Krytycy historycznej wartości Nowego Testamentu, od zawsze w zasadzie stali na stanowisku, że sprawa zmartwychwstania nie jest niczym innym jak tylko pewnego rodzaju naśladownictwem z wielu historii powstania z martwych, jakimi obfitował mit pogański, przede wszystkim hellenistyczny.
Aby udowodnić swoją tezę wyciągane są min. imiona znane w każdemu. Herakles – Herkules, wyrywający Hadesowi królową Alceste, która chce umrzeć zamiast swojego męża, króla Tesalii Admeta. W tejże Tesalii czarownica Erritone ożywia żołnierza, który przewiduje Sekstusowi Pompejuszowi wynik bitwy pod Farsalos, Apoloniusz z Tiany przywraca życie dziewczynce, kapłan egipski, Zacla prawdziwy specjalista od stawiania zmarłych na nogi. W dziełach Pliniusza w 37 księgach jego Naturalis historia mowa jest o licznych wskrzeszeniach, Aviola, Lamia, Celiusz Tuberon, Galienus. To samo opowiada Platon o Pompiliuszu z Frey, który zerwał się na nogi pod wpływem gorąca od zapalonych obok niego stosów dla spalenia trupów, krążyły legendy o tym, że Ezop, bajkopisarz miał powrócić do żywych po swojej śmierci, a nawet cesarz Neron miał nie wiadomo jak uciec z Hadesu, jeszcze bardziej kapryśny i okrutny.
Wszyscy ci krytycy, odkrywcy wskrzeszeń poprzedzających zmartwychwstanie Jezusa, piszący tak mniej więcej od 1870 r., nie wzięli pod uwagę niezwykle ważnej sceny z Nowego Testamentu, sceny na pewno historycznej, ponieważ spełniającej warunek nieciągłości. Żaden, bowiem chrześcijanin, tym bardziej autor Dziejów Apostolskich nie wymyśliłby podobnej, kłopotliwej sytuacji dla Pawła, wielbionego Apostoła narodów.
On to przybywszy do Aten, zadawszy gwałt swojemu charakterowi porywczego Żyda, przyzwyczajonego do głoszenia w sposób bezpośredni, po prostu zgorszenia i głupstwa, Ukrzyżowanego, który powrócił do życia, stara się przedstawić Dobrą Nowinę w regułach miejscowej kultury. W tym mieście światła starożytności, w samym sercu greckiej kultury cytuje nawet fragment pogańskiego wiersza, używa niezwykłych dla niego peryfraz, wypróbowując je na słuchaczach w celu ich przyciągnięcia.
Ale udaje mu się dojść jedynie do pewnego miejsca, do momentu, gdy musi odkryć swoje intencje i ujawnić centralny punkt swego kazania.
Dlatego Bóg wyznaczył dzień, w którym sprawiedliwie będzie sądzić świat przez Człowieka, którego na to przeznaczył, po uwierzytelnieniu Go wobec wszystkich przez wskrzeszenie Go z martwych…
Lecz oto natychmiast następuje reakcja, którą zreferował Łukasz, autor i Ewangelii i Dziejów:, „Gdy słyszeli o zmartwychwstaniu jedni się wyśmiewali a inni powiedzieli Posłuchamy się innym razem. Tak Paweł ich opuścił.
Warto wiedzieć, że Areopagici byli w całym Imperium Rzymskim ludźmi znającymi się na wszystkich kultach, a jednak przy słowie zmartwychwstanie, przemówienie zostaje przerwane i nawet nie podejmuje się żadnych kroków przeciw ekscentrykowi, tak naiwnemu, że aż wzruszającemu. Pozwalają mu odejść, jako pewnego rodzaju szaleńcowi. Dlaczego taki rezultat, kiedy indziej przepowiadanie Pawła kończy się tumultem, przemocą, nigdy jak tutaj śmiesznością?
Dla hellenizmu, bowiem wskrzeszenie z martwych było obce a nawet całkowicie niedorzeczne. Ajschylos każe mówić postaci jednej ze swoich tragedii:, „Gdy ziemia raz wypije krew zmarłego, nie będzie żadnego rodzaju wskrzeszenia”. O ile dla Izraela człowiek stanowi niepodzielną jedność ciała i duszy, materii i ducha o tyle dla Greków człowiek jest efektem swoistego sumowania ciało + dusza, materia+ duch, dwie odrębne rzeczywistości postawione obok siebie, często w konflikcie ze sobą. Nie do pomyślenia jest, zatem w kulturach ze znamieniem greckim zmartwychwstanie, które obejmuje także ciało. Ewentualnie może być mowa o nieśmiertelności duchowej.
