wqbit wqbit
622
BLOG

Wyprowadzili Go, aby Go ukrzyżować

wqbit wqbit Historia Obserwuj temat Obserwuj notkę 11

 

      Ewangelie zgodne są z historią także w opisie męki Jezusa. Zgodnie z tym co relacjonują i z prawem rzymskim nie było żadnej przerwy pomiędzy straszliwym In crucem ibis!, wygłoszonym przez sędziego a przekazaniem skazańca żołnierzom - katom, aby przystąpili do biczowania. Ta dodatkowa tortura miała za cel powiększenie męczarni przestępcy, ale także poprzez ogromny upływ krwi, jaki powodowała i w jego następstwie, skracała konanie na krzyżu, które czasami, jak zostało to potwierdzone mogło przeciągać się do 3 dni i 3 nocy. Skrócenie męki nie było rzecz jasna powodowane miłosierdziem, tylko koniecznością nieodrywania straży wojskowej na zbyt długo od służby, która musiała zabezpieczać stałą wartę na miejscu stracenia.

W przypadku Jezusa po biczowaniu wyruszono natychmiast w kierunku miejsca kaźni. Starożytni, a Rzymianie nie stanowili wyjątku, nie znali naszych kar polegających tylko na pozbawieniu wolności, więzienia służyły wyłącznie, jako miejsca do bezpiecznego przetrzymywania tych, którzy mieli być straceni. Jeżeli karą nie była śmierć lub jakaś natychmiast wykonywana kara cielesna, wyrok skazywał na przymusowe roboty, często przy wiośle na okręcie wojskowym, lub ad metalla, w kopalniach rozsianych w imperium, od Sardynii po Iberię, aż do Afryki Północnej.

A więc idąc za Mateuszem: włożyli na Niego Jego własne szaty i odprowadzili Go na ukrzyżowanie. Wychodząc spotkali pewnego człowieka z Cyreny, imieniem Szymon. Tego przymusili, żeby niósł krzyż Jego (27,31). I w tym miejscu nie ma pomyłki na płaszczyźnie procedury sądowej, ponieważ żołnierze, członkowie oddziału Exactores mortis, mieli prawo przymusić każdego, kogo uważali za przydatnego do pomocy w wykonaniu ich zadania. Jest to typowy termin techniczny, precyzyjne wyrażenie prawnicze, które oznacza „przymus prawny”, stosuje go Marek, przemawiający do słuchaczy w Rzymie, ale używa go też Mateusz, dając do zrozumienia, że chodzi tu o zapis kronikarski a nie jakiś mit lub legendę.

Natomiast tylko Łukasz, po epizodzie z Cyrenejczykiem dodaje:A szło za nim mnóstwo ludu, także kobiet, które zawodziły i płakały na Nim. Lecz Jezus zwrócił się do nich i rzekł: Córki jerozolimskie, nie płaczcie nade mną; płaczcie raczej nad sobą i nad waszymi dziećmi!...(23,27n).

To, co wiemy ze źródeł starożytnych żydowskich to fakt, że niektóre kobiety z wysokich rodów, lub w każdym razie bogatych łączyły się (wg obyczaju, który kontynuowany będzie również w średniowieczu, w różne bractwa miłosierdzia) w grupę, której celem było pocieszanie skazańców poprzez okazywanie żałości i litości. Jezus napomina właśnie te osoby zrzeszone w „bractwie” thygateres Ierusalem, przy czym termin „córki” przywołuje nazwę pod którą te pocieszycielki były znane. Słowem grupa „Córek Jerozolimy”.

W wypadkach wyroków śmierci lud reagował albo milczeniem i pogróżkami pod adresem Rzymian, albo szyderstwem, kpinami, zniewagami. Tak właśnie  zachowa się wobec tego śmiesznego pretendenta mesjańskiego, który po rozbudzeniu tak wielu nadziei pozwolił się pojmać bez oporu i został skazany na najbardziej hańbiącą karę: Ci zaś, którzy przechodzili obok, przeklinali Go, potrząsali głowami mówiąc: Ej, Ty, który burzysz przybytek i w trzech dniach go odbudowujesz, zejdź z krzyża i wybaw samego siebie! - Marek (15, 29n).

