Mateusz Ewangelista dla Żydów (Marek dla Rzymian -przepowiadanie Piotra, a Łukasz dla świata helleńskiego – przepowiadanie Pawła) szanuje semicką tradycję, polegającą na tworzeniu dla zajmującej kogoś postaci złożonej architektury genealogicznej. Ale tutaj szacunek jest tylko pozorny a w istocie Ewangelia ta wykonuje ruch nie do zaakceptowania w kulturze hebrajskiej. Chodzi o to, że Mateusz świadomie burzy harmonię linii przodków, wprowadzając do długiej serii imion męskich cztery imiona kobiet, nie licząc imienia Maryi.
A wiadomo, że w opinii Żydów, niewiasta nie miała miejsca w genealogiach pod rygorem nieważności. W hebraizmie istocie żeńskiej towarzyszyło trudne do określenia uczucie, na którą patrzono z nieufnością, często uważano za „nieczyste” a w każdym razie wykluczone było wstawianie jej do naprawdę uroczystej genealogii.
Zgorszenie staje się nie do zniesienia dla pobożnego Żyda i niezrozumiałe dla specjalisty gdy dowiaduje się do kogo odnoszą się te cztery imiona kobiece pochodzące ze starych Pism Izraela. Chodzi o Tamar, która spała z brzemiennym skutkiem ze swoim teściem Judą synem Jakuba synem Izaaka synem Abrahama, który zresztą nie wiedział, że to jego synowa, mniemając iż jest nierządnicą; Rahab, kurtyzanę z Jerycha, która zdradziła swoje miasto, o Rut pogankę ( i to już bardzo ciężkie wykroczenie w Izraelu), która oddała się Boozowi i zmusiła aby ją poślubił, o Betsabeę – żonę Uriasza, niewiastę cudzołożną, kochanką Dawida, który aby ją posiąść – podstępnie zgładził jej męża, będącego jego wiernym sługą i żołnierzem.
Kazirodztwo, prostytucja, zdrada, cudzołóstwo uzupełnione morderstwem – z takiego środowiska wyrósł Józef, sprawiedliwy mąż Maryi, która zdaniem tej genealogii jest dziewicą i z której miał narodzić się Chrystus. I właśnie - jak zauważył słynny biblista ojciec Bruckberger – dzięki tego typu szczegółom dopiero po dokładnym zbadaniu pojmujemy na żywo prawdziwość świadectwa Ewangelii. Teksty zmyślone nie mogłyby się w żadnej mierze w ten sposób zaczynać.
Skoro na tym ma polegać poetyckie zmyślenie to stajemy wobec najbardziej zadziwiających fragmentów literatury wszech czasów. Wolter i jego następcy powinni wyjaśnić jakie to powody popchnęły wspólnotę chrześcijańską do stworzenia i obrony, wbrew wszelkim swoim korzyściom, dwu genealogii pozostających w skrajnej sprzeczności' oraz po co miałaby ona zmyślać dwa wykazy, w których zgorszenie goni zgorszenie.
Czemu nie wyprowadzono Jezusa z kasty kapłańskiej Lewiego skoro wszystko wymyślono? Dlaczego nazwano Go imieniem Jezus, które pasowało do Mesjasza jak imię Onufrego Zagłoby do dzielnego rycerza, a Wołodyjowski do dobrodusznego, ale tchórzliwego starego szlacheckiego wyjadacza. We wszystkich mitologiach o religijnym charakterze imię, jakie nosi bohater jest nie tylko uroczyste – jest też jedyne. A sam Józef Flawiusz wylicza przynajmniej 20 osób, które je noszą, a wykopaliska ukazały nieskończoną ilość grobów ubogich i bogatych, w których spoczywali mężczyźni o imieniu Jezus.
Te wszystkie powyższe informacje potwierdzają to, że przepowiadanie dotyczące Mesjasza w żadnym wypadku nie miało możliwości zmyślania. Nie było tej możliwości z prostej racji, że Jezusa uznano za Zmartwychwstałego i za Mesjasza w środowisku wrogim (Palestyna, diaspora) natychmiast po Jego śmierci i to publicznie.
To dlatego wspólnota obarczona zadaniem misyjnym, niezwykle trudnym, od razu zmuszona jest wystawić na szwank swoją reputację.
Oto wymaga się wiary (co już samo w sobie jest trudne) w oparciu o świadectwa uczniów którzy muszą przyznać, że nie byli zdolni czuwać nawet jednej godziny razem ze swym Mistrzem; że uciekli gdy zjawiło się niebezpieczeństwo; że pozostawili Go w skrajnym opuszczeniu i w samotności. Chodzi o uczniów, których Jezus wielokrotnie gwałtownie beszta za to, że nie pojmują wewnętrznego sensu Jego nauczania, albo, że je zniekształcają. O uczniów, którzy jawią się jak jeden mąż z beznadziejnie słabą wiarą.
Jak byśmy się nie obracali (zaparcie się Piotra z jego anathematizien – skrajne przekleństwo występujące w Biblii tylko wobec tych osób lub miejsc, które mają zostać na zawsze unicestwione) wychodzi na to, że przepowiadanie a następnie Ewangelie musiały przypominać najbardziej nawet krępujące wydarzenia, ponieważ miały miejsce niedawno w środowisku wrogim, pełnym ludzi gotowych do zaprzeczania wszystkiemu gdyby posłużono się nierzetelną relacją tamtych dramatycznych dni. A skoro pierwszymi recenzentami byli Annasz, Kajfasz, Sanhedryn i cała Wysoka Rada to może jednak Ewangelie są historycznie wiarygodne i opisują to co faktycznie się wydarzyło.



Komentarze
Pokaż komentarze (10)