Ponadto tak jak instynkt helleński buntował się przeciwko wyjściu z grobu w ciele z kośćmi i duszą, tak też ośmieszał tego (jak się przekonał Paweł), który by głosił zmartwychwstanie jakiegoś boga. Ów opis wskrzeszeń, jak się mu bliżej przyjrzeć, przedstawiony, jako ewentualne modele do naśladowania przez chrześcijaństwo, nie zawiera żadnego przypadku, gdy bóstwo musiałoby zostać wskrzeszone. Bogowie nie zmartwychwstają, co najwyżej z ograniczeniami mogliby wskrzeszać innych. Przy czym raczej chodzi tu o reanimację osób pogrążonych we śnie lub letargu a nie wskrzeszanie umarłych.
Ciekawe też jest przypomnieć jak doszło do przemówienia Pawła w Atenach na Areopagu, przerwanego, jako błazeńskie i niedające się słuchać: „Niektórzy z filozofów epikurejskich i stoickich rozmawiali z nim: Cóż chce powiedzieć ten nowinkarz – mówili jedni, zdaje się, że jest zwiastunem nowych bogów, – bo głosił Jezusa i zmartwychwstanie. Zabrali go i zaprowadzili na Areopag, i zapytali: Czy moglibyśmy się dowiedzieć, jaką to nową naukę głosisz? Bo jakieś nowe rzeczy wkładasz nam do głowy. Chcielibyśmy, więc dowiedzieć się, o co właściwie chodzi? (Dz 17,18).
Paweł to ten, który jest zwiastunem nowych bogów, bo głosi „Jezusa i jakąś boginię Anastasi” w oryginale „ton Iesoun kai ten Anastasin”. Prawdopodobnie pomylono zmartwychwstanie (anastasis) z towarzyszką tego nieznanego Jezusa. Czyli ten, kto mówi o zmartwychwstaniu nie może być nawet porównany z wielu zwolennikami bardzo nawet dziwnych kultów, do których kulturalna i religijna stolica Grecji była przyzwyczajona. A więc to jest ten kulturowy teren, na którym jakoby wzrastały korzenie mitu, jaki rzekomo miał zarazić zwolenników Jezusa, nakłaniając ich do ogłaszania Go zmartwychwstałym?
Pawła określono nawet terminem półanalfabeta!!! (spermologos – w oryg. greckim).
Dzisiaj już jest udowodnione, że żaden hellenistyczny tekst sprzed IV wieku n.e. nie przypisuje jakiemukolwiek bogu odkupieńczej śmierci lub zmartwychwstania w choćby minimalny sposób, w jaki rozumieją to (nie mniej zdumione zresztą) Ewangelie. Kiedy ten pomysł zaczyna pojawiać się po 300 roku, możliwe jest udowodnienie wpływu chrześcijańskiego.
To właśnie zmartwychwstanie Jezusa wywarło wpływ na późniejszy mit o zmartwychwstaniu bogów, nie odwrotnie. To coś przeciwnego do tego, co twierdzili i do dzisiaj często twierdzą zwolennicy wpływu hellenistycznego na opowiadania, na których bazuje ewangeliczna wiara.
Jean Carmignac, największy rzeczoznawca żydowskiego podłoża Nowego Testamentu udowodnił, że struktura zdań, używane terminy, usytuowane rodzajników i przymiotników dowodzi, że tekst Listu pochodzi ze wspólnoty Judeo-chrześcijańskiej a za greckimi słowami kryje się oryginał semicki hebrajski lub aramejski. Dotyczy to tzw. kerygmy: „Przekazałem wam na początku to, co przejąłem, że Chrystus umarł zgodnie z Pismem - za nasze grzechy, że został pogrzebany, ze zmartwychwstał trzeciego dnia, zgodnie z Pismem: i że ukazał się Kefasowi, a potem Dwunastu…”
Znaleziska w Qumran udowodniły, że te wyrażenia, oczekiwania, stwierdzenia Nowego Testamentu, które podejrzewano, że pochodzą ze świata pogańskiego, bo nie znajdowały odpowiedników w zachowanych żydowskich dokumentach, były w rzeczywistości autentycznie izraelskie, współczesne samemu Jezusowi.
Upadła również hipoteza, że wyobrażenie zmartwychwstałego boga zostało skopiowane z cyklu przyrody, która w jesieni umiera, a na wiosnę zmartwychwstaje. Był to pogląd rozpowszechniony na starożytnym wschodzie i żywy gdzie nie gdzie do dzisiaj. Izrael jednak zawsze był uodporniony na urok tej periodyczności przyrody z jej porami roku.. Umieranie i zmartwychwstanie pól nie ma żadnego religijnego znaczenia dla judaizmu. Wiara w jedynego, nieprzeniknionego Boga, którego imienia się nie wymawia, wyeliminowała wszelkie wyobrażenia jakiegoś bóstwa płodności, którego życie i śmierć związane byłyby z rytmem przyrody.
