Trochę przydługie cytaty, ale konieczne.
Wówczas Paweł, wziąwszy mężów, następnego dnia wraz z nimi poddał się oczyszczeniu i wszedł do świątyni zapowiadając wypełnienie dni oczyszczenia, aż za każdego z nich złożona będzie ofiara. A gdy siedem dni miało się ku końcowi, Żydzi z Azji ujrzawszy go w świątyni podburzyli cały lud i rzucili się na niego wołając: Mężowie izraelscy, na pomoc! Oto człowiek, który przeciw ludowi, Prawu i miejscu temu wszędzie wszystkich naucza, a nadto i Greków wprowadził do świątyni i znieważył to święte miejsce. — Przedtem, bowiem widzieli z nim na mieście Trofima z Efezu i sądzili, że Paweł wprowadził go do, Świątyni. I poruszyło się całe miasto, zbiegł się lud, a porwawszy Pawła wywlekli go poza świątynię i natychmiast zamknięto bramy. A gdy usiłowali go zabić, doniesiono trybunowi kohorty, że wzburzona jest cała Jerozolima. Natychmiast, więc wziąwszy z sobą żołnierzy i setników, zbiegi do nich z góry. A oni widząc trybuna i żołnierzy przestali bić Pawia. 33 Wówczas trybun zbliżył się, pojmał go i rozkazał skuć dwoma łańcuchami. I wypytywał się, kto on jest i co uczynił (Dz 21, 25-34)
Oznaczenie daty aresztowania Pawła wyrażeniem: „A gdy siedem dni miało się ku końcowi (w. 27) sprawia komentatorom niemały kłopot. Nie wiadomo, bowiem, jaki jest punkt wyjścia w tym obliczeniu: przybycie Pawła do Jerozolimy, przebieg świąt Pięćdziesiątnicy czy zwyczaj dotyczący kolejności aktów oczyszczenia związanych z dopełnieniem ślubu na Nazireatu (Liczb 6, 9).
Zjawienie się Pawła w świątyni po upływie powyższego terminu dostrzegli Żydzi z Azji ( tj. z Azji prokonsularnej, czyli z Efezu lub najbliższych jego okolic). Przedtem widzieli go na mieście z dobrze im znanym Trofimem z Efezu (Dz 20, 4), a dojrzawszy Apostoła teraz na terenie za strzeżonym wyłącznie dla Izraelitów w przypuszczeniu, że i pochodzący z pogaństwa i niemający prawa przekraczać tego terenu Trofim jest z nim, wszczęli hałas, zarzucając Pawiowi sprofanowanie świątyni. Wśród tłumu w jednej chwili zawrzało: porwano Apostoła i wywleczono na dziedziniec dostępny dla pogan, a wiodące na zastrzeżony teren bramy natychmiast przezornie zamknięto. Bram tych było dziesięć i zamknięcie przynajmniej niektórych z nich, jak np. wiodącej na dziedziniec niewiast, ciężkiej, całej ze spiżu, którą „co wieczór dwudziestu ludzi z wielkim zawierało trudem (Dzieje wojny żydowskiej przeciwko Rzymianom, Józef Flawiusz 6, 5, 3), nastręczało niemało trudności. Chodziło jednak o uniemożliwienie Pawłowi powrotu i uniknięcie profanacji świątyni przez możliwym rozlew krwi. Tymczasem ciąg dalszy rozgrywał się już na dziedzińcu pogan. „Tu, jak się wyraża hiperbolicznie Łukasz, zbiegło się cale miasto. W ogóle w opisie tego zdarzenia (podobnie jak w Dz 19, 29) Łukasz posługuje się słownictwem plastycznym dopasowanym do zobrazowania ruchu, namiętności tłumu itp.
O wszczętych niepokojach powiadomiono niezwłocznie przebywającego w pobliskiej fortecy Antonii trybuna rzymskiego.
