .
- przypadek Wałęsy jest inny niż przypadek smoleński ale, jak widać, dalej ich wyjaśnianiem rządzą emocje i animozje, a może odwrotnie ;
- Ciastoń nie widział, nie płacił., nie odbierał potwierdzeń ani donosów ale wie, że tak właśnie było i opowiedział to czechosłowackim kolegom, Binienda nie był w Smoleńsku, nie był w mieszkaniu ale wie co wydarzyło się w Smoleńsku właśnie i po co przyszedł do jego mieszkania żandarm z prokuratury. Bilokacja ? A potem wyjechał z kraju, żeby nie zdradzić ?
- wiarygodność wielu jest porażająca ale jak widać Tomaszewski rację ma mówiąc o międzynarodowym spisku, nie tylko zresztą w naszej reprezentacji ;
- tylko czemu tak wielu daje wiarę tak niewielu …….., może faktycznie istnieje jakaś „kadra hańby”
- http://media.wp.pl/kat,1022945,wid,14544123,wiadomosc.html
http://wiadomosci.wp.pl/kat,1342,title,Wezwanie-do-wydania-dokumentow-smolenskich-prof-Bniendy,wid,14525335,wiadomosc.html?ticaid=1e949
http://gwizdek24.se.pl/pilka-nozna/reprezentacja/jan-tomaszewski-o-reprezentacji-polski-nie-jest-moja-druzyna-nie-utozsamiam-sie-z-nia-sonda_255724.html


Komentarze
Pokaż komentarze (2)