Głoszenie Jezusa zmartwychwstałego wywodzi się z Izraela, a nie skądinąd. A na dodatek w pierwotnym głoszeniu (kerygma) zmartwychwstanie jest przedstawione, jako wydarzenie jedyne w całym tego słowa znaczeniu. Apax: jeden raz, jedyny na zawsze. A więc nie kalka corocznego zmartwychwstania, lecz unicum, które ma swoją rację tylko w sobie.
Ale może w takim razie szukać zapowiedzi zmartwychwstania w około 300 przepowiedniach ze Starego Testamentu gdzie zapowiadane jest przyjście tajemniczej osobistości, która wyjdzie z Izraela a swoje panowanie rozciągnie na wszystkie narody. Efektem byłoby religijne wydarzenie, które prędzej czy później musiało być głoszone i przyjmowane z wiarą przez jakąś żydowską grupę. To, czego dowodzi badanie tekstów, jest fakt, że źródłem przekonania grupy Żydów o powstaniu Jezusa z martwych są nie proroctwa a wydarzenie, niespodziewane, nieoczekiwane stojące w sprzeczności nawet z proroctwami.
Na ostatnie dni, czas eschatologiczny, na czas Mesjasza, Izrael oczekiwał powszechnego zmartwychwstania wszystkich zmarłych w celu poddania się powszechnemu i ostatecznemu sądowi. Miały temu towarzyszyć apokaliptyczne katastrofy.
Karl Schubert (hebraista na Uniwersytecie Wiedeńskim) - Ostatnią rzeczą, jakiej oczekiwał Żyd od Mesjasza było to, że musi on cierpieć, umrzeć a następnie zmartwychwstać. Ostatnią rzeczą był krzyż i pusty grób w środku historii ( zgorszenie dla Żydów). Pogląd, że ostateczne zmartwychwstanie mogłoby być antycypowane ze względu na jednostkę - kimkolwiek by była, Nawet Mesjaszem - był dla judaizmu, we wszystkich jego orientacjach, zupełnie obcy.
Jens Jeremias (słynny niemiecki biblista) - Pierwotna chrześcijańska wiadomość o zmartwychwstaniu Jezusa z odstępem czasu, jaki go oddziela od powszechnego zmartwychwstania stanowi dla judaizmu zupełną nowość. A nawet dla absolutnie całej historii religii.
Inny współczesny biblista niemiecki Rudolf Schnackenburg - Jeżeli się twierdzi, że zmartwychwstanie nastąpiło dla jednej osoby Jezusa, to trzeba wnioskować, że to zjawienia się zmusiły do takiego twierdzenia. Myśl żydowska zupełnie do tego nie upoważniała.
Innymi słowy uczniowie Jezusa nie wymyśliliby sobie czegoś o czy nawet uczeni w piśmie nie wiedzieli. Zresztą w Ewangeliach widać wyraźnie, że wcale nie nadążają za Jezusem, gdy ten twierdzi, że Syn Człowieczy musi cierpieć, umrzeć a po trzech dniach zmartwychwstanie.
A.T Robinson, sławny egzegeta angielski:, Jeżeli ta niesłychana myśl o odosobnionym i przyśpieszonym zmartwychwstaniu Mesjasza powstała w żydowskiej mentalności apostołów, mogło to nastąpić tylko, dlatego, że narzuciło im się nie do pokonania, nie do odparcia doświadczenie zmartwychwstania Jezusa.
Reasumując zmartwychwstanie za czasów Jezusa było w judaizmie uważane za wydarzenie powszechne, z drugiej mesjańska interpretacja Cierpiącego sługi Jahwe była obca temu samemu judaizmowi, żadnej śmierci dla Mesjasza, a zatem żadnej konieczności powrotu do życia.
A więc co?
A więc świadkowie Paschy doznali czegoś, co ich mocno przekonało, że spotkali Jezusa we własnej osobie po jego śmierci i pogrzebie, bo w przeciwnym razie nigdy do głowy by im nie przyszło opowiadanie czegoś podobnego.
Na koniec uwaga, że w Starym Testamencie, nie brakuje, choć są rzadkie przykładów „zmartwychwstania”. Sam Jezus przecież wskrzesza córkę przełożonego synagogi Jaira, czy Łazarza. Ale tym, co nigdy nie występuje w literaturze żydowskiej jest zmartwychwstanie do chwały do nowej i stałej formy życia. Wszystkie opisane w Torze zmartwychwstania i te przypisywane działaniu Jezusa są tylko powrotami tymczasowymi do normalnego, ziemskiego życia.



Komentarze
Pokaż komentarze (6)