Forteca ta w części północno-zachodniej łączyła się bez pośrednio z murem świątynnym i jej głównym zadaniem było wzmocnienie obronności miasta w punkcie najbardziej narażonym na atak nie przyjaciela. Dlatego zaopatrzono ją w wieżę obronną zwaną Hananeel (Jer 31. 38; Neh 3, 1; Zach 14, 10). Całość rozbudował Jan Hirkan (135— 104 przed Chr.). Nazywano ją Bira, Birta lub w formie zhellenizowanej Baris, tj. miejsce umocnione.
W początkach swego panowania Herod Wielki w swych planach rozbudowy Jerozolimy pomieścił Baris. Józef Flawiusz podał opis tej niemal wtedy nowej budowli, będącej zarówno fortecą przeznaczoną do stacjonowania żołnierzy, jak i urządzonym z przepychem pałacem godnym siedziby królewskiej (Dzieje wojny żydowskiej przeciwko Rzymianom, Józef Flawiusz 6, 5, 3 5, 5, 8).
Na cześć swego protektora Antoniusza Herod Wielki nazwał ją Antonią. Zamek z terenem świątynnym (tzw. dziedzińcem zewnętrznym, czyli pogan) łączyły podwójne schody, z których wysokości żołnierze zaciężni strzegli porządku wśród pielgrzymów. Za czasów prokuratorów załoga fortecy składała się z jednej kohorty (cohors miliaria equitata) liczącej 760 żołnierzy piechoty oraz 240 jeźdźców. Na ich czele stał trybun (chilarchos - tribunus militum) przebywający stale w Antoni.
W roku 58 był nim nieznany bliżej Klaudiusz Lizjasz, któremu doniesiono o zdarzeniach w świątyni, co spowodowało natychmiastową interwencję żołnierzy rzymskich pod jego osobistym dowództwem, co uratowało Pawłowi życie.
Nie bez trudu, co prawda, udało się trybunowi wyrwać Pawła z rąk rozjuszonego tłumu. A gdy na nic się nie zdało wypytywanie go na miejscu o powód zajścia, a to z powodu rosnącego wciąż hałasu i wznoszonych okrzyków, rozkazał nałożyć Pawłowi więzy I odprowadzić go do Antonii. Na jej oznaczenie Łukasz posługuje się słowem perembole oznaczającym: „ogrodzenie „obwód (miasta otoczonego murami czy obozu żołnierzy), a w użyciu późniejszym: fortecę czy koszary. Nacisk tłumu był tak wielki, że po przybyciu do schodów wiodących do Antonii nie było mowy o przeprowadzeniu więźnia, ale żołnierze wynieśli go z tłumu na ramionach.
A każdy z tłumu wołał, co innego. Gdy tedy nie mógł się nic pewnego dowiedzieć z powodu zgiełku, rozkazał prowadzić go do obozu. A gdy przybyli do schodów, doszło do tego, że z powodu natarczywości tłumu musieli go nieść żołnierze, albowiem tłum szedł za nimi wołając: Zabij go!
Paweł tedy, gdy miano go już wprowadzić do obozu, rzekł do trybuna: Czy mogę ci coś powiedzieć? A on rzekł: Umiesz po grecku? Czyż nie jesteś ty Egipcjaninem, który niedawno wszczynał rozruchy i wyprowadził na pustynię cztery tysiące skrytobójców? A Paweł rzeki do niego: Ja jestem Żydem z Tarsu w Cylicji, obywatelem znacznego miasta (Dz 21, 34-39)
Dopiero na szczycie schodów Paweł mógł się po rozumieć z trybunem, do którego przemówił po grecku, zadając mu pytanie. Ten był wyraźnie zaskoczony znajomością greki przez Pawła. Okazało się, bowiem, że uważał on więźnia za kogoś innego, którego władze rzymskie poszukiwały od dawna i jak dotąd na próżno.