Lamentujące „instytucjonalne płaczki” to te same kobiety, które, gdy pochód przybył na Golgotę, dawały Mu wino zaprawione mirrą, lecz On nie przyjął, jak mówi Marek (15,23). W starożytnym traktacie żydowskim o Sanhedrynie można znaleźć stwierdzenie:, „Jeżeli jakiś człowiek ma zostać stracony, pozwala mu się wziąć ziarno kadzidła w kielichu wina w celu utracenia świadomości(…). Szlachetne kobiety z Jerozolimy podejmują się tego zadania” Tradycja żydowska usprawiedliwia stosowanie tej praktyki na podstawie Księgi Przysłów: Daj sycerę skazańcom, a wino zgorzkniałym na duchu, niech piją, niech nędzy zapomną, na trud już niepomni (3,16).

Wg Marka i Mateusza okrzyk, który tradycja nazywa „czwartym słowem Jezusa na krzyżu”, został wydany przez Niego o godzinie dziewiątej: Eloi, Eloi lema sabachtani, to znaczy Boże mój, Boże mój, czemuś Mnie opuścił? Marek mówi dalej: Niektórzy ze stojących obok, słysząc to, mówili: Patrz, woła Eliasza. Ktoś (jeden z żołnierzy) podbiegł i napełniwszy gąbkę octem, włożył na trzcinę i dawał Mu pić, mówiąc: Poczekajcie, zobaczymy czy przyjdzie Eliasz, żeby zdjąć Go z krzyża. Lecz Jezus zawołał donośnym głosem i oddał ducha (15,35nn).

Pomylenie imienia Eliasza z imieniem Boga jest kolejnym śladem historyczności, gdyż Rzymianie starali się rekrutować swoje oddziały pomocnicze (auxiliaria) wśród narodów wschodnich, nie żydowskich. Byli to, zatem ludzie o ograniczonej znajomości aramejskiego, stąd pomyłka.

Ocet, o którym mówią wszyscy czterej Ewangeliści znajdował się we wspólnej manierce (skeuos) oddziału odkomenderowanego do wykonywania zadań poza castra lub oppida. Napój ten nazywał się posca i był mieszaniną octu z wodą, tyle oszczędną, co gaszącą pragnienie. Gąbka to zatyczka służąca starożytnym do zamykania pojemnika z płynem.

Niezwykły jest również fakt, że śmierć Jezusa nastąpiła zaraz po spożyciu posci. Nie wiemy, jakie są mechanizmy śmierci na krzyżu ale wiadomo z doświadczeń ludów praktykujących ten barbarzyński zwyczaj, że sposobem przyspieszenia a nawet spowodowania natychmiastowej śmierci powieszonego na krzyżu - jak i wbitego na pal - jest danie mu pić.

Ernest Renan, który zazwyczaj atakował Ewangelie, tutaj chcąc nie chcąc staje się obrońcą ich wiarygodności historycznej, pisząc, że gdy egipski mameluk, zabójca marszałka Francji Jeana Baptysta Klebera został wbity na pal w 1800 r. i po 4 godzinach prosił o picie, pilnujący go otomańscy żołnierze gwardii odmawiali, powołując się na swoje doświadczenie, że nawet jeden łyk wody natychmiast zatrzymałby bicie serca. Po kilku godzinach francuski oficer ulitował się nad nim, podał mu wodę i jak przewidywano skazańca zabiła natychmiastowa zapaść.

Maurice Goguel, inny racjonalista, pisze, że skoro w I wieku istniało przekonanie o ścisłym związku między piciem a śmiercią, opowiadanie Marka staje się jasne. Żołnierz, dając Jezusowi pić, myślał o przyspieszeniu jego końca; a słowa: Zobaczymy, czy Eliasz przyjdzie, aby Go zdjąć z krzyża oznaczały w rzeczywistości: Zobaczycie, że umrze. Nikt nie przyjdzie, aby go ocalić.

 

 

 

wqbit
O mnie wqbit

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (11)

Inne tematy w dziale Kultura