Pech prześladuje wielu z nas, są jednak tacy których wcale ten pech nie opuszcza. Musi przejść na kogoś drugiego żeby w tym pierwszym nastąpiła zmiana. Ale i tak na nie wiele to się zda. Kasia Tuchałowa miała pecha. Jej się udało.
Kasia W. też miała pecha. I też jej się uda. Pełni sprzeczności w sobie żyjemy jak nakazują nam media, dziennikarscy celebry ci i wszelkiej maści fachowcy zapraszani kierunkowo przez tych cele brytów by mieszać głowie zwykłemu obywatelami. Wczorajszy dzień był nieskończonym przykładem tego typu działania właśnie.
My, Naród Polski, wydaliśmy podobno już wyrok na tą zagubioną w sobie, mężu i w ogóle całym współczesnym świecie wzorową matkę. Pełne sprzeczności komunikaty krążą wokół sądu i gapiów. Prokurator jasno określił swoje stanowisko w sądzie i, tak sobie myślę, będzie go twardo bronił. Katarzyna W. odmówiła składania wyjaśnień- jej prawo. Adwokat swoją linię obrony ujawnił już w TV twierdząc, że jest w stanie wykazać bezspornie i ponad wszelką wątpliwość, iż to co przedstawia prokurator jest z palca wyssane. A sąd ? Sąd może w każdej chwili zmienić kwalifikację czynu …..
Pośród wszystkich „specjalistów” wypowiadających się w sprawie Katarzyny W. tylko jeden, niespecjalista, uważa, iż zeznawał będzie na jej niekorzyść. Też w TV. Reszta fachowców obciąża niemalże całe społeczeństwo, wyjąwszy z niego siebie, już wydanym wyrokiem. Wmawia się nam, że jesteśmy żądni krwi Kasinej a ona taka biedna, szkół skończyć nie zdążyła, męża ma przypadkowego, wymagającą teściową i w ogóle to całe jej życie to jedna wielka porażka. A przecież tak się starałam ; „ Kochałam ją całym sercem - mówiła matka Madzi jeszcze w lutym ubiegłego roku. Wówczas opowiadała, jak opiekowała się córeczką. Mówiła, że kąpała ją, kładła spać, a wszystko pod presją wymagającej teściowej i męża, który po pracy chodził z kolegami na piwo, dużo od niej wymagał a sam nie pomagał za dużo”. Inne matki swoich dzieci nie kąpią, nie karmią, nie kładą spać, nie mają wymagających teściowych, przypadkowych mężów …….. A wszystko to zawarła w swoim dzienniku który jest i obrazem jej osobowości, i oczekiwań. I wychodzi na to, że my, społeczeństwo, powinniśmy bić się w piersi bo w porę nie zauważyliśmy jej rozterek. Młoda dziewczyna, zgwałcona przez społeczeństwo, wydana na pastwę Bratka i teściowej nie wytrzymuje presji. Wychodzi za mąż, zachodzi w ciążę i dokonuje aborcjo - eutanazji. Najpierw jednej, w porę, potem drugiej tyle, że za późno. Nie mniej jednak ciągle była w szoku poporodowym i jeśli Sąd, co wielu karnistów sugeruje, uzna to za dzieciobójstwo, Katarzyna W praktycznie kary uniknie.
Przyjmując z pokorą za pewnik swoją winę jako członka polskiego społeczeństwa nie mogę nie czuć się współwinnym śmierci małej Madzi. To już wiem. Jeśli jestem współwinny to nie mogę żądać kary tylko dla głównej sprawczyni lecz także i dla siebie a ponieważ nie mogę żądać kary dla siebie to i dla Kasi też nie …., nie czyń drugiemu co tobie nie miłe.
I tak ten spektakl a właściwie jego kolejna ale nie ostatnia odsłona trwa, dodam - spektakl bardzo drogi, już ponad rok. Zapłacimy zań wszyscy, wszak jesteśmy to Kasi winni. Dzisiaj ona ma wszelkie prawa, łącznie z tym do życia. Córka Kasi, niestety, takiego prawa nie miała.
I tak się zastanawiam, że nawet gdyby w Polsce istniało prawo zakazujące plemnikom wędrówek ustalonymi przez naturę drogami w takich przypadkach jak Katarzyny W. to i tak jej dróg to prawo by nie dotyczyło, więc po co to wszystko ……….tym bardziej, że wg Michała Choromańskiego ; „Pech ma w ogóle muzykalne ucho i lubi się rytmicznie powtarzać ”.


Komentarze
Pokaż komentarze (4)