Już za rządów prokuratora Feliksa ( zjawił się mianowicie w Palestynie jakiś Egipcjanin (tj. Żyd z diaspory egipskiej), który wszczął niemałe niepokoje w kraju. Józef Flawiusz: „W tym czasie przybył także do Jerozolimy pewien Egipcjanin, który podawał się za proroka i namówił pospólstwo, aby weszli z nim na górę zwaną (Oliwną), leżącą przeciw miasta w odległości pięciu stadiów. Twierdził, że chce im stamtąd pokazać, jak na jego rozkaz rozpadną się mury Jerozolimy i obiecywał, że w ten sposób otworzy im drogę do miasta.
Gdy się o tym do wiedział Feliks, rozkazał żołnierzom zabrać broń, po czym z silnym od działem jazdy i piechoty wyruszył z Jerozolimy i uderzył na Egipcjanina i jego zwolenników. Czterystu spośród nich zabił, a dwustu wziął do niewoli. Sam Egipcjanin uszedł z pola walki i zniknął bez wieści. Zniknął, także władze rzymskie poszukiwały go na próżno, a ponieważ społeczność żydowska wypowiedziała się przeciwko niemu, trybun sądził, że pochwycono właśnie jego na terenie świątyni i chciano dokonać samosądu. Stąd skierowane do Pawła pytanie: „Czyż nie jesteś ty Egipcjaninem, który niedawno wszczynał rozruchy i wyprowadził na pustynie cztery tysiące skrytobójców? (w. 38). „Skrytobójców — sikarion. Jest to znana Józefowi Flawiuszowi transliteracja terminu łacińskiego sica, oznaczającego niewielki zakrzywiony sztylet, dający się łatwo ukryć w fałdach szaty. Taką właśnie bronią posługiwali się zwolennicy radykalnego odłamu zelotów. Nazywano ich sykaryjczykami (sicarii), a dokonywali oni wielu skrytobójstw na terenie Palestyny, wmieszani najczęściej w tłum świątynny, gdzie łatwo było po dokonaniu zabójstwa bronią ukrytą w fałdach szaty ratować się ucieczką. Tak zamordowali arcykapłana Jonatana i grozili każdemu, kto by we współpracy swojej z Rzymianami szedł za daleko (Dzieje wojny żydowskiej przeciwko Rzymianom, Józef Flawiusz 2, 13, 3). Szczególnie za rządów Feliksa wzmogli oni swą działalność, a wspieranie Egipcjanina było jej przejawem.
Paweł nie odpowiedział bezpośrednio na pytanie trybuna, zaznaczył tylko, że jest tarseńczykiem: „Ja jestem Żydem z Tarsu W Cylicji, obywatelem znacznego miasta Został tu użyty przez Łukasza kolejny litotes, tym razem szczególnie ekspresywny, bo wyrażający dumę obywatelską. Paweł prosił również, ażeby mógł przemówić do tłumu. Uzyskawszy zgodę trybuna, z wysokości schodów wiodących do Antonii Apostoł dal ręką znać, że chce mówić, a gdy nastało uciszenie, wygłosił po hebrajsku mowę, mającą na celu usprawiedliwienie jego drogi życia.
Proszę cię, pozwól mi przemówić do ludu. A gdy pozwolił, Paweł stojąc na schodach, skinął ręką na lud i kiedy zapanowało wielkie milczenie, przemówił po hebrajsku tymi słowy:
Mężowie bracia i ojcowie. Posłuchajcie tego, co mam na swoją obronę. Gdy usłyszeli, że przemawia do nich w języku hebrajskim bardziej jeszcze się uciszyli. A on mówił: Ja jestem Żydem, urodzonym w Tarsie w Cylicji, ale wychowałem się tu, w tymi mieście, u stóp Gamaliela, wykształcony starannie w ojczystym Prawie, gorliwie służący Bogu, jako i wy dziś służycie wszyscy. Drogę tę prześladowałem aż do karania śmiercią, wiążąc i wtrącając do więzienia mężów i niewiasty, jak mi tego i arcykapłan jest świadkiem i wszyscy starsi, od których wziąwszy także listy do braci zdążałem do Damaszku, abym i stamtąd uwięzionych przywiódł do Jerozolimy dla wymierzenia kary. „I stało się, gdy byłem w drodze i zbliżałem się do Damaszku koło południa nagle ogarnęła mnie wokoło światłość wielka z nieba.
