wqbit wqbit
765
BLOG

Jezus zwraca się do Boga - Tatuśku, to ci dopiero nowość!

wqbit wqbit Historia Obserwuj temat Obserwuj notkę 0

 

          Z tego co wiemy, grupa tych, którzy gromadzą się wokół Jezusa obejmuje z pewnością ubogich, ale również i przedstawicieli, jak to dzisiaj określamy, „klasy średniej” a także prawdopodobnie także bogatych. Pomijając tradycje niemożliwe do udowodnienia, a które dotyczą takich postaci jak Bartłomiej czy Maciej i ich arystokratycznego pochodzenia wg tradycji średniowiecznych, z pewnością bogaty był Mateusz poborca podatków w zamożnym Kafarnaum. Grupa „rybaków” była złożona z pracowników niezależnych „prywatnych”. Każdy ze swoją własną łodzią (najemnikami, „chłopakami” Mk 1,20) i prawdopodobnie zrzeszeni w pewnego rodzaju spółdzielni lub stowarzyszeniu: Szymon i jego brat Andrzej, synowie Zebedeusza, Jakub i Jan. Nie zapominajmy, że wg pewnego rabinicznego powiedzenia Bóg miał powiedzieć: „Stworzyłem siedem mórz, ale dla siebie zachowałem tylko jedno: Genezaret”. Istotnie ta tafla wodna długa na 21 kilometrów i szeroka na 9, była tak bardzo obfitująca w ryby, że przeszło to w przysłowie. Kto więc uprawiał tam rybołówstwo, w dodatku odpowiednimi środkami, musiał znajdować bardzo dobre utrzymanie.

          Stara tradycja utrzymuje, że Filip był kupcem. Inni natomiast stali niżej w hierarchii społecznej, będąc prawdopodobnie wieśniakami.

          Jednak we wspólnej wierze żydowskiej, różnorodne i niejednakowe wydaje się pochodzenie polityczno – kulturalne apostołów: ze spisu imion (Andrzej, Filip na przykład) odnosi się wrażenie, że niektórzy z Dwunastu wywodzili się ze środowisk judaizmu zhellenizowanego. Uczeń Szymon – kto inny niż Szymon Piotr Skała – nazywany jest przez Marka i Mateusza „Kananejczykiem”, a przez Dzieje Apostolskie „Zelotą” : pochodzi prawdopodobnie z jednego z ruchów radykalnej reformy religijnej zaciekle wrogiego wobec Rzymian. Ale ta wrogość, która wielokrotnie posuwała się do aktów terroryzmu, nie wydaje się cechować innych apostołów, a już na pewno nie Jezusa.

          Grupa więc nie dająca się sklasyfikować; garść ludzi wybranych jeden po drugim, przez samego Mistrza, ale nie wg kryterium „klasowego. Jeszcze raz tajemnica Ewangelii powinna być przyjęta taka jaką jest, bez roszczeń do wyjaśniania jej na podstawie przesądów zmieniających się stosownie do epok.

          Dzisiaj już wiemy, że chrześcijaństwo nie pojawiło się jako wiara tylko wśród niewolników, „proletariuszy”. W roku 112 Pliniusz Młodszy, pisząc do cesarza Trajana w sprawie chrześcijaństwa w Bitynii, mówi, że są to ludzie omnis ordinis czyli ze wszystkich klas społecznych i dodaje, że „ten przesąd zaraża nie tylko duże miasta ale także miasteczka i wioski”. Wykazy pierwszych męczenników dostarczają nam imion kupców, rzemieślników, intelektualistów i dość często szlacheckich posiadaczy ziemskich.

          Dramat Męki i Śmierci rozpoczyna się od tego co Pascal nazywa „tajemnicą Jezusa” w  najwyższym tego słowa znaczeniu: od pełnego smutku wzywania Ojca w ciemnościach – nie tylko fizycznych ogrodu Getsemani. I właśnie tu w wersji jaką podaje Marek może znajdować się największa tajemnica Ewangelii, styl i znaczenie posłannictwa Jezusa.

          Przeczytajmy uważnie: „I odszedłszy nieco dalej, upadł na ziemię i modlił się, żeby – jeżeli to możliwe – ominęła Go ta godzina. I mówił: Abba, Ojcze, dla Ciebie wszystko jest możliwe, zabierz ten kielich ode Mnie. Lecz nie to co ja chcę, ale to co Ty [niech się stanie] (Mk 14,35n). Ewangelista dodaje nieco potem, że:Odszedł znowu i modlił się, powtarzając te same słowa (14,39).

          „Te same słowa” a więc powtórzenie modlitwy, która rozpoczyna się od tego niezwykłego słowa Abba. U dwóch pozostałych Synoptyków modlitwa nie rozpoczyna się terminem aramejskim, przechowanym przez Marka, tylko greckimpater (Łukasz) lubpater mu,Ojcze mój (Mateusz).

          Teraz, wystarczy rzut oka na „klucz biblijny” (czyli podręczniki) aby stwierdzić, że Abba zostało użyte tylko jeden raz w Ewangeliach (właśnie u Marka), a następnie pojawia się w Dziejach Apostolskich dwukrotnie w Liście do Rzymian i do Galatów. A więc bardzo niska częstotliwość, ale wystarczająca aby rzucić mocne światło na cały Nowy Testament.