I upadłem na ziemię i usłyszałem głos mówiący do mnie: Szawle, Szawle, czemu mnie prześladujesz? A jam odpowiedział:, Kto jesteś, Panie? I rzeki do mnie; Jam jest Jezus Nazareński, którego ty prześladujesz. A ci, którzy byli ze mną, światło wprawdzie widzieli, ale głosu mówiącego do mnie nie słyszeli. J rzekłem: Cóż mam czynić, Panie? Pan zaś powiedział mi; Wstań i idź do Damaszku, a tam po wiedzą ci wszystko, co winieneś uczynić. A gdym zaniewidział od światła onego, prowadzony za rękę przez towarzyszy moich, przybyłem do Damaszku. A niejaki Ananiasz, mąż żyjący bogobojnie według Prawa, mający dobre świadectwo od wszystkich mieszkających tam Żydów, przybył do mnie i zbliżywszy się rzekł mi: Szawle, bracie, przejrzyj I w tejże chwili spojrzałem na niego. A on rzekł: Bóg ojców naszych przeznaczył cię, abyś poznał wolę jego oraz abyś oglądał Sprawiedliwego i posłyszał głos z jego ust. Bo wobec wszystkich ludzi będziesz mu świadkiem tego, coś widział i słyszał. A teraz, czemu zwlekasz? Wstań, ochrzcij się i obmyj grzechy swoje wzywając imienia jego.
I zdarzyło się, gdym wrócił do Jerozolimy i modlił się w świątyni żem wpadł w zachwycenie i ujrzałem go mówiącego do mnie: Spiesz się i uchodź rychło z Jerozolimy, bo nie przyjmą twego świadectwa o mnie. A jam rzekł: Panie, wszak oni wiedzą, żem wtrącał do więzienia i bił w synagogach tych, którzy wierzyli w ciebie. A gdy lala się krew Szczepana, świadka twego, ja sam przy tym byłem, pochwa lałem i strzegłem szat morderców. 21 I rzekł do mnie: Idź, bo ja wyślę cię daleko, do pogan.
I słuchali go aż do tych słów; po czym zaczęli krzyczeć: Zgładź z ziemi tego człowieka, albowiem nie godzi się, aby taki żył. A gdy oni krzyczeli, zrzucali szaty swoje i ciskali piaskiem w górę, trybun rozkazał wprowadzić go do obozu i przy badaniu biczować aby się dowiedzieć dlaczego tak nań wołano. (Dz 22, 1-28)
Jest to pierwsza z mów obronnych Apostoła; drugą wygłosi on przed prokuratorem Feliksem (24, 10—21), a trzecią przed królem Agryppą i prokuratorem Festusem (26, 2-23). Znaczenie tej mowy polega głównie na tym, że zawiera ona dane auto biograficzne dotyczące m. in. nawrócenia Pawła i jego bezpośrednich oko liczności. Wprawdzie temat ten omówił Łukasz już daleko wcześniej (9, 1-25). Ale tam powiadamiał nas o tym, jako historyk czy kronikarz. tu natomiast przemawia sam Paweł dorzucając szczegóły i precyzując charakter zdarzenia. Wiele się zastanawiano nad stosunkiem opisu Łukasza do autobiograficznych danych Pawła. Ich nieulegający wątpliwości paralelizm nasuwał jednak pewne trudności w niektórych szczegółach czy w chronologicznym następstwie wydarzeń. Niemal powszechnie jednak uznano, że zachodzące różnice nie są tego rodzaju, aby wpływały w czymkolwiek na ocenę opisu Łukasza w rozdziale 9. Przeciwnie, ich istnienie ukazuje w korzystnym świetle metodę Łukasza, liczącego się z odrębnością ujęcia przez Pawła tych wydarzeń, które sam autor Dziejów już opisał, a teraz streścił jedynie wywody głównego ich protagonisty. Jeśli zatem pod względem treści nie ma żadnej rozbieżności między obiema relacjami to logiczne, że forma ich jest różna, a sytuacja, w jakiej znalazł się Paweł, podyktowała mu niejedną tonację, której na próżno szukałoby w historycznym opisie Łukasza.
Mowę swoją Paweł wygłosił do Żydów, i to na terenie świętym dla każdego wyznawcy judaizmu. Uzasadnione jest także ciągłe podkreślanie stosunku mówcy do judaizmu od wczesnej młodości i jego szacunek dla ustaw ojczystych. Przemawiał przecież w języku aramejskim i to do tych, których na wstępie nazwał:
Andres adelfoi kai pateres (w. 1). Przy tym niekoniecznie pateres wskazuje na obecność sanhedrynów. Wyrażenie to jest zupełnie zrozumiałe w zastosowaniu do starszych wiekiem. Nie trzeba, bowiem zapominać, że w chwili wygłaszania mowy Paweł miał zaledwie 50 lat. Odwołanie się do wychowania w Jerozolimie oznacza nie tylko troskę o rozwój fizyczny (anatedrammenos), ale o wychowanie w sensie paideom miało na celu tym większe podkreślenie starań Pawła o nabycie znajomości Prawa Mojżeszowego.
Para tous podas Gamaliel(w. 3) jest idiomem typowo semickim, nie znanym w literaturze greckiej, a mającym analogie w tekstach biblijnych i w pismach rabinistycznych. Para tus podas jest przy tym idiomem niemal przysłowiowym, oznaczającym postawę pokornego ucznia wobec mistrza Zakonu. Jest w tym mocna historyczna aluzja do sposobu nauczania w owych czasach, kiedy to nauczyciel przemawiał ze wzniesienia do zasiadających na rozesłanych matach wokół niego uczniów.
Przypomnienie ścigania - chrześcijan w charakterze urzędowego niemal wysłannika arcykapłana zwracało uwagę słuchaczy na żarliwość Pawła w sprawach Zakonu, której następujące po tym nawrócenie nie prze kreśliło, ale nadało jej właściwy kierunek. Pochwała Ananiasza, że „żył bogobojnie według Prawa (w. 12), miała być ilustracją, że chrześcijanie nie zrywali z mozaizmem, tylko jego znaczenie pojmowali inaczej.
Nawrócenie swoje nazwał zresztą Paweł w sposób dla swych słuchaczy zrozumiały, jako wypełnienie woli Bożej. Wyrażenie gnonai to delema autou jest również idiomem o zabarwieniu semickim, z którym porównać można np. tekst z Listu do Rzymian (2, 17-18) o podobnym, idiomatycznym znaczeniu.
Wizja w świątyni, dotycząca zlecenia działalności wśród pogan, w zamierzeniu mówcy miała być jedynie przęsłem jego wywodu zmierzającego może do odpowiedzi na stawiane mu zarzuty. Dotychczas, bowiem Paweł ani słowem nie wspomniał o Trofimie z Efezu i o rzekomym wprowadzeniu go do świątyni. Byłby to niezawodnie uczynił, gdyby wzmianka o poganach ( nie wywołała nowego szału u jego słuchaczy. W ich oskarżeniu właśnie o poganina chodziło, i wy starczyło to jedno słowo, aby krzykiem, podrzucaniem szat i piasku w górę uniemożliwić dalszy wywód mówcy.Na nic się nie zdała ponowna interwencja trybuna, który wobec takiego stanu rzeczy rozkazał wprowadzić więźnia do Antonii. Paweł niejednokrotnie wróci jeszcze do poruszonych w mowie swej tematów. Ale dziać się to będzie już wobec innego audytorium, chociaż i wówczas sanhedryci przerwą jego wywody (23, 9). A tylko ochrona ze strony władz rzymskich sprawi, że przed prokuratorem Feliksem (24, 10-21) mowę swą będzie mógł do prowadzić do końca.



Komentarze
Pokaż komentarze