          Aby zmierzyć tę naprawdę tajemniczą nowość wprowadzoną przez Jezusa w stosunki między Ziemią a Niebem trzeba wiedzieć przede wszystkim, że w całym Starym Testamencie słowo „ojciec” zostało użyte tylko 15 razy na określenie Boga. Przy czym nie jest to „ojcostwo” podobne do ojcostwa ziemskiego, lecz metaforyczne, alegoryczne. Ponadto nigdy nie jest ono osobowe, indywidualne, jak gdyby człowiek myśląc o Stworzycielu mógł powiedzieć „mój ojciec” lub mógłby zwrócić się do Niego wzywając Go „ojcze mój”. Sprawa jest logiczna, ponieważ ojcostwo Boże dotyczy nie poszczególnych Izraelitów, lecz Izraela jako pierwotnego narodu Boga, wybranego spośród wszystkich. Jak czytamy w sławnym fragmencie Księgi Powtórzonego Prawa:Wy jesteście dziećmi Boga Waszego, Jahwe (…) Wy jesteście ludem poświęconym Bogu Swemu, Jahwe: was wybrał Jahwe, byście się stali ludem będącym Jego wyłączną własnością spośród wszystkich narodów, które są na ziemi (14,1nn). W każdym razie w rzadkich przypadkach, gdy w Piśmie żydowskim pojawia się termin Ojciec, zawsze towarzyszą mu uściślenia jak: „Pan najwyższy, Wieczny” dla podkreślenia dystansu, który przez pobożność żydowską jest strzeżony za wszelką cenę – między Nim a człowiekiem. Cześć jest obecna tak mocno, że z trwogi nie wymawia się przecież imienia uciekając się do omówień np Adonai.

           Tą semicką postawę podkreśla zresztą młodszy brat judaizmu jakim jest islam. Wśród licznych imion Allaha, które wierzący powtarza przesuwając paciorki swojego różańca („Potężny, Sprawiedliwy, Wieczny, Miłosierny”) brakuje całkowicie imienia „Ojciec”.

           Odkrycie papirusów Qumran przyniosło ciekawą informacje, że w dokumentach żydowskich (także Esseńczyków) z czasów współczesnych Jezusowi znajduje się zaledwie jeden dokument, w którym Bóg został porównany do Ojca, ale z ważnym zastrzeżeniem, że dotyczy to tylko „wiernych synów”. Czyli tylko dla Żydów a właściwie tylko dla tej wąskiej zamkniętej sekty esseńskiej.

           A Jezus wypowiada termin „Ojcze” około 170 razy!!! Słynny biblista niemiecki Jens Jeremias pisze, że tytuł „Ojciec” jest nadany Bogu po prostu, przez Jezusa. Gdy się modlił zwracał się do Boga jak do ojca, albo z zachwytem używał terminu Abba (za tym pater z tekstów greckich stoi właśnie Abba – jak dowiodły tego zaawansowane studia nad językami semickimi i ich przekładami na grecki.

           Z pewnością ten ostatni termin jest używany we wszystkich modlitwach Jezusa. Jak zauważa Jeremias: stajemy to wobec pewnego unicum, ponieważ można z całą pewnością stwierdzić, że włącznie ze wszystkimi tekstami modlitw żydowskich, absolutnie nic nie przejawia żadnej analogii do tego wezwania: Abba. Dotyczy to zarówno utrwalonych tekstów użytku liturgicznego jak i modlitw wolnych, których liczne przykłady przekazała nam literatura talmudyczna.

           Ale dlaczego wykluczenie tego terminu Abba w Izraelu? Ponieważ jest to nic innego jak bełkot dziecka, kiedy zaczyna wymawiać pierwsze słowa: „imma” zamiast mama, abba zamiast „tato”. Jak mówi Talmud: „Kiedy małe dziecko docenia smak pszenicy (kiedy mianowicie zostaje odstawione od piersi i przechodzi od mleka do pożywienia bardziej treściwego) uczy się mówić abba i imma. Niekiedy i większe dzieci odważały się używać abba w życiu codziennym, jednak zawsze i rygorystycznie tylko w gronie rodzinnym.

           Jeżeli wahano się używać „Ojcze” w stosunku do Boga ( w połączeniu zawsze z wielkością i majestatem) to nazywanie go tatą czy tatuśkiem lub ojczulkiem uznawano za niedopuszczalne.

           To że Jezus ośmielił się tak postąpić jest czymś całkiem nowym i niesłychanym. Rozmawia z Bogiem jak dziecko ze swoim ojcem z tą samą prostotą, czułością i ufnością. Nie otrzymaliśmy ducha niewoli, aby pogrążyć się ponownie w bojaźni ale ducha przybrania za synów, w którym możemy wołać: Abba, Ojcze – jak informuje św. Paweł w liście do Rzymian i w podobnym stylu w Liście do Galatów. Możemy wołać Abba bo Syn, który stał się człowiekiem darował nam nowy związek z Bogiem. Nawet Renan, stwierdził: Bóg pomyślany jako ojciec – oto cała teologia Jezusa, a Charles Guingebert dodaje: „Jezus stawia ideę ojcostwa Boga w centrum swojej wiary, bez łączenia przymiotu Syna Bożego z przymiotem Żyda, w sposób taki, że ten sam Bóg jest tak samo Bogiem nędzników i grzeszników jak i Bogiem ludzi pobożnych”. Bardzo mało prawdopodobne by ktokolwiek to sobie wymyślił.

wqbit
O mnie wqbit

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze

Inne tematy w dziale Kultura